Subpage under development, new version coming soon!
Topic closed!!!
Subject: Dzień świstaka
- 1
- 2
KRIS_ [del] to
All
Wstajesz rano do roboty potem fajrant i do domu bo juz pozno a musisz wstac wczesnie wiadomo po co i gdzie i tak w koło macieju . Przeklinasz ta prace ale nie chcesz jej stracic kur** aż chce sie żygać od czasu do czasu reset dla zdrowia psychicznego , zazwyczaj na pierwszy rzut oka dzień od dnia niczym sie nie rożni
a co u Was ?
a co u Was ?
"Jesteśmy niewolnikami w białych koszulach.
Reklamy zmuszają nas do pogoni za samochodami i ciuchami.
Wykonujemy prace, których nienawidzimy, aby kupić niepotrzebne nam gówno.
Jesteśmy średnimi dziećmi historii.
Nie mamy celu ani miejsca.
Nie mamy Wielkiej Wojny.
Wielkiej Depresji.
Naszą wielką wojną jest wojna duchowa.
Naszą wielką depresją jest życie.
Zostaliśmy wychowani w duchu telewizji, wierząc,
że pewnego dnia będziemy milionerami, bogami ekranu.
Ale tak się nie stanie."
Reklamy zmuszają nas do pogoni za samochodami i ciuchami.
Wykonujemy prace, których nienawidzimy, aby kupić niepotrzebne nam gówno.
Jesteśmy średnimi dziećmi historii.
Nie mamy celu ani miejsca.
Nie mamy Wielkiej Wojny.
Wielkiej Depresji.
Naszą wielką wojną jest wojna duchowa.
Naszą wielką depresją jest życie.
Zostaliśmy wychowani w duchu telewizji, wierząc,
że pewnego dnia będziemy milionerami, bogami ekranu.
Ale tak się nie stanie."
Rocky to
KRIS_ [del]
To jest niewolniczy system stworzony przez żydow z ktorym trzeba walczyć i przeciwstawiac sie mu.
Czwarta trzydzieści rano miejski organizm się budzi
By rozpocząć masz robotów, tłumy bezimiennych ludzi
Podążają do pracy, gdzie czas jest życia złodziejem
Oni patrzą ale nie widzą co się wokół nich dzieje
To poranek żywych tropów, identyczny jak poprzedni
Półgodzinne wiadomości
pełne politycznych bredni
Gdzie jedni drugich spychają z karierowych schodów
A ten cały cyrk się kręci za pieniądze narodu
Ciągnie się szary korowód, znowu budzik rano dzwoni
Miliony ludzi wpadły w rytm codziennej monotonii
Każdy za fortuną goni chociaż syf się nie zmienia
Tu życie pisze scenariusz depcząc wszystkie marzenia
Nowy bank
w centrum miasta to nasz europejski pomnik
A obok w bramie chleją, śpią i srają bezdomni
Człowiek żyje jak niewolnik z ciężką kulą przy nodze
Rzesza pierdolonych yuppie zdepcze wszystko na swej drodze
Ty tego nie widzisz? bo mnie to szczerze przeraża
Praca odciska swoje piętno na ludzkich twarzach
Gówniana gaża, tu dla wielu życie jest przebrzydłe
Brudne autobusy wypchane po brzegi bydłem
To rzeczywistość zaciska się jak na szyi pętla
Ponad połowa ludności topi żale w procentach
uważaj by nie stracić tempa ta zasada jest prosta
to jest marsz robotów, którym się nie liczy jednostka
To jest marsz robotów z którego nie ma odwrotu
Zginiesz zdeptany przez ślepców brnących do przodu
To jest marsz robotów, nie umieją sami myśleć
Są trybami machiny w światowym przemyśle
Sami myśleć nie umieją żyją nadzieją bez wiary
Śmiało możemy mówić systemu ofiary
Czary-mary, totolotki, podatki, akcyzy, prowizje
System jest mistrzem we wpierdalaniu na mieliznę
Białas biznes is biznes
Ktoś robi hajs na tym, że dostajesz w pizdę
Ktoś idzie na łatwiznę a ty się przyzwyczaj
Że jak coś chcesz od życia to musisz mu to wyrwać
Wstyd się przyznać, musisz być egoista
Bo jak masz nie być jak zarabiasz tysiąc trzysta?
Żona tysiąc, a połowa idzie z tego na opłaty co miesiąc
I jak tu kurwa żyć nie grzesząc?
