Subpage under development, new version coming soon!
Subject: Prawo jazdy
pozwole sobie zanegowac :P
Co nie zmienia faktu, ze dopiero po kilku latach uzytkowania samochodu mozna powiedziec iz potrafi sie jezdzic.
zdałem prawko za pierwszym, jezdze dwa miesiace [oczywiscie wczesniej tez sie gdzies na wsiach jezdizlo, itp] i moge powiedziec ze jestem niezlym kierowca.
Wiadomo, brakuje mi doswiadczenia! ale nie umiejetnosci. nie wiem jakbym zachowal sie podczas poslizgu, czy w jakiejs awarynej sytuacji [tutaj wlasnie przydaje sie doswiadczenie] ale jesli chodzi o plynnosc, dynamike jazdy, czy technike i kulture za kolkiem, nie czuje sie gorszy od wielu kierowcow- ba, dopiero jako kierowca dostrzegam beznadziejne zachowania innych uzytkonikow drogi, nawet facetow w sile wieku, czy ludzi ktorzy maja na codzien stycznosc z samochodem, np taksiarzy ;)
Co nie zmienia faktu, ze dopiero po kilku latach uzytkowania samochodu mozna powiedziec iz potrafi sie jezdzic.
zdałem prawko za pierwszym, jezdze dwa miesiace [oczywiscie wczesniej tez sie gdzies na wsiach jezdizlo, itp] i moge powiedziec ze jestem niezlym kierowca.
Wiadomo, brakuje mi doswiadczenia! ale nie umiejetnosci. nie wiem jakbym zachowal sie podczas poslizgu, czy w jakiejs awarynej sytuacji [tutaj wlasnie przydaje sie doswiadczenie] ale jesli chodzi o plynnosc, dynamike jazdy, czy technike i kulture za kolkiem, nie czuje sie gorszy od wielu kierowcow- ba, dopiero jako kierowca dostrzegam beznadziejne zachowania innych uzytkonikow drogi, nawet facetow w sile wieku, czy ludzi ktorzy maja na codzien stycznosc z samochodem, np taksiarzy ;)
Bardzo szybko, typek ode mnie miał miesiąc prawko i matka postanowiła mu kupić mercedesa CLK. Dwa tygodnie temu pożegnał się z nim. Za dużo szpanu.
No coz, mozesz miec swoje zdanie. :p
Wiadomo, brakuje mi doswiadczenia! ale nie umiejetnosci. nie wiem jakbym zachowal sie podczas poslizgu, czy w jakiejs awarynej sytuacji [tutaj wlasnie przydaje sie doswiadczenie] ale jesli chodzi o plynnosc, dynamike jazdy, czy technike i kulture za kolkiem, nie czuje sie gorszy od wielu kierowcow- ba, dopiero jako kierowca dostrzegam beznadziejne zachowania innych uzytkonikow drogi, nawet facetow w sile wieku, czy ludzi ktorzy maja na codzien stycznosc z samochodem, np taksiarzy ;)
I wlasnie o to chodzi. Doswiadczenie, wyczucie sytuacji i inteligencja to podstawa aby byc dobrym czy tam niezlym kierowca. :) Plynnosc jazdy to nie wszystko. Kultura i rozeznanie na drodze to bardzo wazne aspekty i fajnie, ze o tym wiesz. Ale doswiadczenie i umiejetnosci wyjscia z tarapatow takich jak poslizg jest podstawa. Wiadomo, niektorych rzeczy nauczyc sie nie da, mozna je probowac przyswoic tylko. Jednak dla mnie to dziwne mowic o sobie, ze jest sie kierowca niezlym po dwoch miesiacach jazdy z prawkiem w kieszeni. :))
Wiadomo, brakuje mi doswiadczenia! ale nie umiejetnosci. nie wiem jakbym zachowal sie podczas poslizgu, czy w jakiejs awarynej sytuacji [tutaj wlasnie przydaje sie doswiadczenie] ale jesli chodzi o plynnosc, dynamike jazdy, czy technike i kulture za kolkiem, nie czuje sie gorszy od wielu kierowcow- ba, dopiero jako kierowca dostrzegam beznadziejne zachowania innych uzytkonikow drogi, nawet facetow w sile wieku, czy ludzi ktorzy maja na codzien stycznosc z samochodem, np taksiarzy ;)
I wlasnie o to chodzi. Doswiadczenie, wyczucie sytuacji i inteligencja to podstawa aby byc dobrym czy tam niezlym kierowca. :) Plynnosc jazdy to nie wszystko. Kultura i rozeznanie na drodze to bardzo wazne aspekty i fajnie, ze o tym wiesz. Ale doswiadczenie i umiejetnosci wyjscia z tarapatow takich jak poslizg jest podstawa. Wiadomo, niektorych rzeczy nauczyc sie nie da, mozna je probowac przyswoic tylko. Jednak dla mnie to dziwne mowic o sobie, ze jest sie kierowca niezlym po dwoch miesiacach jazdy z prawkiem w kieszeni. :))
Zapomniałeś dodać, ze kultury i rozeznania uczą na kursie:)
Prawko od dwóch miesięcy? Nie miałeś pewnie możliwości jeździć po śniegu i pewnie nie byłbyś w stanie zapanować wtedy nad autem. Podejrzewam, że po deszczu i w nocy za wiele kilometrów też nie zrobiłeś ;).
