Subpage under development, new version coming soon!
Subject: Kibice
Falubaz to też nie jakieś koksy, mimo to od wielu lat PF trzyma bardzo wysoki poziom
Falubaz myśli że jak ma układ z Zagłębiem, czy zgodę z Flotą, to myślą że są koksy i że z każdym wygrają :)
Kibice Lechii i Arki pobili się na gdańskiej plaży. Kilkanaście osób na komisariacie
Do brutalnej bijatyki doszło w miniony weekend na gdańskiej plaży. Kibice Arki Gdynia starli się ze zwolennikami Lechii Gdańsk, w wyniku czego dwóch mężczyzn z ranami ciętymi trafiło do szpitala. Kilkanaście osób przewieziono na komisariat, a dziewięciu uczestników bójki usłyszało już zarzuty.
Bójka przy ul. Jantarowej w Gdańsku odbyła się przed północą, w nocy z piątku na sobotę. Gdy na miejscu pojawiła się policja, część mężczyzn - zwolenników Arki Gdynia i Lechii Gdańsk - zdążyła już uciec.
- Na miejscu policjanci zastali kilku mężczyzn. W wyniku pościgu za pozostałymi uczestnikami bójki, funkcjonariusze zatrzymali dziewięciu mężczyzn. Dwóch uczestników bijatyki w wieku 17 lat trafiło do szpitala z ranami ciętymi twarzy i szyi - podaje mł.asp. Aleksandra Siewert z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Zdecydowana większość uczestników bijatyki (są to osoby w wieku od 17 do 45 lat) znajdowała się pod wpływem alkoholu.
- Z relacji uczestników bójki i świadków zdarzenia wynika, że wcześniej pomiędzy mężczyznami doszło do kłótni na temat upodobań klubowych. Sprzeczka szybko przerodziła się w bijatykę. Dziewięciu mężczyzn trafiło do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu wszyscy usłyszeli zarzuty udziału w bójce. Jeden z niuch, 30-letni Rosjanin, odpowie również za posłużenie się nożem - dodaje rzecznik KMP w Gdańsku.
Ci, którzy wzięli udział w bójce muszą liczyć się z karą nawet trzech lat pozbawienia wolności. Rosjanin, który użył noża, może trafić za kratki nawet na osiem lat.
skad on sie tam wzial:P?
Do brutalnej bijatyki doszło w miniony weekend na gdańskiej plaży. Kibice Arki Gdynia starli się ze zwolennikami Lechii Gdańsk, w wyniku czego dwóch mężczyzn z ranami ciętymi trafiło do szpitala. Kilkanaście osób przewieziono na komisariat, a dziewięciu uczestników bójki usłyszało już zarzuty.
Bójka przy ul. Jantarowej w Gdańsku odbyła się przed północą, w nocy z piątku na sobotę. Gdy na miejscu pojawiła się policja, część mężczyzn - zwolenników Arki Gdynia i Lechii Gdańsk - zdążyła już uciec.
- Na miejscu policjanci zastali kilku mężczyzn. W wyniku pościgu za pozostałymi uczestnikami bójki, funkcjonariusze zatrzymali dziewięciu mężczyzn. Dwóch uczestników bijatyki w wieku 17 lat trafiło do szpitala z ranami ciętymi twarzy i szyi - podaje mł.asp. Aleksandra Siewert z Komendy Miejskiej Policji w Gdańsku.
Zdecydowana większość uczestników bijatyki (są to osoby w wieku od 17 do 45 lat) znajdowała się pod wpływem alkoholu.
- Z relacji uczestników bójki i świadków zdarzenia wynika, że wcześniej pomiędzy mężczyznami doszło do kłótni na temat upodobań klubowych. Sprzeczka szybko przerodziła się w bijatykę. Dziewięciu mężczyzn trafiło do policyjnego aresztu. Po wytrzeźwieniu wszyscy usłyszeli zarzuty udziału w bójce. Jeden z niuch, 30-letni Rosjanin, odpowie również za posłużenie się nożem - dodaje rzecznik KMP w Gdańsku.
Ci, którzy wzięli udział w bójce muszą liczyć się z karą nawet trzech lat pozbawienia wolności. Rosjanin, który użył noża, może trafić za kratki nawet na osiem lat.
skad on sie tam wzial:P?
Warto na moment odpuścić sobie uprzedzenia i posłuchać bardzo interesującej debaty w Teatrze Studio. Odnośnie bezpieczeństwa na stadionach.
Pierwsza teza: 99,7% wszystkich meczów piłkarskich jest absolutnie bezpiecznych.
