Subpage under development, new version coming soon!
Subject: Rasizm
Przecież to jest hipokryta, Franco ściagał, a jak chodziło o zbrodnie komunistów to odrzucał wnioski o ściaganie republikanów.
Być może i hipokryta- w końcu sprzeciwiał się ściganiu zbrodni popełnionych na frankistach, ale jak mówilam, specem jest Company, nie ja:)
I teraz Ci wiecznie częstujący jadem Rosję, nagle w tej sytuacji wierzą w jej prawość, ach...
Rosja Jelcyna to jednak co innego niż Rosja Putina...
A poza tym źle sformułowałem swoją myśl. Chodziło mi o to, jaki interes mogliby mieć Rosjanie dostarczając nam fałszywe dokumenty o występkach swoich pobratymców z PZPR.
Rosja Jelcyna to jednak co innego niż Rosja Putina...
A poza tym źle sformułowałem swoją myśl. Chodziło mi o to, jaki interes mogliby mieć Rosjanie dostarczając nam fałszywe dokumenty o występkach swoich pobratymców z PZPR.
Gwoli ścisłości - jestem specem tematyki dotyczącej lat istnienia Drugiej Republiki i samej guerra civil (czyli okresu 1931-1939):). Okres Hiszpanii frankistowskiej znam już nieco słabiej.
Co do Garzona, to jest on pieskiem Zapatera, zresztą zaistniał on na scenie hiszpańskiej jeszcze zanim PSOE objęło władzę. W tej chwili jego kariera dobiegła chyba końca, bo sam został oskarżony o niezłe malwersacje finansowe, ale przyznam, że tematu nie zgłębiałem, więc go nie rozwinę.
Co do postu Capo - związek nacjonalistów z Kościołem hiszpańskim był oczywisty i zrozumiały. Po pierwsze Franco swój tytuł Caudillo, interpretował jako stanowisko nadane od Boga. Po drugie Kościół był niewątpliwie jedną z ofiar wojny domowej, uzyskując generalnie "status" męczennika. Po trzecie związek z KK umożliwił mu wycofanie ze najwyższych struktur rządowych zagorzałych Falangistów, którym ze względów ideowych, z Kościołem było nie po drodze, w przeciwieństwie do karlistowskich Requetes, których zasługi w wygraniu wojny domowej są niepodważalne.
Wreszcie punkt najbardziej drażliwy - owa bezwzględność wobec Republikanów. Epopeję można by na ten temat napisać, postaram się to jakoś streścić. Wydając 26 tysięcy wyroków śmierci Franco pozbawił siebie i Hiszpanie wewnętrznego wroga o potężnej sile. Historia pokazała, że podjął słuszną decyzję (z punktu widzenie jego jak i wolnej Hiszpanii). W 1942 niedobitki komunistów spróbowały dokonania jakiejś rebelii, ale nie wykroczyła ona poza kilka lasów w Pirenejach - co by było, gdyby nie było tych wyroków śmierci i obozów pracy a niedawni pokonani w ogromnej liczbie czekaliby w swych domach czekając na odpowiednią sytuację? Która to jeszcze lepsza sytuacja nadarzyła sie po zakończeniu wojny w 1945, gdzie na forum ONZ polski (stalinowski) minister spraw zagranicznych (niestety nie pamiętam nazwiska) nawoływał Europę do rozprawienia się z ostatnim bastionem faszyzmu. Na szczęście nikt go nie posłuchał, opozycji w Hiszpanii praktycznie nie było a sam Franco miał już jakieś wsparcie wśród Aliantów, bodajże rok wcześniej zaprezentował Churchillowi coś w rodzaju "planu antykomunistycznego" (czyli walki z czerwonymi, bądź obrony przed tą zarazą w Europie). Ale gdyby było inaczej, gdyby istniały spore siły opozycyjne wraz z czołówką polityków jak Azana, Negrin, (który okradł swoich kompanów i zwiał do Meksyku), Ibarruri, (która jako czerwona "pacyfistka" zabroniła pójścia swoim synom do wojska w Hiszpanii w latach 30-tych, ale już podczas pobytu w ZSRR nie przeszkodziło to jej, by posłać ich do obrony przed Hitlerem, jeden jej syn bronił Leningradu, drugi walczył pod Stalingradem, pierwszy przeżył, drugi zginął) i inni, to jak mogłaby wyglądać rzeczywistość hiszpańska po 1945? Pewnie nie byłoby już możliwości powrotu "bohaterów" Brygad Międzynarodowych i agentów GRU jak Świerczewski, Smuszkiewicz, Hodżą, Tito (ci dwaj ostatni byli już zajęci mordowaniem opozycji i zdobywaniem władzy we własnych państwach), czy Kleber (chociaż jego, jak dobrze pamiętam, zdążył jeszcze ukatrupić Jeżow w ostatniej fazie Wielkiej Czystki), ale opozycja hiszpańska mogłaby poczuć sie bardzo pewnie, silna sama w sobie i wspierana moralnie (a pewnie nie tylko) przez blok komunistyczny. Wystarczyło, że po ostatniej amnestii w 1950 zwalniającej do domów ostatnich więźniów guerra civil, dochodziło do rożnych strajków i demonstracji przeciw Franco.
Co do Garzona, to jest on pieskiem Zapatera, zresztą zaistniał on na scenie hiszpańskiej jeszcze zanim PSOE objęło władzę. W tej chwili jego kariera dobiegła chyba końca, bo sam został oskarżony o niezłe malwersacje finansowe, ale przyznam, że tematu nie zgłębiałem, więc go nie rozwinę.
