Subpage under development, new version coming soon!
Subject: Milionerzy
Lol, na początku mnie denerwowała z tą córką, ale doceniam że ryzykowała.
Podejrzewam że nie wytrzymałbym z tą kobitą na codzień... Ale jeśli chodzi o grę no to tylko ludzie tacy jak ona mają szanse wygrać milion.
Ogólnie ta seria jest lepsza, więcej sie dzieje.
Tamta była ustawiona. Najdobitniej świadczy przypadek panny Kowalczyk. Wg mnie nie ma szans by się wycofała z tego miliona przy tak łatwym pytaniu (za 20 000 zł tak naprawdę) i przy takiej pomocy. Może w końcu odpuszczą intrygi i pozwolą komuś wygrać milion. Mam kumpla Niemca. Powiedział że u nich wygrały 4 osoby. No żesz :|
To znajdź sobie w necie ten odcinek jak ona grała- w jak brawurowy sposób doszła do pół bańki, jak wtedy przerwali grę, jak odmieniona była przy pytaniu za milion i w końcu jak żałośnie się zachowywała znając odpowiedź. Na taką ściemę to się nie dam nabrać, chyba że znajdziecie mi psychoanalityka który mi udowodni że takie zachowanie nie jest podejrzane i irracjonalne.
no nabrales sie na scieme ktora ktos ci walnal na temat spiskowej teorii swiata itp ;p jesli cos w tym kraju bylo ustawione to mecze gornika polkowice
Kurde a ekstraklasa co, też przecież ma dużą oglądalność, a mecze i tak były ustawione mimo że cały naród patrzył! Dlaczego z jakimś byle teleturniejem miałoby być inaczej?
edit: PS Nikt mi kitu nie wcisnął bo do takiego wniosku doszedłem sam i będę się go trzymał bo nie potrafię zrozumieć że ktoś może z całkowicie beztroską twarzą powiedzieć że nie chce miliona bo chce 500 tysięcy złotych mimo że zna odpowiedź i po zrezygnowaniu nadal nie widać ani cienia zmartwienia czy zwątpienia w siebie! Dla mnie to jest po prostu niepojęte i mi to śmierdzi korupcją i jeśli ktoś ma tutaj jakieś dobre argumenty za tym że było inaczej to proszę niech je poda bo ja ich nie umiem znaleźć.
(edited)
edit2: Też kiedyś miałem taki pogląd że mogę być wszystkiego pewien o czym mnie ktoś godny zaufania zapewni (w tym przypadku sędzia że mecz był w porządku albo TVN że ona sama po prostu jest taka głupia ta panna) np. jak ktoś mówił że przyjdzie chwilę wcześniej to naprawdę się pojawi, że jak kolega mówi że lekcji nie mamy tu tylko tam i mu wierzę dopóki jeden gość mi powiedział coś co nadal pamiętam i co wyraża to że ludziom nie zawsze można ufać. Gdy czekaliśmy na kogoś i powiedziałem że na pewno przyjdzie bo z nim gadałem to wypowiedział pamiętną kwestię "A chcesz się zdziwić?"
(edited)
edit: PS Nikt mi kitu nie wcisnął bo do takiego wniosku doszedłem sam i będę się go trzymał bo nie potrafię zrozumieć że ktoś może z całkowicie beztroską twarzą powiedzieć że nie chce miliona bo chce 500 tysięcy złotych mimo że zna odpowiedź i po zrezygnowaniu nadal nie widać ani cienia zmartwienia czy zwątpienia w siebie! Dla mnie to jest po prostu niepojęte i mi to śmierdzi korupcją i jeśli ktoś ma tutaj jakieś dobre argumenty za tym że było inaczej to proszę niech je poda bo ja ich nie umiem znaleźć.
(edited)
edit2: Też kiedyś miałem taki pogląd że mogę być wszystkiego pewien o czym mnie ktoś godny zaufania zapewni (w tym przypadku sędzia że mecz był w porządku albo TVN że ona sama po prostu jest taka głupia ta panna) np. jak ktoś mówił że przyjdzie chwilę wcześniej to naprawdę się pojawi, że jak kolega mówi że lekcji nie mamy tu tylko tam i mu wierzę dopóki jeden gość mi powiedział coś co nadal pamiętam i co wyraża to że ludziom nie zawsze można ufać. Gdy czekaliśmy na kogoś i powiedziałem że na pewno przyjdzie bo z nim gadałem to wypowiedział pamiętną kwestię "A chcesz się zdziwić?"
(edited)
Widzę tu dużą nutę niezdrowego podcienienia... Jest możliwość, że był ustawiony, ale jeżeli głównym argumentem ma być to, że ktoś kto ma pół miliona nie ryzykuje go, będąc na 90%, to jesteś szaleńcem... Ja bym się minutę zastanawiał przy pytaniu o swoje nazwisko, gdybym miał pół miliona...
