Azərbaycan dili Bahasa Indonesia Bosanski Català Čeština Dansk Deutsch Eesti English Español Français Galego Hrvatski Italiano Latviešu Lietuvių Magyar Malti Mакедонски Nederlands Norsk Polski Português Português BR Românã Slovenčina Srpski Suomi Svenska Tiếng Việt Türkçe Ελληνικά Български Русский Українська Հայերեն ქართული ენა 中文
Subpage under development, new version coming soon!

Subject: Polityka - Polska i Świat 2

2025-11-10 20:06:14
Nie chodzi o obwinianie dziecka, tylko o pokazanie "efektu demograficznego”. Każda nowa osoba to też nowy ślad węglowy, jeśli styl życia się nie zmienia. Decyzja jest po stronie dorosłych, tak jak w przypadku kupna nowego domu zamiast remontu starego. Wybór niby osobisty, ale wpływa na całą pulę emisji. Dlatego prawdziwa ekologia to nie tylko kupowanie czegoś nowego, bo jest zielone, tylko mądre korzystanie z tego, co już istnieje. Ale tego Wyborcza już nie napisała... może mają zbyt wielu deweloperskich reklamodawców?
2025-11-10 20:16:34
Jeśli chodzi o pokazanie efektu demograficznego to na pewno nie należy pokazywać tego w taki sposób. Dzieci w domu dziecka to efekt rezygnacji z posiadania dziecka.
Dodatkowo to co pisze Marek już na wstępie łamie logikę tego wykresu. Własna emisja CO2 to własne a nie emisja CO2 dziecka, bo ono ma swoją własną.
2025-11-10 20:17:40
To podejście (ten wykres) to jakiś kosmos jest. Intelektualny kretynizm.
2025-11-10 20:33:13
No, ale przecież tutaj nie chodzi o oddawanie dzieci do domu dziecka, tylko o ograniczeniu wzrostu populacji. Jeśli podejmiesz - wbrew religii - decyzje antykoncepcyjne i poprzestaniesz na 2 dzieciach, a nie będziesz się "mnożył jak króliki", to emisja ludzi, którzy się nie urodzili, po prostu nie nastąpi. To będzie twoja (dorosłego człowieka) decyzja, a nie decyzja jak żyć tego nienarodzonego dziecka. Moralnie jest to koślawe, ale pokazuje "efekt demograficzny". Z perspektywy wyludniającej się Polski wygląda pokracznie, ale z perspektywy globalnej... gdzie w 1925r. było jakieś 2 miliardy ludzi, a po 100 latach 4x więcej zwiększone emisje CO2 mają większy sens.
2025-11-10 20:41:51
Nie, ja tego nie kupuję. My (w Polsce) nie mam problemu nadmiaru ludzi, a emisja CO2 dziecka nie jest emisją własną rodzica. Tego pierwszego punktu w ogóle nie powinno być na tym wykresie. To jest zwyczajna manipulacja GW. Taki sposobem można by dodać do tego wykresu: samobójstwo - 100% ....
2025-11-10 20:41:51
jest to z naszej perspektywy kompletnie pozbawione znaczenia, bo odpowiadają za to głównie Indie, gdzie liczba ludności wywaliło w kosmos o +1 miliard w ciagu ~100 lat

sugerowanie, ze jakiekolwiek decyzje indywidualne w Polsce dot. potomstwa maja realne znaczenie w kontekście CO2 to XD
2025-11-10 20:58:05
Badanie nie było wykonywane przez Polaków, więc i tak jak pisałem... jest to pokraczne w kontekście Polski, natomiast nie świata. Warto zauważyć, że w artykule GW głównie pojawia się wątek transportu (wyśmiewane jest to, że na rozmowy o klimacie, wszyscy przylatują samolotami), a nie wątek posiadania dzieci. Jest na tej grafice, ale w tekście w ogóle nie ma o tym mowy. BTW, Indie emitują 7x mniej CO2 (per capita) niż Amerykanie. Jeden Amerykanin emituje tyle ile emituje dwóch Polaków. Nie mam problemu z tym, aby Amerykanie ograniczyli swoją dzietność :) Tak jak i mieszkańcy Afryki i Azji :)
2025-11-11 20:33:18
Moim zdaniem to jest śmieszne. Ludzkość to coś więcej niz to ziarenko piasku na którym żyjemy i coś więcej niż stado krów na pastwisku. Ludzkość się rozwija, wynajduje nowe technologie i wynalazki. Moze to dziecko, które nie powstanie przez taki głupi artykuł wynalazłoby przełomową rzecz, która dałaby nam mozliwość życia na innych planetach albo chociaż bardzo poprawiła jakość życia na obecnej, lub zmniejszyłaby znaczaco ten ślad węglowy całej populacji. Nie bez powodu Bóg powiedział, że mamy sobie czynić Ziemię poddaną.
2025-11-11 23:14:15
Prawdopodobieństwo, że w ciągu najbliższych dekad pojawi się technologia, która drastycznie ograniczy emisje, jest niestety niewielkie. Zwłaszcza że dzieci, o których mówimy, będą mogły tworzyć takie wynalazki dopiero za kilkadziesiąt lat. Do tego dochodzi inny problem: rosnące stężenie CO2 i kryzysy klimatyczne obniżają zdolności poznawcze, warunki życia i edukacji - czyli dokładnie te czynniki, od których zależy potencjał innowacyjny przyszłych pokoleń. W praktyce, przy obecnym tempie wzrostu populacji i emisji, nawet najzdolniejsze jednostki mogą nie zrównoważyć skutków aktualnego trendu. Zobacz jak wielkie problemy stwarza - nawet od strony ideologicznej - wprowadzanie aktualnie znanych nam, efektywnych metod. Każdy następny -1% będzie tylko trudniejszy i bardziej kosztowny. Jeszcze na dobrą sprawę nie udało się wprowadzić drobnych niedogodności, a do władzy dochodzą ludzie, którzy nie zamierzają patrzeć w przyszłość, tylko interesuje ich - "tu i teraz".