Co do postu Capo - związek nacjonalistów z Kościołem hiszpańskim był oczywisty i zrozumiały. Po pierwsze Franco swój tytuł Caudillo, interpretował jako stanowisko nadane od Boga. Po drugie Kościół był niewątpliwie jedną z ofiar wojny domowej, uzyskując generalnie "status" męczennika. Po trzecie związek z KK umożliwił mu wycofanie ze najwyższych struktur rządowych zagorzałych Falangistów, którym ze względów ideowych, z Kościołem było nie po drodze, w przeciwieństwie do karlistowskich Requetes, których zasługi w wygraniu wojny domowej są niepodważalne.
Wreszcie punkt najbardziej drażliwy - owa bezwzględność wobec Republikanów. Epopeję można by na ten temat napisać, postaram się to jakoś streścić. Wydając 26 tysięcy wyroków śmierci Franco pozbawił siebie i Hiszpanie wewnętrznego wroga o potężnej sile. Historia pokazała, że podjął słuszną decyzję (z punktu widzenie jego jak i wolnej Hiszpanii). W 1942 niedobitki komunistów spróbowały dokonania jakiejś rebelii, ale nie wykroczyła ona poza kilka lasów w Pirenejach - co by było, gdyby nie było tych wyroków śmierci i obozów pracy a niedawni pokonani w ogromnej liczbie czekaliby w swych domach czekając na odpowiednią sytuację? Która to jeszcze lepsza sytuacja nadarzyła sie po zakończeniu wojny w 1945, gdzie na forum ONZ polski (stalinowski) minister spraw zagranicznych (niestety nie pamiętam nazwiska) nawoływał Europę do rozprawienia się z ostatnim bastionem faszyzmu. Na szczęście nikt go nie posłuchał, opozycji w Hiszpanii praktycznie nie było a sam Franco miał już jakieś wsparcie wśród Aliantów, bodajże rok wcześniej zaprezentował Churchillowi coś w rodzaju "planu antykomunistycznego" (czyli walki z czerwonymi, bądź obrony przed tą zarazą w Europie). Ale gdyby było inaczej, gdyby istniały spore siły opozycyjne wraz z czołówką polityków jak Azana, Negrin, (który okradł swoich kompanów i zwiał do Meksyku), Ibarruri, (która jako czerwona "pacyfistka" zabroniła pójścia swoim synom do wojska w Hiszpanii w latach 30-tych, ale już podczas pobytu w ZSRR nie przeszkodziło to jej, by posłać ich do obrony przed Hitlerem, jeden jej syn bronił Leningradu, drugi walczył pod Stalingradem, pierwszy przeżył, drugi zginął) i inni, to jak mogłaby wyglądać rzeczywistość hiszpańska po 1945? Pewnie nie byłoby już możliwości powrotu "bohaterów" Brygad Międzynarodowych i agentów GRU jak Świerczewski, Smuszkiewicz, Hodżą, Tito (ci dwaj ostatni byli już zajęci mordowaniem opozycji i zdobywaniem władzy we własnych państwach), czy Kleber (chociaż jego, jak dobrze pamiętam, zdążył jeszcze ukatrupić Jeżow w ostatniej fazie Wielkiej Czystki), ale opozycja hiszpańska mogłaby poczuć sie bardzo pewnie, silna sama w sobie i wspierana moralnie (a pewnie nie tylko) przez blok komunistyczny. Wystarczyło, że po ostatniej amnestii w 1950 zwalniającej do domów ostatnich więźniów guerra civil, dochodziło do rożnych strajków i demonstracji przeciw Franco.
Czy możesz podać te książki, chętnie bym coś poczytał na ten temat. Czytałem tylko książke Brodzikowskiego.
To co przeczytałem, to:
Anthony Beevor "Walka o Hiszpanię 1936-1939"
Pio Moa "Mity wojny domowej"
Chodakiewicz "Hiszpania Franco. Zagrabiona pamięć"
Czytałem jeszcze "Spanish civil war", ale nie pamiętam autora, bo były dwie książki o takim tytule.
Poza tym znalezione gdzieś w necie fragmenty "W hołdzie Katalonii" Orwella i "Ostatniej krucjaty" Warrena Carrolla.
Anthony Beevor "Walka o Hiszpanię 1936-1939"
Pio Moa "Mity wojny domowej"
Chodakiewicz "Hiszpania Franco. Zagrabiona pamięć"
Czytałem jeszcze "Spanish civil war", ale nie pamiętam autora, bo były dwie książki o takim tytule.
Poza tym znalezione gdzieś w necie fragmenty "W hołdzie Katalonii" Orwella i "Ostatniej krucjaty" Warrena Carrolla.
Ja tak troszkę z innej beczki... Nie wiecie kto aranżował jako pierwszy pakt Ribbentrop-Mołotow?
Bo spotkałem się z twierdzeniem, że Sowieci zaprosili na rozmowy aliantów i puścili kontrolowany przeciek dla Niemców.
Bo spotkałem się z twierdzeniem, że Sowieci zaprosili na rozmowy aliantów i puścili kontrolowany przeciek dla Niemców.
Moim zdaniem i jednym i drugim bardzo zależało na tym pakcie i każde stwierdzenie jak dla mnie będzie słuszne
Szczerze, to nie pamiętam jaka wyglądała historia z tym "kto kogo", ale faktem jest, że Rosjanom zależało bardziej.
A tak poza tym to już do działu "Historia" się nadaje.
A tak poza tym to już do działu "Historia" się nadaje.
up
bo stęskniłem sie za mądrymi dialogami moich bohaterów :D
bo stęskniłem sie za mądrymi dialogami moich bohaterów :D
Fajnie się siedzi ale ciśnie, więc biorę gazetę i lece topić murzyna.