Bardzo fajna to była dyskusja. Aż szkoda, że się tak szybko skończyła. Chyba pierwszy raz na łamach TOK FM padały tak dosadne słowa. O bezsilności rządu, o idiotyzmach odpowiedzialności zbiorowej, o zamykaniu stadionów bez powodu, o tym, że race wcale nie są niebezpieczne, a na zachodzie jest ich znacznie więcej. O tym, że Kozłowski zamknął Legii stadion, bo dostał naciski z góry (Leśnodorski powiedział to wprost, ponoć Kozłowski się przyznał).
Człowieka, który twierdził, że mecze to tylko bluzgi, bijatyki, antysemityzm i wandalizm wprost nazwano kłamcą.
Argumentami zagłuszono człowieka, który usiłował powiedzieć, że w Polsce jest coraz gorzej. Przytoczono statystyki, z których wynika że bezpieczeństwo stadionowe w Polsce postępuje szybciej, niż gdziekolwiek indziej na świecie.
Ogólnie mówiąc, rozmowa na plus. Zwolennicy rządowej propagandy zdobyli się jedynie na argument, że na meczach przez 90 minut lecą bluzgi. Ale nawet ten argument obalono.
Myślę, że za jakiś czas na stronie pojawi się podcast, warto posłuchać, nawet jeśli na co dzień się TOK FM nie toleruje.
Pierwsza teza: 99,7% wszystkich meczów piłkarskich jest absolutnie bezpiecznych.
Bardzo fajna to była dyskusja. Aż szkoda, że się tak szybko skończyła. Chyba pierwszy raz na łamach TOK FM padały tak dosadne słowa. O bezsilności rządu, o idiotyzmach odpowiedzialności zbiorowej, o zamykaniu stadionów bez powodu, o tym, że race wcale nie są niebezpieczne, a na zachodzie jest ich znacznie więcej. O tym, że Kozłowski zamknął Legii stadion, bo dostał naciski z góry (Leśnodorski powiedział to wprost, ponoć Kozłowski się przyznał).
Człowieka, który twierdził, że mecze to tylko bluzgi, bijatyki, antysemityzm i wandalizm wprost nazwano kłamcą.
Argumentami zagłuszono człowieka, który usiłował powiedzieć, że w Polsce jest coraz gorzej. Przytoczono statystyki, z których wynika że bezpieczeństwo stadionowe w Polsce postępuje szybciej, niż gdziekolwiek indziej na świecie.
Ogólnie mówiąc, rozmowa na plus. Zwolennicy rządowej propagandy zdobyli się jedynie na argument, że na meczach przez 90 minut lecą bluzgi. Ale nawet ten argument obalono.
Myślę, że za jakiś czas na stronie pojawi się podcast, warto posłuchać, nawet jeśli na co dzień się TOK FM nie toleruje.
Ładnie to tak cytować innych bez podania autora?
Lepszy rusek niż brudas co działa na resovii
"Ruch Chorzów vs. GKS Katowice pod pomnikiem na KWK Wujek
Ruch wszedł z racami w około 60 osób pod pomnik. Stanęli na przeciwko GieKSy, a po chwili ich przeganiają. GieKSa zostawia flagi na kijach i traci kilka barw. Ruch po avanti rozwija transparent "KWK WUJEK PAMIĘTAMY"
A przecież nie ma Ruchu w Katowicach i cały czas w odwrocie
(edited)
(edited)
"Ruch Chorzów vs. GKS Katowice pod pomnikiem na KWK Wujek
Ruch wszedł z racami w około 60 osób pod pomnik. Stanęli na przeciwko GieKSy, a po chwili ich przeganiają. GieKSa zostawia flagi na kijach i traci kilka barw. Ruch po avanti rozwija transparent "KWK WUJEK PAMIĘTAMY"
A przecież nie ma Ruchu w Katowicach i cały czas w odwrocie
(edited)
(edited)
jak Gieksa zebrała się tylko z Brynowa to nie ma co się dziwić, chyba, że się myle.
W taki dzień zrobić taką akcje to żenada, nic nie potraficie uszanować.
(edited)
W taki dzień zrobić taką akcje to żenada, nic nie potraficie uszanować.
(edited)
tak, zawsze gieksa jest z jednej dzielnicy, nigdy nie ma nikogo z png, bla bla bla
a Ruch zawsze jest ekipą z samych Katowic, a Mikołowa, Simianowic i NRŚL nigdy nie ma :)
(edited)
(edited)
wiadomo, że nie, ale przynajmniej nie wypisują farmazonów jak gieksa
Czym tu sie chwalić, że nawet tego nie potraficie uszanować... ?
