Subpage under development, new version coming soon!
Topic closed!!!
Subject: 2012r-Koniec świata?
ale przecez moga byc zupelnie inne istoty z inna skora z innymi narzadami.. dlatego naukowcy nigdy nie stwierdza tego bo nie znaja innych narzadow..
'' 2012 - w tym roku ma rozpoczać się nowa era w dziejach Ziemi. Najważniejsze przepowiednie swiata zapowiadaja wydarzenia, które zmienia oblicze swiata. Polskie Radio, Program Pierwszy, poczatek kilka minut po północy w nocy z soboty na niedzielę. "NOCNE SPOTKANIA" powered by NAUTILUS! 2012 - 3 godziny w eterze, których nie da się zapomnieć... ZAPRASZAMY! ''
polecam strone nautilusa > www.nautilus.org.pl
prosze bardzo ;']
polecam strone nautilusa > www.nautilus.org.pl
prosze bardzo ;']
uojezu :p grochem o sciane :p
jasne, ze tak :) zycie wcale nie musi byc oparte na weglu, nieprawdaz? :)
a co do "innych narzadow" dlatego napisalem o spekulowaniu :p
juz Einstein przewidywal, ze czarne dziury moga istniec a nie dosc, ze nie mogl ich zobaczyc w zaden sposob to tamtejsza fizyka nijak potrafila je opisac, a jednak.. :P
jasne, ze tak :) zycie wcale nie musi byc oparte na weglu, nieprawdaz? :)
a co do "innych narzadow" dlatego napisalem o spekulowaniu :p
juz Einstein przewidywal, ze czarne dziury moga istniec a nie dosc, ze nie mogl ich zobaczyc w zaden sposob to tamtejsza fizyka nijak potrafila je opisac, a jednak.. :P
hehe spoko.. a skad wiadomo czy np dzownice nie sa z kosmosu sprowadzone ?: ) hehe
schaben schaben :p
nie wiadomo :p
a swoja droga a propos czarnych dziur to nie taka pewna sprawa jakby sie wydawalo, jest dosc prawdpodobna hipoteza, ze nie istnieja :-p
nie wiadomo :p
a swoja droga a propos czarnych dziur to nie taka pewna sprawa jakby sie wydawalo, jest dosc prawdpodobna hipoteza, ze nie istnieja :-p
a skad mas ztakie wiesci?
dajcie stronki gdzie moge poczytac o tym bo to mnie zaczyna wkrecac : P
(edited)
dajcie stronki gdzie moge poczytac o tym bo to mnie zaczyna wkrecac : P
(edited)
no ja w sobie zainteresowanie fiz. teoretyczna w zasadzie rok temu odkrylem i strasznie mnie to jara :p
a o czarnych dziurach cyztalem artykul w Mlodym Techniku, luty 2006 artykul "A może ich nie ma? Fascynujące czarne dziury!"
a o czarnych dziurach cyztalem artykul w Mlodym Techniku, luty 2006 artykul "A może ich nie ma? Fascynujące czarne dziury!"
macie tu coś co jest w onecie :P
Komu bije dzwon? Naukowiec Martin Rees nie ma wątpliwości - bije on ludzkości. I jest gotów postawić konkretne pieniądze na poparcie tej tezy.
Przed 60 laty grupa fizyków, przerażona możliwymi skutkami użycia broni atomowej, stworzyła Zegar Końca Świata, ustawiając wskazówki na siedem minut przed północą. Obecnych strażników zegara tak wystraszyły nowe zagrożenia w rodzaju zmian klimatycznych, że przestawili wskazówki na 11:551.
Moją pierwszą reakcją na tę wiadomość było westchnienie ulgi. Przecież przepowiednia końca świata z 1947 roku oznaczała początek złotej epoki - nigdy wcześniej tak wielu ludzi nie żyło tak długo i w takiej zgodzie, jak w ciągu ubiegłych 60 lat. Poziom przemocy per capita, szczególnie na Zachodzie, wydaje się niezwykle niski jak na historyczne standardy. Pomyślałem sobie, że jeżeli strażnicy zegara znowu odczuwają niepokój, to być może wkraczamy w jeszcze pomyślniejszą epokę?
Lecz jeden szczegół w tej historii nie daje mi spokoju. Naukowcy z wydawanego przez Uniwersytet w Chicago “Bulletin of the Atomic Scientists” wspólnie z naukowcami z Towarzystwa Królewskiego w Londynie ogłosił niedawno w Waszyngtonie podczas transatlantyckiej konferencji prasowej przemieszczenie wskazówek zegara. Jednym z uczestników konferencji był prezes towarzystwa i jeden z najaktywniejszych głosicieli rychłego końca świata - Martin Rees.
Ten kosmolog z Uniwersytetu Cambridge i królewski astronom Wielkiej Brytanii nie poprzestaje na wypowiadaniu ponurych przepowiedni. Nie ogranicza się do zabawy wskazówkami enigmatycznego zegara, co do którego strażnicy nigdy nie raczyli wyjaśnić, jakiemu przedziałowi czasowemu na normalnych zegarach lub kalendarzach odpowiada jego minuta.
Nie, Rees jest znacznie odważniejszy. On nawet podaje prawdopodobieństwo nastąpienia końca świata. W swojej książce „Our Final Hour” z 2003 roku naukowiec wylicza szanse przetrwania naszej cywilizacji do 2100 roku na 50 procent.
