Subpage under development, new version coming soon!
Subject: Pożegnanie z Polską
O to samo moge zapytac ciebie ale nie interesuje mnie twoj zyciorys. Istnieje cos takiego jak nick,nazwa druzyny,profil uzytkownika i to sa dane dostepne ogólu.
nadal mi nic nie wyjasniles, musisz byc nowy, bo nika nie kojarze, nołnejm
Wybacz mi wielki Gustavie S. ,ze w ogole osmielilem wdac sie w dyskusje z Toba.
W porządku, Gusztav S. ci wybacza :> Właściwie ot tak co do tego Gusztava S. przyszła mi na myśl pewna historyjka, jako ze jestem znany ze swej inwencji twórczej wręcz nie mogę się oprzeć by podzielić się nią z tobą mój drogi Rajanie :> Otóż chodzi mi po głowie myśl o kruchości naszego istnienia. Przykłady tego można nawet odnajdywać w czymś tak mało znaczącym dla życia codziennego, czym zapewne (mam nadzieję) dla większości z was jest ta gra online. Przyszła mi na myśl taka swoista "geneza upadku" twojego przyjaciela mój drogi Rajanie, kogoś kto kłamstwami dążył do tego by za wszelką cenę zniszczyć osobę właśnie Gusztava S.. Trwało to tak wiele miesięcy, że przyjaciel twój mój drogi Rajanie bezwiednie i nieświadomie popadł najzwyczajniej w obsesję na punkcie tegoż Gusztava S.. To po prostu wymknęło się spod kontroli, mimo mych wielokrotnych rad by udać się z czymś takim do lekarza, kiedy była jeszcze szansa. Obsesja ta doprowadziła w końcu twego przyjaciela mój drogi Rajanie, do upadku, do zguby we własnym szaleństwie. Oczywiście w twoim zapewne młodym wieku ciężko pojąc pewne fakty, ale kiedyś zapewne zrozumiesz mój drogi Rajanie.
4 maja 2013 roku, niejaki znany obieżyświat, dorównujący powoli swą sławą wielkim podróżnikom w osobach Marco Polo czy też Ferdynanda Magellana, niejaki pan S. ogłasza w swoim hucznym stylu, sprzedaż posad selekcjonerskich w krajach "do wyboru, do koloru". W tym samym czasie twój przyjaciel mój drogi Rajanie, porzuca swe plany zasiedlenia się na stałe w pochmurnym Reykjaviku i opuszcza zrozpaczonych mieszkańców Islandii na rzecz rodu potomków faraonów, kraju dorzecza Nilu - Egiptu. Reszta potoczyła się niczym z księgi 1001 baśni...
5 maja 2013 roku o godz. 22.20 i parę minut, zaczyna się wielkie świętowanie zwycięzców wyborów na przywódców zaszczytnych funkcji selekcjonerskich w kadrach narodowych. Oczywiście w glorii chwały, blasku nieśmiertelnej sławy, mienił się także twój bliski przyjaciel mój drogi Rajanie, niemalże z miejsca mianowany nowym faraonem Fehem I-szym (i ostatnim...) och jak zaczęły wrzeć tu i tam wszelakie tematy reprezentacji narodowych - "ja wygrałem tu... ten tu... ten tam..." - szampany i wina z najznamienitszych piwnic Bordeaux lały się strumieniami - wino kobiety i śpiew...
6 maja 2013 roku mój drogi Rajanie, wielcy zwycięzcy dnia poprzedniego, choć wciąż żyjąc euforią i szczęściem minionych godzin - musieli jednak zabrać się hardo do pracy. Zrobił tak też i twój przyjaciel mój drogi Rajanie, o czym sam poinformował około godz 16:35. W szybkim tempie ustalony został terminarz gier młodych potomków świętych władców Egiptu i Kraju Mameluków. Został powołany sztab który miał pomagać w pracy twemu przyjacielowi mój drogi Rajanie, w którym zresztą znalazła się i twoja znamienita postać. Na powitanie w wyniosłych progach reprezentacji brzmiał dumny napis zachęcający do pracy nad przyszłością tejże kadry - widać świeża krew aż pali się do pracy!
