Subpage under development, new version coming soon!
Subject: sesja, sesja, sesja...:/
technologie chemiczna i przede wszystkim z tego co tu widze(do porownania) to matematyka byla bardzo luzna, fizyka pewnie tez ale nie dla mnie jak w gimnazjum czy liceum byl praktycznie zerowy poziom
(edited)
(edited)
u mnie matma spoko, ale z fiza gorzej, musialem ta z drugiego semestru wziac w dlug i teraz znow bede z nia walczyl=/
fizyka to nieciekawa sprawa masa, masa ludzi ma z nia problem, u nas pierwszy kombajn w czerwcu pisalo chyba ze 3/4 roku:)z tym przedmiotem inaczej jak przez regularna nauke przez caly semestr nie ma szans:P na roku mam osobe ktora jako jedyna tak lubila przedmiot ze z kazdego kolokwium miala max...i oczywiscie zwolniony z egzaminu..poo mojemu taki obraz to wynik bardzo slabego poziomu nauczania w liceum(w moim przypadku w gimnazjum praktycznie zero zadan a w liceum "od swieta")
najlepsze w ogole jest to ze nigdy czlowiek wczesniej nie mial calek a na fizyce na pierwszym semetrze od razu:D
ja na pierwszym semestrze calek w fizyce nie mialem(jedynie pochodne przy predkosciach) ale na drugim juz oczywiscie byly:)
ale fizyka na studiach i fizyka gimnazjum-liceum to dwa swiaty.
i polemizowalbym czy to takie trudne? jakiegos kosiarza musicie miec, u mnie tylko wyjatkowo leniwe jednostki z fiza sobie nie radza.
(edited)
i polemizowalbym czy to takie trudne? jakiegos kosiarza musicie miec, u mnie tylko wyjatkowo leniwe jednostki z fiza sobie nie radza.
(edited)
w tym wypadku na pewno nie mozna uogolniac:)wykladowcy maja tak rozne wymagania ze kosmos, ja np. mialem cwiczenia z takim gosciem ze zeby nie zdobyc zaliczenia trzeba bylo byc cconajmniej ulomnym natomiast jak doszlo do egzaminu(z innym gosciem) to juz tak kolorowo nie bylo:P
u mnie na kazdym konkretniejszym egzaminie i tak jest w wiekszosci przypadkow jeden pies bo caly wydzial pisze to samo.
tak jak wczoraj kiedy rowno caly rok na wydziale umoczyl.
tak jak wczoraj kiedy rowno caly rok na wydziale umoczyl.
u mnie tak bylo z fizyki, natomiast z maty bylo inaczej poniewaz czesc grup miala cwwiczenia z gosciem z ktorym pozniej byl egzamin a czesc z calkowicie innym i mialo to pozytywna strone dopoki nie przyszlo do sesji:)
hehe mialem to samo:P grupa cwiczeniowa ktora miala cwiczenia z wykladowca w wiekszosci zostala dopuszczona do pierwszego terminu, u mnie z inna babka nieliczna tylko czesc. ale jak sie pozniej okazalo procentowo o wiele lepiej wypadli Ci ktorzy musieli przez caly semestr zapieprzac i nie dostawali punktow za darmo:D
ja mimo wszystko wole miec latwe cwiczenia i potem problem z egzaminem ;-)
szczegolnie jesli chodzi o np matme, ktorej najwiekszy idiota moze sie nauczyc jeno czasu bedzie wiecej potrzebowal.
szczegolnie jesli chodzi o np matme, ktorej najwiekszy idiota moze sie nauczyc jeno czasu bedzie wiecej potrzebowal.
jak ja mialem ciezkie cwiczenia to pozniej egzamin wydawal sie byc latwiejszy:)
tak tylko Ci co mieli z tym gosciem co pozniej byl egzamin wszystkie zadania ktore byly na egzaminie kilkakrotnie mieli przerobione(czesto dawal nawet te same) a nam na cwiczeniach dawal jakiejs banały ktore nijak sie mialy do poziomu wyzszego:P
a takie buty. ja mialem podobnie na technice pomiarow z wydzialu elektrycznego, na cwiczeniach zadania jak z liceum, a kolo dowalil az milo. szczesliwie koles jest znany z tego daje kolo z poprzednich lat wiec da rade sie tego nauczyc.
moim zdaniem byli w komfortowej sytuacji co tu duzo mowic:)na szczescie ten koles z ktorym byl egzamin ma pare zestawow zadan i na kazdym terminie daje jeden z chyba 6 zestawow wiec wszystko bylo do opanowania:)