Azərbaycan dili Bahasa Indonesia Bosanski Català Čeština Dansk Deutsch Eesti English Español Français Galego Hrvatski Italiano Latviešu Lietuvių Magyar Malti Mакедонски Nederlands Norsk Polski Português Português BR Românã Slovenčina Srpski Suomi Svenska Tiếng Việt Türkçe Ελληνικά Български Русский Українська Հայերեն ქართული ენა 中文
Subpage under development, new version coming soon!
 Topic closed!!!

Subject: Wybory prezydenckie 2015 [sondaż]

2015-05-03 15:59:55
Masz myślenie trochę życzeniowe.Wierzysz,że ludzie by odkładali pieniądze,a w przypadku choroby sami by opłacili 100% swojego leczenia.To by się u nas nie sprawdziło,nie z tą mentalnością.Kase by przejadali,a w przypadku jakiegoś nieszczęśliwego wypadku lub choroby mieli by biedę.Wpadali by pewnie w ogromne zadłużenia.Trochę pożyjesz,poobserwujesz i zmienisz zdanie.

No dokladnie. Ale to wcale nie jest nasza mentalnosc, tylko na calym swiecie tak jest. W stanach 41 mln nie ma ubezpieczenia zdrowotnego. Ile to przypadkow, ze ktos nagle zachorowal i musial zastawic dom..? Pewnie sporo.


Teraz jest przymus, wiec ludzie placa na leczenie, a dopiero potem wydają na glupoty. Gdyby nie bylo obowiazku duza czesc przejadałaby pieniadze, a pozniej budziłaby się z palcem w nocniku. Jak w stanach. Wyleczyc by ich wyleczyli, ale ludzie zostawaliby z poteznymi dlugami.

W polsce polowa ludzi nie ma zadnych oszczednosci. Freszpak wierzy, ze gdyby byly nizsze podatki ludzie odkladali by wiecej. Ale to nieprawda.

Troche tak jak z tymi biedakami, ktorzy wygrali duze pieniadze w loteriach. 80% ? takich milionerow po latach staje się bankrutami. Duzo ludzi nie potrafi oszczedzac i tyle.

Korwinisci sie tym nie przejmuja, uwazaja, ze 'jak byl glupi i nie oszczedzal to jego problem'


taak, od razu kawior każdy by kupował, każdy by wydawał nierozsądnie swoje pieniądze i każdy by umarł ;D

troche przerysowujesz freszpack, ale tak to niestety wyglada.

czyli gdyby teraz nagle dodać 1000zł każdemu do pensji to od razu by zaczeli wydawac na durnoty?

1000zł nic by nie zmienił. Zyliby na nieco wyzszym poziomie i nie przejmowaliby się tym co pozniej.
(edited)
2015-05-03 16:07:23
66% to nie jest głównie. Ale 47% w USA to procentowo mniej, ale kwotowo więcej... Spójrz na to jak sa skonstruowane oba systemy, oczywiście szwajcarskiemu daleko do prywatnego ale bliżej od tego ze stanów.

jak jakiś syn hydraulika nie bedzie chciał być hydraulikiem to niech idzie się uczyc czego innego, gdzie ja napisałem że MUSI zostać tym hydraulikiem? To nie sa absurdy. Dałem tylko przykład że można dziecko nauczyć w domu i nie musi to krzywdzić jego przyszłości
2015-05-03 16:11:25
66% to nie jest głównie.
No oczywiscie ,ze jest. 66% to spora wiekszosc.


Ale 47% w USA to procentowo mniej, ale kwotowo więcej...

Kwoty nie maja wiekszego znaczenia, liczy sie udzial wydatkow publicznych.

Dałem tylko przykład że można dziecko nauczyć w domu i nie musi to krzywdzić jego przyszłości

Czyli chcialbys, zeby kazdy mial wybor czy sie uczy w szkole czy w domu i piszą tylko jakies panstwowe egzaminy na koniec z tej dziedziny jaką sobie wybrali?

W sumie teraz tez mozesz uczyc dziecko w domu.

Przeciez taki rodzic, ktory normalnie pracuje nie moglby siedziec z dzieckiem o 10 rano w domu i robic mu lekcje. Chyba ze wynająłby mu prywatnego korepetytora.