Niestety około godziny 21-szej stało się coś czego nikt się nie spodziewał, włącznie z twym przyjacielem mój drogi Rajanie - niejaki wspominany już wcześniej Gusztav S. obwieszcza wszem i wobec iż wie o haniebnych oszustwach dokonanych przy obsadzie tych zaszczytnych funkcji o których wspominaliśmy wyżej, w różnych zakątkach świata, oznajmiając jedynie że "kłamstwo ma krótkie nogi", jak się później okazało - były to niemal kikuty...
Nastała cisza... nikt się już nie chwalił, zamilkły tematy gdzie wielu chciał wykrzyczeć światu swe szczęście... tymczasem u Gusztava S. zaczął wrzeć "sokkerowy telefon", niczym Rutkowskiemu w kulminacyjnych momentach ujawnienia prawdy o Katarzynie W..."Kto? Jak? Gdzie? Kiedy?" Zaczęła się nerwowa atmosfera, niejeden obgryzał pewnie paznokcie - "powie czy nie?", "będzie afera czy nie?", a niejeden wprost powiedział sobie - "no to mam przesrane..." :d
Tylko że pewnie nikt nie pomyślał ze Gusztav S. miał to w dupie i nie zamierzał ujawniać żadnych 'nazwisk' na ogólnym gremium społecznym, zwanym inaczej "forum". Gusztav S. cierpliwie czekał podsycając ukradkiem nerwową atmosferę, niczym z powieści sensacyjnych Roberta Ludluma, ot tak, by sprawdzić komu pierwsze puszczą nerwy :>
W tym czasie niejaki twój przyjaciel mój drogi Rajanie. znany z tego iż nie marnował żadnej okazji by otworzyć "polemikę" z Gusztavem S., tym bardziej kiedy dotyczyła po części jego osoby - nerwowo milczał... Zapewne były to nerwowe spacery z kąta w kąt i te myśli - "kurde mać, Gusztav S. WIE... mam przesrane, tak długo budowałem wizerunek mojej nieskazitelnej osoby na każdym kroku oczerniając tego osobnika, a teraz taka kompromitacja..." Oczywiście że Gusztav S. wiedział i wie nadal... Gusztav S. wiedział też o tym że twój przyjaciel mój drogi Rajanie. też o tym wie iż ON wie :d. Z hipotez ustalonych przez najbardziej znane biuro śledcze światowej sławy detektywa, Miasojedovsa współczesnej kryminalistyki - Kapitana dabrova, zakłada się iż twój przyjaciel, któremu wyraźnie odjęło mowę postanowił jak to często bywa, przespać się z tym problemem.
Przebudziwszy się wczesnym rankiem 7 maja 2013 roku (91.94.*.* 2013-05-07 06:41:58), zegar tykał z coraz to większa nerwowością. Twój przyjaciel mój drogi Rajanie najprawdopodobniej po krótkim przeglądzie "ogólnokrajowego gremium", zwanego tudzież "forum", postanowił się, potocznie mówiąc - wylogować. Przypuszcza się że nastąpiło kilkudzisięcio minutowe uporczywe drapanie się po głowie twego towarzysza - "co zrobić... co zrobić... co zrobić... god damn it, co zrobić....."
Znany ze swego błyskotliwego intelektu, twój przyjaciel Fehu I doznał w końcu olśnienia, mniej więcej dwadzieścia minut po dziewiątej, pospiesznie się logując aby wdrożyć swój niecny plan w życie (79.162.*.* 2013-05-07 09:23:08)
"Jak mogłem wcześniej na to nie wpaść !?" - pomyślał, co pomyślał to zrobił za pomocą obwieszczenia dla społeczeństwa:
Panowie
Żegnam wszystkich, dzięki za miłe chwile, wspólne spamowanie.
Nadszedł czas rozstania, własna firma, pracownicy, wykłady w weekendy, cudowne skarbeczki co chcę z tatusiem się bawić:) Szkoda mi czasu na to wszystko a doszła budowa domu!
