Subpage under development, new version coming soon!
Subject: Porady prawne
tak zgoda, ale wystarczy że masz świadka, np. znajomego który był z Tobą bądź napiszesz oświadczenie i powinno być po problemie. Jednak wiadomo jak chodzi i kilkadziesiąt zł to często sprzedawca aby uniknąć straty czasu+dodatkowych kosztów woli wciskać swój kit i odmawiać przyjęcia, bo wie że ktoś i tak nie ruszy do np. RPK bo się mu nie bardzo chce i nie opłaca. Wiadomo rację masz że najlepiej mieć jakieś potwierdzenie pisemne paragon, faktura, jak płacisz kartą też nie ma problemu z wyciągiem..
wystarczy że masz świadka, np. znajomego który był z Tobą bądź napiszesz oświadczenie i powinno być po problemie.
Nie zgadzam sie. Sadze rowniez, ze przed Sądem tez by byl problem. To tak z mojego doświadczenia.
Nie zgadzam sie. Sadze rowniez, ze przed Sądem tez by byl problem. To tak z mojego doświadczenia.
tak wiem o tym świadku, ale powiedz znasz kogoś kto się tak odwołał? Śmietanę czy korektor to mi bez niczego przyjęli i to w dużym sklepie, więc wszystko w gestii sprzedawcy...
Tak znam. I to nie jedną. Co do przyjęcia to w dużych sklepach, sieciówkach to przeważnie problemu nie ma. Najgorzej jest z małymi sklepami, gdzie właściciele sami często żyją w niewiedzy a pracownikom wręcz rozkazują nie przyjmować żadnych reklamacji..
Ja nie spotkałem się z sądem, jeśli sprzedawca odmawia przyjęcia do rozpatrzenia reklamacji to z góry jest przegrany. Przy rozpatrzeniu i odwołaniu przeważnie każdy sprzedawca wymięka jeśli za klientem stoi RK. Jeśli z Twojego doświadczenia wynika inaczej to opisz przypadek.
Kobieta kupila buty. Po 15 miesiacach pojawily sie na nich odbarwienia. Poszla zareklamowac, ale nie miala zadnego dokumentu na potwierdzenie slusznosci transakcji. Placila gotowka i miala jednego swiadka (corke 19 lat).
Sprzedawca odmowil uznania reklamacji, gdyz nie przedstawiono dowodu zakupu. Sprawa trafila do Sądu. Przsluchany swiadek, Pani - nabywca butow, a sklep zobowiazany do wskazania w jakich datach buty byly kupowane. Okazalo sie, ze tymi butami handlowal bodajze od 4 lat.
Sad oddalil powodztwo, jako ze w sposob bezsporny nie wykazano by buty zostaly zareklamowane przed uplywem 2 lat od zalupu. Swiadkowi nie dal wiary, bo wiadomo bylo, ze dzialal w interesie powoda, a reklamacji tych butow w stosunku do ilosci sprzedanych bylo niezmiernie malo. Sąd stwierdzil, ze buty mogly miec ponad 3 lata. BIegly nie byl w stanie podac wieku butow.
Sprzedawca odmowil uznania reklamacji, gdyz nie przedstawiono dowodu zakupu. Sprawa trafila do Sądu. Przsluchany swiadek, Pani - nabywca butow, a sklep zobowiazany do wskazania w jakich datach buty byly kupowane. Okazalo sie, ze tymi butami handlowal bodajze od 4 lat.
Sad oddalil powodztwo, jako ze w sposob bezsporny nie wykazano by buty zostaly zareklamowane przed uplywem 2 lat od zalupu. Swiadkowi nie dal wiary, bo wiadomo bylo, ze dzialal w interesie powoda, a reklamacji tych butow w stosunku do ilosci sprzedanych bylo niezmiernie malo. Sąd stwierdzil, ze buty mogly miec ponad 3 lata. BIegly nie byl w stanie podac wieku butow.
jeśli sprzedawca odmawia przyjęcia do rozpatrzenia reklamacji to z góry jest przegrany. Przy rozpatrzeniu i odwołaniu przeważnie każdy sprzedawca wymięka jeśli za klientem stoi RK
RK stoi za klientem niejako z urzedu, co nie zmienia faktu, ze nie ma wiekszych mozliwosci.
RK stoi za klientem niejako z urzedu, co nie zmienia faktu, ze nie ma wiekszych mozliwosci.
jak juz powiedzialem, sprzedawca ma obowiazek trzymania rolki paragonu
sprzedawca ma obowiazek trzymania rolki paragonu
Potwierdzam, ma obowiazek. Nie ma jednak obowiazku wierzyc reklamujacemu, ze kupil np. buty w tym a tym dniu. Wynika to z prostego powodu - sprzedawca bedzie mial problem jesli sie okaze, ze przyjdzie osoba, ktora ma paragon i bedzie chciala zareklamowac np. buty.
W interesie kupujacego jest zabezpieczyc dowod zakupu butow. Przez to zalecam platnosc karta, bo mamy slad zakupu.
Potwierdzam, ma obowiazek. Nie ma jednak obowiazku wierzyc reklamujacemu, ze kupil np. buty w tym a tym dniu. Wynika to z prostego powodu - sprzedawca bedzie mial problem jesli sie okaze, ze przyjdzie osoba, ktora ma paragon i bedzie chciala zareklamowac np. buty.