Tymczasem miliardy ludzi w najuboższych regionach świata będą zmuszone do migracji w poszukiwaniu miejsc, gdzie da się przeżyć. Według Banku Światowego, do 2050 roku nawet 200 milionów osób może zostać uchodźcami klimatycznymi. Według ONZ, może to być blisko 1 miliard ludzi. Czy w tym przypadku, także zawalczysz o każdego człowieka, który może być przecież tym wynalazcą, który wymyśli przełomową rzecz (prawda?)?
2025-11-12 10:47:02
To jest wszystko bardzo fajne, ciekawe i ważne, tylko bycie pro-eko w Europie w sytuacji kiedy reszta świata i najwięksi "truciciele" mają to w dupie jest jakimś donkiszotyzmem.

Chiny odpowiadają za 34% produkcji co2, Stany 12%, Indie 7.6%

UE się wygodnie umieszcza w tabelach jako całość, zbiór państw (6.4%) - fajnie, ze cos w UE się działa z tym, ze ucięto produkcje o ~30% przed dwie dekady

tylko co z tego, skoro Chiny w tym czasie zwiększyły swoją produkcję prawie czterokrotnie?

w 2000 Chiny i cała Unia produkowały dokładnie tyle samo co2, dzisiaj Chiny produkują 5x więcej od UE - razem netto biorąc pod uwagę UE i Chiny wychodzi na to, ze produkowane jest ponad dwa razy więcej

Indie +200%, Iran +120%, Indonezja +126%, Wietnam +560% i tak dalej

fajna, szlachetna walka, tylko to tak jakbyś ty robił segregacje śmieci z przekonaniem ze naprawiasz swiat, a twój sąsiad palił oponami i plastikiem w piecu
2025-11-12 11:25:56
no, ale chiny tez maja mase green enegry - buduja elektorwnie wodne i sloneczne na skale niespotykana, to nie tak ze oni wala wegiel a my jak idioci nie.
2025-11-12 12:02:46
Chiny przechodzą w nową politykę z Made in China do China Quality czy jakoś tak - nie tylko ilość, ale i jakość i ochrona swojej wiedzy i technologii. Prof Góralczyk gdzieś mówił, że już mają takie źródła energii zaprojektowane, że są (setki razy mocniejsze?) niż dotychczas znane nam a to dopiero początek. Zapowiadają też spore ograniczania CO2.

Prawdopodobieństwo, że w ciągu najbliższych dekad pojawi się technologia, która drastycznie ograniczy emisje, jest niestety niewielkie.

Rozwój zbyt szybko idzie do przodu, aby moim zdaniem takie tezy pisać jak powyżej.
2025-11-12 12:04:16
ale oni dalej walą węgiel, w tym roku osiągnęli punkt szczytowy



tyle ze faktycznie zainwestowali w rozwój technologii związanych z energia odnawialna, raz ze daje im to juz teraz więcej energii, dwa ze będą zabezpieczeni na przyszłość bez węgla (bo ze taka będzie przyszłość to nikt nie wątpi, era węgla się kończy, u nas zaraz wydobywanie będzie turbo nieopłacalne a nawet niemożliwe), trzy ze na tym zarobią jako dostawca technologii / sprzętu
2025-11-12 12:27:52
Jeśli oczekujesz zmian, to trzeba zacząć od siebie. To, że przenieśliśmy produkcję z Zachodu do Chin, a potem mówimy „to oni zwiększyli emisję”, nie jest żadnym rozwiązaniem problemu. Pomijam już fakt, że Chiny są dziś liderem we wdrażaniu technologii odnawialnych. Ich miks energetyczny jest bardziej zielony niż polski, a produkcja w ogromnym zakresie dla konsumpcyjnego Zachodu. Żeby było jasne - ja nikogo nie zamierzam do niczego namawiać. Ot, przynajmniej mnie nie szokuje grafika, w której wykazane jest ile emituje człowiek. Według analiz, żeby powstrzymać wzrost skutków GO (bo one i tak już nie znikną), musielibyśmy globalnie inwestować ok. 4-5% PKB rocznie w transformację energetyczną. Wtedy, za jakieś 50-75 lat, koszty klimatu wyniosłyby ok. 15-20% światowego PKB. Przy obecnym poziomie zaangażowania, na poziomie 1-2% PKB, które i tak budzi społeczne protesty - koszty sięgną 40% PKB. I szczerze mówiąc, mnie to już może latać koło dupy - ale przynajmniej nie udaję, że to się „samo wynajdzie”, „samo naprawi”, albo że problem jest wyimaginowany.
2025-11-12 12:59:09
Ot, przynajmniej mnie nie szokuje grafika, w której wykazane jest ile emituje człowiek.

Ta grafika nie szokuje z tego powodu, że pokazuje ile emituje człowiek.
2025-11-12 14:40:54
Ta grafika, w ogóle nie szokuje,