Repkę sam bidnąłem sobie bo zauważyłem że Szebes chciał tam wygrać. Wszystko było ustawione aby spiął poślady i spiął;p
Pozdro dla wszystkich
Ni stąd ni zowąd w ciągu kilku godzin, mimo początkowego okazania wielkiego zapału dla nowego wyzwania jakim miała być reprezentacja Egiptu U-21, okazało się że w ciągu jednej nocy, twój przyjaciel mój drogi Rajanie - przypomniał sobie iż nagle musi zająć się własną firmą.. zatroszczyć się o rodzinę... ba, nawet wybudować dom... :d hah
Sorry, dalej nie pociągnę tej historii, bo trochę rozkojarzony jestem ze śmiechu, może kiedy indziej :d Pozdrawiam cię mój drogi Rajanie, z przesłaniem w starym przysłowiu które warto pamiętać - "kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie..."
Więcej nie komentuję wyborów selekcjonerskich tego sezonu, niech się zajmują takimi rzeczami ci co od tego są :>
(edited)
W porządku, Gusztav S. ci wybacza :> Właściwie ot tak co do tego Gusztava S. przyszła mi na myśl pewna historyjka, jako ze jestem znany ze swej inwencji twórczej wręcz nie mogę się oprzeć by podzielić się nią z tobą mój drogi Rajanie :> Otóż chodzi mi po głowie myśl o kruchości naszego istnienia. Przykłady tego można nawet odnajdywać w czymś tak mało znaczącym dla życia codziennego, czym zapewne (mam nadzieję) dla większości z was jest ta gra online. Przyszła mi na myśl taka swoista "geneza upadku" twojego przyjaciela mój drogi Rajanie, kogoś kto kłamstwami dążył do tego by za wszelką cenę zniszczyć osobę właśnie Gusztava S.. Trwało to tak wiele miesięcy, że przyjaciel twój mój drogi Rajanie bezwiednie i nieświadomie popadł najzwyczajniej w obsesję na punkcie tegoż Gusztava S.. To po prostu wymknęło się spod kontroli, mimo mych wielokrotnych rad by udać się z czymś takim do lekarza, kiedy była jeszcze szansa. Obsesja ta doprowadziła w końcu twego przyjaciela mój drogi Rajanie, do upadku, do zguby we własnym szaleństwie. Oczywiście w twoim zapewne młodym wieku ciężko pojąc pewne fakty, ale kiedyś zapewne zrozumiesz mój drogi Rajanie.
4 maja 2013 roku, niejaki znany obieżyświat, dorównujący powoli swą sławą wielkim podróżnikom w osobach Marco Polo czy też Ferdynanda Magellana, niejaki pan S. ogłasza w swoim hucznym stylu, sprzedaż posad selekcjonerskich w krajach "do wyboru, do koloru". W tym samym czasie twój przyjaciel mój drogi Rajanie, porzuca swe plany zasiedlenia się na stałe w pochmurnym Reykjaviku i opuszcza zrozpaczonych mieszkańców Islandii na rzecz rodu potomków faraonów, kraju dorzecza Nilu - Egiptu. Reszta potoczyła się niczym z księgi 1001 baśni...
5 maja 2013 roku o godz. 22.20 i parę minut, zaczyna się wielkie świętowanie zwycięzców wyborów na przywódców zaszczytnych funkcji selekcjonerskich w kadrach narodowych. Oczywiście w glorii chwały, blasku nieśmiertelnej sławy, mienił się także twój bliski przyjaciel mój drogi Rajanie, niemalże z miejsca mianowany nowym faraonem Fehem I-szym (i ostatnim...) och jak zaczęły wrzeć tu i tam wszelakie tematy reprezentacji narodowych - "ja wygrałem tu... ten tu... ten tam..." - szampany i wina z najznamienitszych piwnic Bordeaux lały się strumieniami - wino kobiety i śpiew...