Wiesz jak jest jak ściga windykacja
Ty piąty rok tylko marzysz o wakacjach
Tylko praca i praca, monotonia pierdolona
Tylko tyrać i tyrać, hola, nie pora konać
To jest marsz robotów z którego nie ma odwrotu
Zginiesz zdeptany przez ślepców brnących do przodu
To jest marsz robotów, nie umieją sami myśleć
Są trybami machiny w światowym przemyśle
Oni patrzą, ale nie widzą
Słuchają, ale nie słyszą
Oni mówią, ale nic z tego nie wynika
To roboty, których życiem jest bezduszna mechanika
Zapierdalasz 6 dni w tygodniu w 3 zmianowym trybie
Trudno złapać oddech jak wyciągniętej z wody rybie
Jesteś numerem na NIP'ie o imieniu zapomnij
Ludzie żyją w tym systemie jakby byli nie przytomni
Weź głęboki oddech, otwórz oczy i zobacz z bliska
Te niespełnione tłumy na gównianych stanowiskach
Fabryki jak mrowiska, pracownicy bez imion
Oni żywią się zatrutym mlekiem systemowych wymion
To nie kino ani tanie gadki rodem z Hollywood
Tanie wino, nastoletnie matki, wszechobecny bród
Gdzie trud włożony w pracę nie odzwierciedla pensja
A cały twój potencjał zgaśnie w wiecznych pretensjach
Propagandowy tłok napędza systemowe tryby
Pozbawione własnej tożsamości ludzkie hybrydy
Skuci w dyby niewolnicy za korporacyjną kratą
Wegetują podłączeni pod rządowy respirator
To jest marsz robotów z którego nie ma odwrotu
Zginiesz zdeptany przez ślepców brnących do przodu
To jest marsz robotów, nie umieją sami myśleć
Są trybami machiny w światowym przemyśle
By rozpocząć masz robotów, tłumy bezimiennych ludzi
Podążają do pracy, gdzie czas jest życia złodziejem
Oni patrzą ale nie widzą co się wokół nich dzieje
To poranek żywych tropów, identyczny jak poprzedni
Półgodzinne wiadomości
pełne politycznych bredni
Gdzie jedni drugich spychają z karierowych schodów
A ten cały cyrk się kręci za pieniądze narodu
Ciągnie się szary korowód, znowu budzik rano dzwoni
Miliony ludzi wpadły w rytm codziennej monotonii
Każdy za fortuną goni chociaż syf się nie zmienia
Tu życie pisze scenariusz depcząc wszystkie marzenia
Nowy bank
w centrum miasta to nasz europejski pomnik
A obok w bramie chleją, śpią i srają bezdomni
Człowiek żyje jak niewolnik z ciężką kulą przy nodze
Rzesza pierdolonych yuppie zdepcze wszystko na swej drodze
Ty tego nie widzisz? bo mnie to szczerze przeraża
Praca odciska swoje piętno na ludzkich twarzach
Gówniana gaża, tu dla wielu życie jest przebrzydłe
Brudne autobusy wypchane po brzegi bydłem
To rzeczywistość zaciska się jak na szyi pętla
Ponad połowa ludności topi żale w procentach
uważaj by nie stracić tempa ta zasada jest prosta
to jest marsz robotów, którym się nie liczy jednostka
To jest marsz robotów z którego nie ma odwrotu
Zginiesz zdeptany przez ślepców brnących do przodu
To jest marsz robotów, nie umieją sami myśleć
Są trybami machiny w światowym przemyśle
Sami myśleć nie umieją żyją nadzieją bez wiary
Śmiało możemy mówić systemu ofiary
Czary-mary, totolotki, podatki, akcyzy, prowizje
System jest mistrzem we wpierdalaniu na mieliznę
Białas biznes is biznes
Ktoś robi hajs na tym, że dostajesz w pizdę
Ktoś idzie na łatwiznę a ty się przyzwyczaj
Że jak coś chcesz od życia to musisz mu to wyrwać
Wstyd się przyznać, musisz być egoista
Bo jak masz nie być jak zarabiasz tysiąc trzysta?
Żona tysiąc, a połowa idzie z tego na opłaty co miesiąc
I jak tu kurwa żyć nie grzesząc?