A czy oglądałeś ten odcinek pytam się?
I może powstrzymaj się trochę z epitetami? Też mamy w klasie kolegę który każdego od byle czego debilem czy idiotą nazywa i wszystkich to wkurza.
Tu już nie chodzi o samo ryzyko, bo w stosunku do innych osób na świecie które wygrały milion albo były go bardzo blisko to miała po prostu OGROMNE szanse na wygranie miliona. A do pytania za milion dochodzą osoby które często ryzykują podczas wcześniejszych pytań w grze, więc nie powinno to być dla niej absolutnie niczym nowym. Gdyby mi się udało (jakimś cudem) dojść do pytania za milion, to zaśmiałbym się Hubertowi i organizatorom w twarz gdybym zobaczył pytanie o główną wygraną rodem z podstawówki, bardziej pasujące do programu "Czy jesteś mądrzejszy od pięcioklasisty". OK, może i nie każdy wie kto to jest Legolas ani tym bardziej jakiej broni używał. Problem w tym że ona akurat to wiedziała. Nie wiedziała natomiast (i to po prostu śmierdzi) jakim orężem władała... Artemida bogini polowań. A do wyboru miała jeszcze tylko (po wykorzystaniu dwóch kół- pół na pół i dość znacznym wskazaniu publiczności na Legolasa) ... Zorro. Bardzo wątpię w to że nie wiedziała kim jest Artemida, bez tak podstawowej wiedzy do miliona się po prostu nie dochodzi, no chyba że jest się jakimś zesłanym z nieba fuksiarzem co na ślepo trafia 9 na 10 pytań. A każde dziecko wie że zorro to szpadzista czy tam florecista- w każdym razie na pewno nie gania się z czymś takim za niedźwiedziami. Jest znaczne wskazanie zatem na Legolasa i będę się kłócił z tobą że ja na takim miejscu czy każdy inny bałby się w tym miejscu ryzykować- mi się raczej wydaje że mając tak jednoznaczne wskazanie po prostu nie mógłbym się oprzec pokusie że milion i sława są na wyciągnięcie ręki. Istnieje również inny czynnik, dość znaczny- obecność prowadzącego który ją bardzo skłaniał do podjęcia decyzji o zaznaczeniu odpowiedzi zamiast do wycofania się. A gdy człowiek jest skołowany to łatwo mu ulec. To już kolejna przeszkoda na nie-wygraniu miliona którą pokonała. Innymi słowy mówiąc szła po prostu w zaparte. Kojarzyła i głośno o tym mówiła że Artemida to chyba łuk (wiedząc czym władał Zorro i czym Legolas). Gdy już ostatecznie Hubert się ją zapytał dlaczego chce się wycofać, dlaczego nie chce miliona, to padła odpowiedź "Bo chcę 500 tysięcy złotych". To może być sposób na zignorowanie go, ale jeśli mówiła to szczerze to jest to po prostu absurd. Ale to co mnie najbardziej wzburzyło to jej zachowanie po rezygnacji. Była uśmiechnięta od ucha do ucha gdy Urbański powiedział że odpowiedź prawidłowa to ta którą od początku podejrzewała. Żadnego zawodu, refleksji nad tym czy dobrze zrobiła, po prostu nic.
Materiał dowodowy zgromadziłem, choć pewnie nie wyczerpałem. Proszę cię o stosowne argumenty (a nie sugestie mojego stanu emocjonalnego) za tym że jest inaczej.
I może powstrzymaj się trochę z epitetami? Też mamy w klasie kolegę który każdego od byle czego debilem czy idiotą nazywa i wszystkich to wkurza.