Nie liczy się to, jak długo ma się prawo jazdy, ale przede wszystkim jak dużo się przejechało. I nie chodzi tu o codzienną jazdę po tej samej trasie do sklepu albo pracy, ale wyjazdy w dalsze miejsca (często w nocy, w czasie deszczu albo mgły) lub jazda po nowej okolicy (nowe miasto, troszkę większy stres i lekkie zdenerwowanie, bo akurat szukamy jakiegoś miejsca i nie możemy go znaleźć).
Poza tym co do kultury jazdy... Hmmm... Im dłużej jeżdżę, tym jestem mniej kulturalny. Oczywiście przepuszczam pieszych itd, ale zero tolerancji dla cwaniaków wpychających się mi na pas, bo jego za kilka metrów się kończy.
Nie liczy się to, jak długo ma się prawo jazdy, ale przede wszystkim jak dużo się przejechało. I nie chodzi tu o codzienną jazdę po tej samej trasie do sklepu albo pracy, ale wyjazdy w dalsze miejsca (często w nocy, w czasie deszczu albo mgły) lub jazda po nowej okolicy (nowe miasto, troszkę większy stres i lekkie zdenerwowanie, bo akurat szukamy jakiegoś miejsca i nie możemy go znaleźć).
Poza tym co do kultury jazdy... Hmmm... Im dłużej jeżdżę, tym jestem mniej kulturalny. Oczywiście przepuszczam pieszych itd, ale zero tolerancji dla cwaniaków wpychających się mi na pas, bo jego za kilka metrów się kończy.
Masz dużo racji. Jemu może po prostu ktoś powiedział, że dobrze jeździ albo coś i tak się tym przejął:) Ja osobiście prawa jazdy też długo nie mam. Ale przez pierwsze dwa miesiące nie chętnie ojciec dawał mi auto.
ja mam prawko ledwo ponad rok, ale jedna zima i próby wpadania w poślizg trochę mnie nauczyły wyobraźni ;)
Ja jak chce poszaleć to jadę na tor na gokarty:) Wyobraźnie mam i wiem na co mnie stać. Wole być ostrożny.
ja jak pierwszy raz wyjechałem na śnieg nie było tak źle do momentu, aż wjechałem na łód gdzie chciałem sobie dochamować przed progiem zwalniającym:) ale był poślizg hoho, a ta panika w glowie i poziom adrenaliny:P a na sam koniec miałem podjchać pod rampę na samej górze już tyci tyci zostało i kurde nie dało rady znowu się staczam hamuje i nic kupa jeszcze szybciej zjeżdzałem:) ale dałem radę teraz będzie to moja druga zima
ja kiedyś specjalnie wpadłem w poślizg i mało brakło, a przestawiłbym znak ;)
i na własnej skórze się przekonałem, że nie ma chyba nic gorszego jak w poślizgu się hamulce da i nie puszcza ;D
Zacząłem hamować sporo przed zakrętem, ale wpadłem w poślizg... No to hamulce na maksa i patrzę, jak się auto toczy... A przy zakręcie stał dostawczak. Nie dowaliłem co prawda, ale drugi raz takiego błędu nie popełnię
i na własnej skórze się przekonałem, że nie ma chyba nic gorszego jak w poślizgu się hamulce da i nie puszcza ;D
Zacząłem hamować sporo przed zakrętem, ale wpadłem w poślizg... No to hamulce na maksa i patrzę, jak się auto toczy... A przy zakręcie stał dostawczak. Nie dowaliłem co prawda, ale drugi raz takiego błędu nie popełnię
no wtedy jest małe dezorient, ale raz spróbowałem i więcej nie chce:)
o boze, głosze nie popularne poglady. :P
zaczne po kolei:
nie popadam w samozachwyt, prosze tak abosolutnie nie myslec- nie zachrzaniam po 160 w trasie, i 120 po miescie, myslac ze wszystko juz wiem, itp ;p
sniegu nie zaznalem, ale tak jak mowie- to zalezy od umiejetnosci, ktore nabywamy przez dosiwadczenie, wiec w tym aspekcie tylko czas sie liczy. uwazam ze jak na warunki ktore mialem, do tej pory, wydaje mi sie ze jezdze niezle [i to nie tylko moja opinia], przede wszystkim mysle na drodze, i obseruje co sie dzieje dookoła, a nie jak czesc poczatkujacych skupiam sie tylko na masce swojego samochodu.