Sam nie jestem zwolennikiem tego typu manewrów podczas państwowych uroczystości i też mi się to nie spodobało. GieKSa przypaliła wroty i to porządnie
- Zadzwoniłem na numer alarmowy po pomoc, a zostałem potraktowany jak bandyta - opowiada nasz czytelnik, który został zatrzymany na ponad 30 godzin po tym, jak ledwo uniknął pobicia przez dresiarzy.
W poniedziałek Komenda Miejska Policji w Gdańsku poinformowała o zatrzymaniu uczestników bijatyki, do jakiej doszło w ostatni weekend na plaży w Jelitkowie. Dwie grupy mężczyzn miały się pobić po kłótni na tle kibicowskim.
Po opublikowaniu tej relacji skontaktował się z nami jeden z mężczyzn, który wezwał na pomoc policjantów. Jego wersja wydarzeń różni się od tej przedstawionej przez policję.
Jest pan kibicem Lechii czy Arki?
Piłka nożna w ogóle mnie nie interesuje. Jestem informatykiem, skończyłem 40 lat. W zdarzeniu wzięli udział moi koledzy z pracy, najstarszy w wieku 45 lat. Niewiele wiemy o piłce.
Coś jeszcze nie zgadza się w policyjnej wersji?
Poinformowano o zatrzymaniu po bójce dziewięciu osób. W tej grupie jest pięć osób, które same wezwały policję na pomoc i czterech z około 20 agresorów. Ciekawy efekt pościgu...
Co wydarzyło się na plaży?
Trafiliśmy tam przed północą, po firmowej imprezie. Na miejscu wypiliśmy może po dwa piwa. Na dowód tego powiem, że w momencie zatrzymania miałem 0,79 promila, kolega - 0,49. Gdy schodziliśmy z plaży na deptaku minęliśmy się z grupą dresiarzy. Wydaje mi się, że było ich około 20. Zaczepili nas, ale skończyło się na słownych prowokacjach i obelgach. Odeszliśmy, kierując się w stronę Przymorza.
Prowokowaliście ich jakoś?
Niech pan na mnie spojrzy: skończyłem 40 lat, mam rodzinę, nie wyglądam na koszykarza ani dżudokę. Moi koledzy podobnie.
No więc odeszliście...
Najpierw szliśmy, potem zaczęliśmy biec, bo zorientowaliśmy się, że idą za nami. W naszą stronę poleciała butelka, potem druga. Zadzwoniłem po policję, poinformowałem gdzie jesteśmy, co się dzieje. Kierowaliśmy się w stronę komisariatu na Przymorzu. Jednego z nas dopadli, chłopak został ciężko pobity.
Przyjechała policja?
Sami do nich dobiegliśmy. Stanąłem dopiero przy radiowozie, który wezwaliśmy. Policjanci byli agresywni, ale nie mam o to pretensji: było ciemno, nie było wiadomo, kto jest kim, musieli zapanować nad sytuacją.
Więc w czym problem?
W tym, co wydarzyło się na komisariacie. Przez trzy godziny nic się nie działo, ale miałem wrażenie, że jesteśmy traktowani jak osoby, która mają opisać dlaczego poprosiły o pomoc i opisać agresorów. Jednak po trzech godzinach czekania nagle dowiedzieliśmy się, że zostajemy zatrzymani i spędzimy noc w celi.
Podano wam jakiś powód?
Nie, tylko tyle, że "taka zapadła decyzja".
Co dalej?
Rozdzielono nas, przewieziono do różnych aresztów. Ja trafiłem do Sopotu, gdzie spędziłem ponad 30 godzin. Nie wiem, na co czekano, na pewno nie na to, żebym wytrzeźwiał, bo w momencie zatrzymania miałem około 0,8 promila. Po całej sobocie w izbie zatrzymań, w niedzielę z powrotem przewieziono mnie na komisariat na Przymorzu, gdzie usłyszałem zarzut udziału w bójce, za co grozi mi do 3 lat więzienia.
Tłumaczył pan, że to pan wzywał pomocy?
Tak, ale dla policjantów to nie miało znaczenia. Zadzwoniłem na numer alarmowy po pomoc, a zostałem potraktowany jak bandyta. To przykre, szczególnie kiedy tyle mówi się o zaufaniu wobec policji.
W poniedziałek Komenda Miejska Policji w Gdańsku poinformowała o zatrzymaniu uczestników bijatyki, do jakiej doszło w ostatni weekend na plaży w Jelitkowie. Dwie grupy mężczyzn miały się pobić po kłótni na tle kibicowskim.
Po opublikowaniu tej relacji skontaktował się z nami jeden z mężczyzn, który wezwał na pomoc policjantów. Jego wersja wydarzeń różni się od tej przedstawionej przez policję.
Jest pan kibicem Lechii czy Arki?