Tu już nie chodzi o samo ryzyko, bo w stosunku do innych osób na świecie które wygrały milion albo były go bardzo blisko to miała po prostu OGROMNE szanse na wygranie miliona. A do pytania za milion dochodzą osoby które często ryzykują podczas wcześniejszych pytań w grze, więc nie powinno to być dla niej absolutnie niczym nowym. Gdyby mi się udało (jakimś cudem) dojść do pytania za milion, to zaśmiałbym się Hubertowi i organizatorom w twarz gdybym zobaczył pytanie o główną wygraną rodem z podstawówki, bardziej pasujące do programu "Czy jesteś mądrzejszy od pięcioklasisty". OK, może i nie każdy wie kto to jest Legolas ani tym bardziej jakiej broni używał. Problem w tym że ona akurat to wiedziała. Nie wiedziała natomiast (i to po prostu śmierdzi) jakim orężem władała... Artemida bogini polowań. A do wyboru miała jeszcze tylko (po wykorzystaniu dwóch kół- pół na pół i dość znacznym wskazaniu publiczności na Legolasa) ... Zorro. Bardzo wątpię w to że nie wiedziała kim jest Artemida, bez tak podstawowej wiedzy do miliona się po prostu nie dochodzi, no chyba że jest się jakimś zesłanym z nieba fuksiarzem co na ślepo trafia 9 na 10 pytań. A każde dziecko wie że zorro to szpadzista czy tam florecista- w każdym razie na pewno nie gania się z czymś takim za niedźwiedziami. Jest znaczne wskazanie zatem na Legolasa i będę się kłócił z tobą że ja na takim miejscu czy każdy inny bałby się w tym miejscu ryzykować- mi się raczej wydaje że mając tak jednoznaczne wskazanie po prostu nie mógłbym się oprzec pokusie że milion i sława są na wyciągnięcie ręki. Istnieje również inny czynnik, dość znaczny- obecność prowadzącego który ją bardzo skłaniał do podjęcia decyzji o zaznaczeniu odpowiedzi zamiast do wycofania się. A gdy człowiek jest skołowany to łatwo mu ulec. To już kolejna przeszkoda na nie-wygraniu miliona którą pokonała. Innymi słowy mówiąc szła po prostu w zaparte. Kojarzyła i głośno o tym mówiła że Artemida to chyba łuk (wiedząc czym władał Zorro i czym Legolas). Gdy już ostatecznie Hubert się ją zapytał dlaczego chce się wycofać, dlaczego nie chce miliona, to padła odpowiedź "Bo chcę 500 tysięcy złotych". To może być sposób na zignorowanie go, ale jeśli mówiła to szczerze to jest to po prostu absurd. Ale to co mnie najbardziej wzburzyło to jej zachowanie po rezygnacji. Była uśmiechnięta od ucha do ucha gdy Urbański powiedział że odpowiedź prawidłowa to ta którą od początku podejrzewała. Żadnego zawodu, refleksji nad tym czy dobrze zrobiła, po prostu nic.
Materiał dowodowy zgromadziłem, choć pewnie nie wyczerpałem. Proszę cię o stosowne argumenty (a nie sugestie mojego stanu emocjonalnego) za tym że jest inaczej.
Zawsze powtarzam, nie ilość, a jakość... Pięknie się rozpisałeś, ale niestety wszystko to tylko twoja subiektywna, najprawdopodobniej błędna opinia.
Sam nie rozróżniasz floretu od szpady, więc pokazujesz tutaj tą piękną wiedzę z podstawówki.
Dla mnie nie jest niczym dziwnym wahanie się w takim momencie. Nie zareagowała po tym jak przeczytał prawidłową odpowiedź? Myślę, że zareagowała, a jeśli po ustawieniu sobie życia miała być smutna, to wybacz, ale potrzebujesz pomocy specjalisty... Ja gdybym nie był pewny na 100% brałbym kolejno 75, 125, 250, 500, zależy kiedy dostałbym takie pytanie. Myślę, że w pełni odpowiedzialny człowiek zrobiłby to samo.
Żebyś nie wpadł w furię, moim zdaniem też jest to podejrzane, ale nie ze względu na zachowanie podczas samego pytania, ale ze względu na bardzo łatwe wcześniejsze pytania. Jednak nie jesteś w stanie przedstawić żadnego argumentu, który udowodni ustawienie tego. Tak jak podejrzany nie jest przestępcą, tak nie możesz powiedzieć, ze milionerzy byli ustawieni.
Aha i jeszcze zapytam, czy na pewno wiesz co to jest epitet? :-D
Sam nie rozróżniasz floretu od szpady, więc pokazujesz tutaj tą piękną wiedzę z podstawówki.
Dla mnie nie jest niczym dziwnym wahanie się w takim momencie. Nie zareagowała po tym jak przeczytał prawidłową odpowiedź? Myślę, że zareagowała, a jeśli po ustawieniu sobie życia miała być smutna, to wybacz, ale potrzebujesz pomocy specjalisty... Ja gdybym nie był pewny na 100% brałbym kolejno 75, 125, 250, 500, zależy kiedy dostałbym takie pytanie. Myślę, że w pełni odpowiedzialny człowiek zrobiłby to samo.
Żebyś nie wpadł w furię, moim zdaniem też jest to podejrzane, ale nie ze względu na zachowanie podczas samego pytania, ale ze względu na bardzo łatwe wcześniejsze pytania. Jednak nie jesteś w stanie przedstawić żadnego argumentu, który udowodni ustawienie tego. Tak jak podejrzany nie jest przestępcą, tak nie możesz powiedzieć, ze milionerzy byli ustawieni.
Aha i jeszcze zapytam, czy na pewno wiesz co to jest epitet? :-D
co jak co ale nawet jak jakis debil nie znalby odpowiedzi to strzelal by i chyba nie zaznaczylby odpowiedzi zorro ;p w polsce nie ma nic co nie jest ustawiane :D
Prawie 20 lat, a w komentarzu taką niedorosłą miernotę pokazujesz...