6 maja 2013 roku mój drogi Rajanie, wielcy zwycięzcy dnia poprzedniego, choć wciąż żyjąc euforią i szczęściem minionych godzin - musieli jednak zabrać się hardo do pracy. Zrobił tak też i twój przyjaciel mój drogi Rajanie, o czym sam poinformował około godz 16:35. W szybkim tempie ustalony został terminarz gier młodych potomków świętych władców Egiptu i Kraju Mameluków. Został powołany sztab który miał pomagać w pracy twemu przyjacielowi mój drogi Rajanie, w którym zresztą znalazła się i twoja znamienita postać. Na powitanie w wyniosłych progach reprezentacji brzmiał dumny napis zachęcający do pracy nad przyszłością tejże kadry - widać świeża krew aż pali się do pracy!
Niestety około godziny 21-szej stało się coś czego nikt się nie spodziewał, włącznie z twym przyjacielem mój drogi Rajanie - niejaki wspominany już wcześniej Gusztav S. obwieszcza wszem i wobec iż wie o haniebnych oszustwach dokonanych przy obsadzie tych zaszczytnych funkcji o których wspominaliśmy wyżej, w różnych zakątkach świata, oznajmiając jedynie że "kłamstwo ma krótkie nogi", jak się później okazało - były to niemal kikuty...
Nastała cisza... nikt się już nie chwalił, zamilkły tematy gdzie wielu chciał wykrzyczeć światu swe szczęście... tymczasem u Gusztava S. zaczął wrzeć "sokkerowy telefon", niczym Rutkowskiemu w kulminacyjnych momentach ujawnienia prawdy o Katarzynie W..."Kto? Jak? Gdzie? Kiedy?" Zaczęła się nerwowa atmosfera, niejeden obgryzał pewnie paznokcie - "powie czy nie?", "będzie afera czy nie?", a niejeden wprost powiedział sobie - "no to mam przesrane..." :d
Tylko że pewnie nikt nie pomyślał ze Gusztav S. miał to w dupie i nie zamierzał ujawniać żadnych 'nazwisk' na ogólnym gremium społecznym, zwanym inaczej "forum". Gusztav S. cierpliwie czekał podsycając ukradkiem nerwową atmosferę, niczym z powieści sensacyjnych Roberta Ludluma, ot tak, by sprawdzić komu pierwsze puszczą nerwy :>
W tym czasie niejaki twój przyjaciel mój drogi Rajanie. znany z tego iż nie marnował żadnej okazji by otworzyć "polemikę" z Gusztavem S., tym bardziej kiedy dotyczyła po części jego osoby - nerwowo milczał... Zapewne były to nerwowe spacery z kąta w kąt i te myśli - "kurde mać, Gusztav S. WIE... mam przesrane, tak długo budowałem wizerunek mojej nieskazitelnej osoby na każdym kroku oczerniając tego osobnika, a teraz taka kompromitacja..." Oczywiście że Gusztav S. wiedział i wie nadal... Gusztav S. wiedział też o tym że twój przyjaciel mój drogi Rajanie. też o tym wie iż ON wie :d. Z hipotez ustalonych przez najbardziej znane biuro śledcze światowej sławy detektywa, Miasojedovsa współczesnej kryminalistyki - Kapitana dabrova, zakłada się iż twój przyjaciel, któremu wyraźnie odjęło mowę postanowił jak to często bywa, przespać się z tym problemem.
Przebudziwszy się wczesnym rankiem 7 maja 2013 roku (91.94.*.* 2013-05-07 06:41:58), zegar tykał z coraz to większa nerwowością. Twój przyjaciel mój drogi Rajanie najprawdopodobniej po krótkim przeglądzie "ogólnokrajowego gremium", zwanego tudzież "forum", postanowił się, potocznie mówiąc - wylogować. Przypuszcza się że nastąpiło kilkudzisięcio minutowe uporczywe drapanie się po głowie twego towarzysza - "co zrobić... co zrobić... co zrobić... god damn it, co zrobić....."
Znany ze swego błyskotliwego intelektu, twój przyjaciel Fehu I doznał w końcu olśnienia, mniej więcej dwadzieścia minut po dziewiątej, pospiesznie się logując aby wdrożyć swój niecny plan w życie (79.162.*.* 2013-05-07 09:23:08)
"Jak mogłem wcześniej na to nie wpaść !?" - pomyślał, co pomyślał to zrobił za pomocą obwieszczenia dla społeczeństwa:
Panowie
Żegnam wszystkich, dzięki za miłe chwile, wspólne spamowanie.