Piłka nożna w ogóle mnie nie interesuje. Jestem informatykiem, skończyłem 40 lat. W zdarzeniu wzięli udział moi koledzy z pracy, najstarszy w wieku 45 lat. Niewiele wiemy o piłce.
Coś jeszcze nie zgadza się w policyjnej wersji?
Poinformowano o zatrzymaniu po bójce dziewięciu osób. W tej grupie jest pięć osób, które same wezwały policję na pomoc i czterech z około 20 agresorów. Ciekawy efekt pościgu...
Co wydarzyło się na plaży?
Trafiliśmy tam przed północą, po firmowej imprezie. Na miejscu wypiliśmy może po dwa piwa. Na dowód tego powiem, że w momencie zatrzymania miałem 0,79 promila, kolega - 0,49. Gdy schodziliśmy z plaży na deptaku minęliśmy się z grupą dresiarzy. Wydaje mi się, że było ich około 20. Zaczepili nas, ale skończyło się na słownych prowokacjach i obelgach. Odeszliśmy, kierując się w stronę Przymorza.
Prowokowaliście ich jakoś?
Niech pan na mnie spojrzy: skończyłem 40 lat, mam rodzinę, nie wyglądam na koszykarza ani dżudokę. Moi koledzy podobnie.
No więc odeszliście...
Najpierw szliśmy, potem zaczęliśmy biec, bo zorientowaliśmy się, że idą za nami. W naszą stronę poleciała butelka, potem druga. Zadzwoniłem po policję, poinformowałem gdzie jesteśmy, co się dzieje. Kierowaliśmy się w stronę komisariatu na Przymorzu. Jednego z nas dopadli, chłopak został ciężko pobity.
Przyjechała policja?
Sami do nich dobiegliśmy. Stanąłem dopiero przy radiowozie, który wezwaliśmy. Policjanci byli agresywni, ale nie mam o to pretensji: było ciemno, nie było wiadomo, kto jest kim, musieli zapanować nad sytuacją.
Więc w czym problem?
W tym, co wydarzyło się na komisariacie. Przez trzy godziny nic się nie działo, ale miałem wrażenie, że jesteśmy traktowani jak osoby, która mają opisać dlaczego poprosiły o pomoc i opisać agresorów. Jednak po trzech godzinach czekania nagle dowiedzieliśmy się, że zostajemy zatrzymani i spędzimy noc w celi.
Podano wam jakiś powód?
Nie, tylko tyle, że "taka zapadła decyzja".
Co dalej?
Rozdzielono nas, przewieziono do różnych aresztów. Ja trafiłem do Sopotu, gdzie spędziłem ponad 30 godzin. Nie wiem, na co czekano, na pewno nie na to, żebym wytrzeźwiał, bo w momencie zatrzymania miałem około 0,8 promila. Po całej sobocie w izbie zatrzymań, w niedzielę z powrotem przewieziono mnie na komisariat na Przymorzu, gdzie usłyszałem zarzut udziału w bójce, za co grozi mi do 3 lat więzienia.
Tłumaczył pan, że to pan wzywał pomocy?
Tak, ale dla policjantów to nie miało znaczenia. Zadzwoniłem na numer alarmowy po pomoc, a zostałem potraktowany jak bandyta. To przykre, szczególnie kiedy tyle mówi się o zaufaniu wobec policji.
A jaka informacja poszła w Polskę? Policjanci zatrzymali 9 osób spośród dwóch grup chuliganów dążących do starcia na tle kibicowskim. Donek będzie się chwalił skutecznością w zwalczaniu bandyctwa na stadionach (które notabene zwalczane jest poza stadionami w większości przypadków), a przeciętny Kowalski jak na własnej skórze nie odczuje, że jest inaczej niż to mówi telewizja i gazety będzie dalej wierzył, że cofamy się do lat 90'.
Na Orange Sport oglądałem ciekawy materiał niedawno, gdzie rzeczniczka PKP Intercity mowiła o stratach poniesionych w wyniku przewozu kibiców na mecze. Na ponad 500(?) wyjazdów w 2012r. odnotowano bodajże 36 przypadków zniszczenia mienia. Zaliczały się do nich również zerwane zasłonki a straty to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zapytałbym jakie są koszta zniszczeń w pociągach wystawianych na Woodstock.
Na Orange Sport oglądałem ciekawy materiał niedawno, gdzie rzeczniczka PKP Intercity mowiła o stratach poniesionych w wyniku przewozu kibiców na mecze. Na ponad 500(?) wyjazdów w 2012r. odnotowano bodajże 36 przypadków zniszczenia mienia. Zaliczały się do nich również zerwane zasłonki a straty to kilkadziesiąt tysięcy złotych. Zapytałbym jakie są koszta zniszczeń w pociągach wystawianych na Woodstock.