Subpage under development, new version coming soon!
Topic closed!!!
Subject: Uduchowione spotkanie
- 1
delanov [del] to
All
Zamierzalem obejrzec dzis mecz na zywo. Strona ladowala sie jak zwykle dlugo ale wreszcie ukazala sie zielona murawa. Na razie co prawda bez pilkarzy i opisow, ale nic to. Czekalel na zawodnikow marudzacych w szatni, a tymczasem sedzia rozpoczal spotkanie...
Pilka samoczynnie zaczela przemieszczac sie po boisku. Poskakala i wpadla do bramki po prawej. Ok.
Znow pilka od srodka i znow po chwili laduje w bramce po prawej. Ale co sie dziwic obrona nie istnieje.
Tyle ze skoro ani pilkarzy zadbnych nie ma ani jakichkolwiek opisow, to co ja bede ogladal taki mecz duchow - mysle sobie. I zamknalem ten dziwaczny mecz.
Poczekalem az bede mogl obejrzec mecz z "retransmiji". I odpalilem.
Jakimz nieprzyjemnym zaskoczeniem byl dla mnie fakt ze wczesniejsze wydarzenia okazaly sie obrazem rzeczywistosci. Bramka po prawej byla bowiem moja i w ciagu 3 minut pilka wyladowala w niej dwukrotnie.
Moi zawodnicy byli w tym czasie jakby zamroczeni, Praktycznie stali w miejscu i zachowywali sie delikatnie mowiac biernie. Niczym duchy?
Dopiero w chwili ktora czasowo odpowiadala mojemu rozlaczeniu z transmisja, gracze obudzili sie i zaczeli normalnie ruszac.
Grali jak patalachy nie strzelajac w sytuacjach sam na sam, ale to juz zupelnie inna historia.
W kazdym razie tak sobie mysle ze dobrze ze nie obejrzalem tego "duchowego" meczu do konca. Bo mozliwe ze padlby wtedy taki rekord bramkowy, ktorego przez lata nikt nie bylby w stanie pobic.
To byloby wykorzystanie bledu w grze, a ja wole uczciwa walke.
:)
Pilka samoczynnie zaczela przemieszczac sie po boisku. Poskakala i wpadla do bramki po prawej. Ok.
Znow pilka od srodka i znow po chwili laduje w bramce po prawej. Ale co sie dziwic obrona nie istnieje.
Tyle ze skoro ani pilkarzy zadbnych nie ma ani jakichkolwiek opisow, to co ja bede ogladal taki mecz duchow - mysle sobie. I zamknalem ten dziwaczny mecz.
Poczekalem az bede mogl obejrzec mecz z "retransmiji". I odpalilem.
Jakimz nieprzyjemnym zaskoczeniem byl dla mnie fakt ze wczesniejsze wydarzenia okazaly sie obrazem rzeczywistosci. Bramka po prawej byla bowiem moja i w ciagu 3 minut pilka wyladowala w niej dwukrotnie.
Moi zawodnicy byli w tym czasie jakby zamroczeni, Praktycznie stali w miejscu i zachowywali sie delikatnie mowiac biernie. Niczym duchy?
Dopiero w chwili ktora czasowo odpowiadala mojemu rozlaczeniu z transmisja, gracze obudzili sie i zaczeli normalnie ruszac.
Grali jak patalachy nie strzelajac w sytuacjach sam na sam, ale to juz zupelnie inna historia.
W kazdym razie tak sobie mysle ze dobrze ze nie obejrzalem tego "duchowego" meczu do konca. Bo mozliwe ze padlby wtedy taki rekord bramkowy, ktorego przez lata nikt nie bylby w stanie pobic.
To byloby wykorzystanie bledu w grze, a ja wole uczciwa walke.
:)
u mnie bylo podobnie tylko ze ja obejrzalem cala polowe bo myslalem ze w drugiej wszystko bedzie ok :)
cale szczescie jak obejrzalem retransmisje bramki wpadly w drugiej polowie
cale szczescie jak obejrzalem retransmisje bramki wpadly w drugiej polowie
Niezła archeologia kolego. Dokopałeś się do jądra Ziemi ;)
- 1