Wiesz jak jest jak ściga windykacja
Ty piąty rok tylko marzysz o wakacjach
Tylko praca i praca, monotonia pierdolona
Tylko tyrać i tyrać, hola, nie pora konać
To jest marsz robotów z którego nie ma odwrotu
Zginiesz zdeptany przez ślepców brnących do przodu
To jest marsz robotów, nie umieją sami myśleć
Są trybami machiny w światowym przemyśle
Oni patrzą, ale nie widzą
Słuchają, ale nie słyszą
Oni mówią, ale nic z tego nie wynika
To roboty, których życiem jest bezduszna mechanika
Zapierdalasz 6 dni w tygodniu w 3 zmianowym trybie
Trudno złapać oddech jak wyciągniętej z wody rybie
Jesteś numerem na NIP'ie o imieniu zapomnij
Ludzie żyją w tym systemie jakby byli nie przytomni
Weź głęboki oddech, otwórz oczy i zobacz z bliska
Te niespełnione tłumy na gównianych stanowiskach
Fabryki jak mrowiska, pracownicy bez imion
Oni żywią się zatrutym mlekiem systemowych wymion
To nie kino ani tanie gadki rodem z Hollywood
Tanie wino, nastoletnie matki, wszechobecny bród
Gdzie trud włożony w pracę nie odzwierciedla pensja
A cały twój potencjał zgaśnie w wiecznych pretensjach
Propagandowy tłok napędza systemowe tryby
Pozbawione własnej tożsamości ludzkie hybrydy
Skuci w dyby niewolnicy za korporacyjną kratą
Wegetują podłączeni pod rządowy respirator
To jest marsz robotów z którego nie ma odwrotu
Zginiesz zdeptany przez ślepców brnących do przodu
To jest marsz robotów, nie umieją sami myśleć
Są trybami machiny w światowym przemyśle
To jest niewolniczy system stworzony przez żydow z ktorym trzeba walczyć i przeciwstawiac sie mu.
hehehehe
hehehehe
najlepiej przez bycie bezroboilem walacym browary po bramach - taka anarchia:P
no ale browary to w czyich rękach są ? i komu waląc te browce nabijamy kabzę? masakra, nawet już napić się nie idzie żeby jakiś żyd nie zarobił ...
Witam konsumentów po latach :). Trzeba dostrzegać najmniejsze radości ;)
nie wiem czyje sa browary ale jesli mowisz o zywcu lechu i innych takich to to nie sa browary tylko rozlewnie gazowanej wody z proszkiem o smaku niepodobnym do piwa ;-)
Praca w dzień :(
Popołudniami dzieci -:)-:(
Wieczorem brydż ze znajomymi i wino domowej roboty:)
Popołudniami dzieci -:)-:(
Wieczorem brydż ze znajomymi i wino domowej roboty:)
wstaję o 6, o 6:40 jadę ze znajomym do roboty, w robocie jestem na 7 i ostatnimi dniami siedzę do 19-20, wracam zjem coś i spać, chociaż czasem zdarza mi się posiedzieć do 2. Najlepsze jest to, że weekendy też robota, bo mamy temat do zrobienia, który wymaga mnóstwo czasu, a tego brakuje ;)
.....wstaje o 3,15 na 4.00 musze być w pracy. Kończe teoretycznie o 16.00
Pracuje w tych godzinach od poniedziałku do czwartku.
W piątki od 4.00 do 15.00
Sobota teoretycznie wola
W niedziele od 4.00 do 11.00
Jak wracam z pracy do domu to jest +/- 17.00 ...... co ja moge zrobić ????
Często wracając z pracy mijam żonę z córką które jadą do szkoły muzycznej.
W piątki ( jeżeli nie pracuje w sobotę) pije w domu przy kompie.
Moja firma od prawie dwóch lat generuje straty. Czekam na lepsze jutro. Ale czy wytrzymam finansowo ?
Moje hobby to życie. Kocham życie.
Pracuje w tych godzinach od poniedziałku do czwartku.
W piątki od 4.00 do 15.00
Sobota teoretycznie wola
W niedziele od 4.00 do 11.00
Jak wracam z pracy do domu to jest +/- 17.00 ...... co ja moge zrobić ????
Często wracając z pracy mijam żonę z córką które jadą do szkoły muzycznej.
W piątki ( jeżeli nie pracuje w sobotę) pije w domu przy kompie.
Moja firma od prawie dwóch lat generuje straty. Czekam na lepsze jutro. Ale czy wytrzymam finansowo ?
Moje hobby to życie. Kocham życie.
- 1
- 2