Czy chcialbys, zeby dziecko do 18 bimbało sobie w domu i czekało aż ojciec przyjdzie i zacznie go uczyć ?
(edited)
2015-05-03 18:37:55
Czyli chcialbys, zeby kazdy mial wybor czy sie uczy w szkole czy w domu i piszą tylko jakies panstwowe egzaminy na koniec z tej dziedziny jaką sobie wybrali?

przecież teraz tak jest. w ogóle nie pamiętam od czego zaczal sie ten temat o nauce, bo szukam postów wstecz i nie mogę znalezc. piszę tylko, że nie powinno być przymusu nauczania tego, co państwo narzuciło z góry, bo po co jakis dzieciak ma marnować czas na naukę wyznaczania delty z trójmianu kwadratowego skoro w tym czasie mógłby się uczyć zawodu swojego ojca, wtedy byłby jeszcze lepszym specjalistą w tej dziedzinie a po szkole i tak przecież będzie to robił więc tylko traci czas na naukę tych zbędnych rzeczy :P

Przeciez taki rodzic, ktory normalnie pracuje nie moglby siedziec z dzieckiem o 10 rano w domu i robic mu lekcje. Chyba ze wynająłby mu prywatnego korepetytora.

a dlaczego ma siedzieć o 10 rano z dzieckiem? przecież może dzien wczesniej zadać mu jakiś problem, dać jakaś dobrą książkę z danej dziedziny do czytania. pozniej jak wróci z pracy to pogada z dzieckiem, pokaże mu daną rzecz w praktyce, przecież to również korzystnie wpłynie na relację między rodzicem a dzieckiem, to nie jest Twoim zdaniem wazne?



Czy chcialbys, zeby dziecko do 18 bimbało sobie w domu i czekało aż ojciec przyjdzie i zacznie go uczyć ?


napisałem już wyżej co by mogło robić. równie dobrze mogłoby (gdyby bylo wystarczająco duże, 13-14 lat chociaż) zrobić obiad dla zmęczonych rodziców, przecież matka mogłaby tego dziecka spokojnie tego nauczyć, a ta umiejętność tez w przyszłości się na pewno przyda. Poza tym teraz co dzieciaki robią? też bimbają się, w szkole to można powiedzieć że więcej durnoty od rówieśnikow sie nauczą niż mądrości od nauczycieli :P

mam znajomych co ich matka gotować nie nauczyła to teraz na studiach nawet jeść sobie nie potrafią zrobić... to jest patologia, bo mamusia z tatusiem cięzko pracowali dla swoich dzieci... a po drodze zgubił się kontakt. Mnie rodzice sporo nauczyli, również spraw związanych z ich dawnymi i obecnym zawodem. Każda umiejętność się kiedyś przyda
2015-05-04 03:04:25
Trochę nie rozumiem waszej dyskusji w kwestii nauki dziecka roboty rodzica. Tak piszecie, jakby ten rodzic najpierw szedł do pracy, a dopiero po pracy zapraszał dzieciaka i mu poświęcał 100% czasu.

Przecież to wygląda tak, że to dziecko najczęściej po prostu pomaga w pracy. Najczęściej w wakacje. Najzwyczajniej u takiego mechanika, najpierw podaje klucze, po jakimś czasie samo coś wykręcać..., a później wkładać nowe. Porównuje sobie wizualnie stare do nowego i automatycznie uczy się rozpoznawać usterki.

Wszyscy dobrze wiemy, że przy takiej choćby wakacyjnej nauce ten dzieciaczyna więcej się nauczy w miesiąc niż przez rok nauki danego kierunku. I jak taki dzieciak w wakacje + czasem w weekendy pomoże rodzicowi przez kilka latek (5-6), to w wieku 18 lat spokojnie może się zatrudnić jako mechanik (że tak ujmę samodzielny). Nie oszukujmy się. To nie fizyka kwantowa. To samo z wszelkiej maści rolnictwem, hydraulikami i innymi szwaczkami.
2015-05-04 10:04:19
święta racja.

czytam to tak, jakbym czytał swoją historię ;p

tylko siekiera pisał, że mało jakiego dzieciaka interesuje co ich ojciec czy matka robią i zawsze chcą robić co innego. Moim zdaniem to nie jest prawda. Właśnie małej części to nie interesuje co ich rodzice robią. Wolałbym pójść do mechanika, którego ojciec był mechanikiem i od najmłodszych lat uczył syna tego i owego, niż do takiego, który w młodości chodził tylko do szkoły, później skończył tylko technikum i mechanik wielki ;p
2015-05-04 11:40:55
Czasem faktycznie dzieciaki się nie interesują robotą rodziców..., czasem się interesują, a jeszcze innym razem, muszą się interesować..., bo piłka jest prosta.