Nadszedł czas rozstania, własna firma, pracownicy, wykłady w weekendy, cudowne skarbeczki co chcę z tatusiem się bawić:) Szkoda mi czasu na to wszystko a doszła budowa domu!
Repkę sam bidnąłem sobie bo zauważyłem że Szebes chciał tam wygrać. Wszystko było ustawione aby spiął poślady i spiął;p
Pozdro dla wszystkich
Ni stąd ni zowąd w ciągu kilku godzin, mimo początkowego okazania wielkiego zapału dla nowego wyzwania jakim miała być reprezentacja Egiptu U-21, okazało się że w ciągu jednej nocy, twój przyjaciel mój drogi Rajanie - przypomniał sobie iż nagle musi zająć się własną firmą.. zatroszczyć się o rodzinę... ba, nawet wybudować dom... :d hah
Sorry, dalej nie pociągnę tej historii, bo trochę rozkojarzony jestem ze śmiechu, może kiedy indziej :d Pozdrawiam cię mój drogi Rajanie, z przesłaniem w starym przysłowiu które warto pamiętać - "kto mieczem wojuje, ten od miecza ginie..."
Więcej nie komentuję wyborów selekcjonerskich tego sezonu, niech się zajmują takimi rzeczami ci co od tego są :>
(edited)
Ja to nie wiem, czy Wy wszędzie musicie robic tą samą akcje?
Nie pisze tego do Ciebie Gusztav ale do ogółu, jak dla mnie ta cała sytuacja, a szczególnie jej ciągłe drążenie zbędne.
Nie pisze tego do Ciebie Gusztav ale do ogółu, jak dla mnie ta cała sytuacja, a szczególnie jej ciągłe drążenie zbędne.
Z hipotez ustalonych przez najbardziej znane biuro śledcze światowej sławy detektywa, Miasojedovsa współczesnej kryminalistyki - Kapitana dabrova, zakłada się iż twój przyjaciel, któremu wyraźnie odjęło mowę postanowił jak to często bywa, przespać się z tym problemem.
hahaha!
...okazało się że w ciągu jednej nocy, twój przyjaciel mój drogi Rajanie - przypomniał sobie iż nagle musi zająć się własną firmą.. zatroszczyć się o rodzinę... ba, nawet wybudować dom...
hahaha!
hahaha!
...okazało się że w ciągu jednej nocy, twój przyjaciel mój drogi Rajanie - przypomniał sobie iż nagle musi zająć się własną firmą.. zatroszczyć się o rodzinę... ba, nawet wybudować dom...
hahaha!
normalnie jak w powieści Dana Browna " Fehu - zwodniczy punkt"
coż za uczucie się nam rodzi, prawdziwa przyjaźń normalnie... Kapitan i Gutav S. normalnie jak z epoki A.MickiewiczA....
zastanawiałem się czy przyjdzie jęczeć ktoś z północy...ale Ty jesteś ostatnią osobą jakiej bym się spodziewał...jako Twój sokkerowy znajomy (chyba mogę tak napisać?) powiem Ci,że dla kogoś takiego jak fehu nie warto...daruj sobie marne prowokacje bo jak widzisz dla Twoich kolegów źle się one skończyły...arturek został przez Sebesa wbity w egipski piach po sam baniak...na rajaanka wystarczył podmuch...
aleś Ty się hardy kapitanie zrobił :)
z każdym donosem zyskujesz część "mocy" przeciwnika? takie pikaczu czy coś? ;p
z każdym donosem zyskujesz część "mocy" przeciwnika? takie pikaczu czy coś? ;p
Kapitan to rycerz Jedi, ma wielką moooc!
Kapitan Dabrov jest jak troskliwe misie
z kazdym dobrym uczynkiem zyskuje na sile:)
z kazdym dobrym uczynkiem zyskuje na sile:)