W interesie kupujacego jest zabezpieczyc dowod zakupu butow. Przez to zalecam platnosc karta, bo mamy slad zakupu.
ja slyszalem o takiej sytuacji, kobietka czy facecik kupil buty, nie mial paragonu.. no wiec powolal sie na monitoring ( jesli nie ma takiej mozliwsci to lipa ) no i na te rolke, podal mniej wiecej godzine i liste zakupow i sie udalo.. ale bez monitoringu moze byc ciezko, zwlaszcza jesli sprzedaje tylko jeden rodzaj butow
Ktoś podszywa się pode mnie, wysyła znajomym screeny z moimi danymi, jak można to nazwać, chce postraszyć gościa paragrafem po prostu.
w internecie? naruszenie prawa do prywatności danych osobistych. nie pamiętam jaki to paragraf, ale on ma obowiązek zaprzestać robienia tego pod grożbą złozenia sprawy na policję i ścigania.
Dobra, mam taką sprawę.
Mój ojciec jechał samochodem i postanowił zatankować na "tank szteli" (odpowiednik stacji benzynowej z możliwością tankowania gazu). Zatankował za 30zł, po czym udał się do środka w celu zapłaty. Położył na kasie 50zł i poprosił o papierosy. Babka skasowała, wydała resztę, ojciec wyszedł z resztą zadowolony i ruszył do domciu. Na następny dzień zorientował się, że babka nie potrąciła mu za paliwo - miał w portfelu te pieniądze. Ale sprawę przemilczał, nikt oprócz niego o tym nie wiedział. Było to na przełomie styczeń-luty (koniec miesiąca). Dziś otrzymuje telefon z miejsca zameldowania, że został wezwany na policję celem wyjaśnienia sprawy. Jak teraz powinien się zachować tak, żeby całą sprawę załatwić "ugodowo" - mam na myśli, żeby nie mieszać w to sądów. Ojciec chce pojechać tam jutro i "zapłacić" za ten gaz, prosząc o wycofanie oskarżenia. Czy ktoś może mi coś poradzić? ;)
Dobra, mam taką sprawę.
Mój ojciec jechał samochodem i postanowił zatankować na "tank szteli" (odpowiednik stacji benzynowej z możliwością tankowania gazu). Zatankował za 30zł, po czym udał się do środka w celu zapłaty. Położył na kasie 50zł i poprosił o papierosy. Babka skasowała, wydała resztę, ojciec wyszedł z resztą zadowolony i ruszył do domciu. Na następny dzień zorientował się, że babka nie potrąciła mu za paliwo - miał w portfelu te pieniądze. Ale sprawę przemilczał, nikt oprócz niego o tym nie wiedział. Było to na przełomie styczeń-luty (koniec miesiąca). Dziś otrzymuje telefon z miejsca zameldowania, że został wezwany na policję celem wyjaśnienia sprawy. Jak teraz powinien się zachować tak, żeby całą sprawę załatwić "ugodowo" - mam na myśli, żeby nie mieszać w to sądów. Ojciec chce pojechać tam jutro i "zapłacić" za ten gaz, prosząc o wycofanie oskarżenia. Czy ktoś może mi coś poradzić? ;)
ja bym palil jana, kasjerka bedzie sie tlumaczyla pewnie roztargnieniem, ze nie wziela pieniedzy za tankowanie, gadalbym tak samo, ze przez roztargnienie, nie skumal, ze nie zaplacil :]
no w sumie on by jana nie musiał palić bo serio przez roztargnienie nie zauważył na początku..
ale pytam, czy ktoś posiadający jakąś wiekszą wiedzę/doświadczenie prawne by mi mógł coś na ten temat powiedzieć ^^
ale pytam, czy ktoś posiadający jakąś wiekszą wiedzę/doświadczenie prawne by mi mógł coś na ten temat powiedzieć ^^
Kiedyś miałem podobną sytuacje na BP...
Znajomi przyjechali z drugiego końca Polski na bajerę... Ale był problem bo nie było pieniędzy aby zatankować auto na powrót no to wpadliśmy na super pomysł... Zatankuja auto na zrywkę... Jako, że samochód był na francuskich blachach wszyscy myśleli, że nie dojdą do właściciela... Myliliśmy się.
Właściciel po kilku miesiącach dostał wezwanie na policję. Od razu po tym zadzwonił do nas. Poszliśmy na stacje. Pogadaliśmy, że byli zmęczeni itp, że zapomnieli zapłacić i uregulowaliśmy na miejscu. Nie robili żadnych problemów. Dla nich to było tak normalne jakby przed chwilą zatankowali i chcieli zapłacić.
Znajomi przyjechali z drugiego końca Polski na bajerę... Ale był problem bo nie było pieniędzy aby zatankować auto na powrót no to wpadliśmy na super pomysł... Zatankuja auto na zrywkę... Jako, że samochód był na francuskich blachach wszyscy myśleli, że nie dojdą do właściciela... Myliliśmy się.
Właściciel po kilku miesiącach dostał wezwanie na policję. Od razu po tym zadzwonił do nas. Poszliśmy na stacje. Pogadaliśmy, że byli zmęczeni itp, że zapomnieli zapłacić i uregulowaliśmy na miejscu. Nie robili żadnych problemów. Dla nich to było tak normalne jakby przed chwilą zatankowali i chcieli zapłacić.
na pewno sie dogadasz na luzie, bo stacja nie ma interesu isc z tym do sadu - raz, ze ich to bedzie czas kosztowalo, a dwa ze nic z tego nie beda mieli, bo to niska szkodliwosc czynu ;)