Syn mechanika chce zarobić na wakacje, ten mu mówi..., no to przyjdź do mnie do warsztatu, zarobisz tyle i tyle za godzinę (będą to niskie stawki, ale w świecie gimnazjalno/licealnym - "uczciwe")... i jeśli nawet nie lubi tej roboty, to jednak w głowie coś zostaje. Może i nie będzie chciał zostać mechanikiem samochodowym, ale przynajmniej umie korzystać z narzędzi, czego cała masa magistrów nie potrafi, bo w rękach nawet nie miała.
2015-05-04 11:44:23
no ale to czasem, jak dziecko jest normalne to się zainteresuje, no chyba że rodzic jest wykładowca na uczelni to robi rzeczy za trudne dla dziecka ;)

jak kiedyś poszedłem na budowę, w dużej częsci po do żeby zobaczyć jak to jest, czy jest naprawdę tak ciężko itp ale też wiadomo, chciałem sobie dorobić ;p no i jak zacząłem pytać o stawki to pan od budowy powiedział, że za jego czasów takie chłopaki prosili fachowców o to, aby mogli pracować (za darmo!) żeby się roboty nauczyć :D teraz to chyba nikt tak za free by nie robił

a co do wyborów, ciekawa wypowiedź Grzegorza Brauna :D

2015-05-04 14:00:32
Wiadomo, że Braun jest po stronie imperium, już jakiś czas temu pisałem, że tak jest. W końcu zawsze będzie po stronie niepokalanego poczęcia. :v

Yoda to ubek a Darth Vader to odpowiednik Kuklińskiego.

Co ten człowiek bierze :d
2015-05-04 15:13:36
torche nie wiem o czym on gada bo nigdy tego nie oglądałem jednak mniej wiecej sie domyślam o co chodzi i jest to dla mnie smieszne :D

ktoś ma jeszcze wątpliwości na kogo zagłosować?



spełniłem dzisiaj swój obywatelski obowiązek i zaniosłem wniosek o wpisanie do spisu wyborców we Wrocławiu, jednak zagłosuję, ale nie wiem po co. Przecież pan Komorowski wygra i bez tego mojego jednego głosu ;p
(edited)
2015-05-04 15:57:05
Co jak co..., ale Gortat mnie przekonał. Wczoraj Washington Wizards wygrali z Atlanta Hawks, w półfinale konferencji, w pierwszym meczu serii. Z tego co widziałem, Marcin grał Fair Play i z resztą zawsze tak było. Więc coś mi się wydaje, że on wie o czym mówi... i takie argumenty jak najbardziej do mnie przemawiają. Z racji tego, iż w trakcie wyborów Marcin będzie poza terytorium naszego pięknego kraju..., to mimo wszystko chyba nie był dla niego problemem szereg utrudnień związany z dodatkowymi papierkami jakie trzeba wypełnić. Widać, że człowiek sukcesu, a bez wątpienia jest takim Marcin Gortat, nie ma problemów z tak błahymi problemami jak zgłoszenie się do konsulatu. Tylko jakieś rodzajowe niedojdy wskazują tu jakiś problem.
2015-05-04 16:06:01
Jaja sobie robisz, prawda? :)
2015-05-04 16:09:50
Dlaczego? Twoim zdaniem nie jest prawdą że Marcin gra Fair Play? Skoro tak gra i mówi że ktoś też tak gra to chyba się nie myli nie?
2015-05-04 16:12:30
Nieno, pewnie :)
2015-05-04 16:24:56
Nie wiem czy widzieliście oburzenie posła pis na to, że w publicznej telewizji pokazują publicznego prezydenta, polecam :D brak profesjonalizmu po stronie posła pis, Zalewski ładnie to wykorzystał: "Nic nie usprawiedliwia wychodzenia ze studia". Czyli gdyby zaczęło się w tym studio palić to nie można wyjść? ;D

2015-05-05 08:21:11
Kur.. Gortat! Straciłem do Ciebie szacunek, niestety. Na parkiecie będę Ci kibicował, ale poza tym jesteś stracony. Szkoda, że taki fajny człowiek tak się sprzedał. Wielki minus dla niego.