Podejrzewam, że po deszczu i w nocy za wiele kilometrów też nie zrobiłeś ;).
w te 2 miesiace zrobilem jakies 700 kilometrow, z czego okolo 300 w trasie, wieksza czesc z tego w nocy, i dosc znaczna w deszczu [mysle jakies 150km]
po wiekszych miastach nieznanych mi tez jedzilem [konkretnie Rzeszow, wiec chyba sie liczy :P] a mimo wszystko nie stracilem glowy, ogarniałem drogowskazy itp
Masz dużo racji. Jemu może po prostu ktoś powiedział, że dobrze jeździ albo coś i tak się tym przejął:) Ja osobiście prawa jazdy też długo nie mam. Ale przez pierwsze dwa miesiące nie chętnie ojciec dawał mi auto.
spokojnie, nie mam 12 lat, zeby nakrecac sie bo ktos powiedział mi ze dobrze jezdze, gdyz chcial byc mily. jak mowie, nie popadam w samozachwyt, wiem ze wielu rzeczy nie umiem, bo nie mialem okazji ich zaznac. Widzisz, roznimy sie tym ze ja jezdzilem duzo, bo bylem jedyna sprawna osoba w domu z prawkiem, i mama sila rzeczy musiała mi dawac samochod zebym cos załatwil itp [z reszta zobaczyła ze ogarniam] :)
podsumowujac: chyba troche zle mnie zrozumieliscie- nie chodziło mi w zaden sposob o wywyzszenei swojej osoby, nadal czuje respekt przed duza predkoscia, itp, ale jak na warunki w ktorych moglem jezdzic, i na sytuacje ktore mnie spotkaly, moge powiedziec ze jezdze niezle :P
zaczne po kolei:
nie popadam w samozachwyt, prosze tak abosolutnie nie myslec- nie zachrzaniam po 160 w trasie, i 120 po miescie, myslac ze wszystko juz wiem, itp ;p
sniegu nie zaznalem, ale tak jak mowie- to zalezy od umiejetnosci, ktore nabywamy przez dosiwadczenie, wiec w tym aspekcie tylko czas sie liczy. uwazam ze jak na warunki ktore mialem, do tej pory, wydaje mi sie ze jezdze niezle [i to nie tylko moja opinia], przede wszystkim mysle na drodze, i obseruje co sie dzieje dookoła, a nie jak czesc poczatkujacych skupiam sie tylko na masce swojego samochodu.
Podejrzewam, że po deszczu i w nocy za wiele kilometrów też nie zrobiłeś ;).
w te 2 miesiace zrobilem jakies 700 kilometrow, z czego okolo 300 w trasie, wieksza czesc z tego w nocy, i dosc znaczna w deszczu [mysle jakies 150km]
po wiekszych miastach nieznanych mi tez jedzilem [konkretnie Rzeszow, wiec chyba sie liczy :P] a mimo wszystko nie stracilem glowy, ogarniałem drogowskazy itp
Masz dużo racji. Jemu może po prostu ktoś powiedział, że dobrze jeździ albo coś i tak się tym przejął:) Ja osobiście prawa jazdy też długo nie mam. Ale przez pierwsze dwa miesiące nie chętnie ojciec dawał mi auto.
spokojnie, nie mam 12 lat, zeby nakrecac sie bo ktos powiedział mi ze dobrze jezdze, gdyz chcial byc mily. jak mowie, nie popadam w samozachwyt, wiem ze wielu rzeczy nie umiem, bo nie mialem okazji ich zaznac. Widzisz, roznimy sie tym ze ja jezdzilem duzo, bo bylem jedyna sprawna osoba w domu z prawkiem, i mama sila rzeczy musiała mi dawac samochod zebym cos załatwil itp [z reszta zobaczyła ze ogarniam] :)
podsumowujac: chyba troche zle mnie zrozumieliscie- nie chodziło mi w zaden sposob o wywyzszenei swojej osoby, nadal czuje respekt przed duza predkoscia, itp, ale jak na warunki w ktorych moglem jezdzic, i na sytuacje ktore mnie spotkaly, moge powiedziec ze jezdze niezle :P