Rees nie jest bezrefleksyjnym technofobem. Przepowiada wielki postęp techniczny, jeżeli naukowcy z całego świata połączą siły we wspólnym celu. Jednak obawia się także, że postęp zostanie zniweczony przez ludzi, których nazywa „idiotami z globalnej wioski”. Jest wystarczająco pewny swego, aby postawić pieniądze na Long Bets (zakłady długoterminowe) – internetowej stronie, którą z finansową pomocą twórcy Amazon.com, Jeffa Bezosa, założył Stewart Brand.
1 Od 1947 roku zegar był przestawiany 17 razy. Liczba minut przed północą symbolicznie mierzy stopień zagrożenia zagładą nuklearną. W styczniu tego roku wskazówka została przesunięta z 7 na 5 minutę, bo zmiany klimatyczne i środowiskowe zagrażają ludzkości tak samo jak broń nuklearna.
Komu bije dzwon? Naukowiec Martin Rees nie ma wątpliwości - bije on ludzkości. I jest gotów postawić konkretne pieniądze na poparcie tej tezy.
Przed 60 laty grupa fizyków, przerażona możliwymi skutkami użycia broni atomowej, stworzyła Zegar Końca Świata, ustawiając wskazówki na siedem minut przed północą. Obecnych strażników zegara tak wystraszyły nowe zagrożenia w rodzaju zmian klimatycznych, że przestawili wskazówki na 11:551.
Moją pierwszą reakcją na tę wiadomość było westchnienie ulgi. Przecież przepowiednia końca świata z 1947 roku oznaczała początek złotej epoki - nigdy wcześniej tak wielu ludzi nie żyło tak długo i w takiej zgodzie, jak w ciągu ubiegłych 60 lat. Poziom przemocy per capita, szczególnie na Zachodzie, wydaje się niezwykle niski jak na historyczne standardy. Pomyślałem sobie, że jeżeli strażnicy zegara znowu odczuwają niepokój, to być może wkraczamy w jeszcze pomyślniejszą epokę?
Lecz jeden szczegół w tej historii nie daje mi spokoju. Naukowcy z wydawanego przez Uniwersytet w Chicago “Bulletin of the Atomic Scientists” wspólnie z naukowcami z Towarzystwa Królewskiego w Londynie ogłosił niedawno w Waszyngtonie podczas transatlantyckiej konferencji prasowej przemieszczenie wskazówek zegara. Jednym z uczestników konferencji był prezes towarzystwa i jeden z najaktywniejszych głosicieli rychłego końca świata - Martin Rees.
Ten kosmolog z Uniwersytetu Cambridge i królewski astronom Wielkiej Brytanii nie poprzestaje na wypowiadaniu ponurych przepowiedni. Nie ogranicza się do zabawy wskazówkami enigmatycznego zegara, co do którego strażnicy nigdy nie raczyli wyjaśnić, jakiemu przedziałowi czasowemu na normalnych zegarach lub kalendarzach odpowiada jego minuta.
Nie, Rees jest znacznie odważniejszy. On nawet podaje prawdopodobieństwo nastąpienia końca świata. W swojej książce „Our Final Hour” z 2003 roku naukowiec wylicza szanse przetrwania naszej cywilizacji do 2100 roku na 50 procent.
Rees nie jest bezrefleksyjnym technofobem. Przepowiada wielki postęp techniczny, jeżeli naukowcy z całego świata połączą siły we wspólnym celu. Jednak obawia się także, że postęp zostanie zniweczony przez ludzi, których nazywa „idiotami z globalnej wioski”. Jest wystarczająco pewny swego, aby postawić pieniądze na Long Bets (zakłady długoterminowe) – internetowej stronie, którą z finansową pomocą twórcy Amazon.com, Jeffa Bezosa, założył Stewart Brand.
1 Od 1947 roku zegar był przestawiany 17 razy. Liczba minut przed północą symbolicznie mierzy stopień zagrożenia zagładą nuklearną. W styczniu tego roku wskazówka została przesunięta z 7 na 5 minutę, bo zmiany klimatyczne i środowiskowe zagrażają ludzkości tak samo jak broń nuklearna.
Ciąg dalszy ...
Long Bets jest fundacją non profit, która określa siebie jako „arenę prowokujących do dyskusji, poważnych prognoz”. Użytkownicy strony mogą prognozować różne wydarzenia i stawiać na nie konkretne pieniądze, z których wygrane zostaną przeznaczone na wskazany przez zwycięzcę cel charytatywny. Jak na razie stawki wahają się od 200 do 10 000 dolarów. Gracze obstawiają najróżniejsze prognozy - od roli samochodów w życiu Amerykanów w 2010 roku po pytanie, czy wszechświat przestanie się rozrastać. Guru software’u Mitchell Kapor założył się, że do 2029 roku żaden komputer nie zdoła wciąż zdać testu Turinga, który sprawdza zdolność komputerów do posługiwania się naturalnym językiem ludzkim na tyle dobrze, że rozmawiający z nim człowiek nie rozpozna, że ma do czynienia z maszyną. Z kolei fizyk Freeman Dyson postawił swoje pieniądze na tezę, że pierwsza pozaziemska forma życia zostanie odkryta w innym miejscu niż planeta lub jej satelita.
Przed pięcioma laty Rees postawił swoje pieniądze na następującą prognozę: „Do 2020 roku biologiczny terror lub biologiczne pomyłki spowodują katastrofę, która pochłonie milion ofiar”. Naukowiec dowodził, że „do 2020 roku tysiące, a nawet miliony ludzi będą miały możliwość spowodowania biologicznej katastrofy. Przedmiotem moich obaw nie są jedynie zorganizowane grupy terrorystyczne, ale także dziwacy o mentalności ludzi, którzy wymyślają wirusy komputerowe”.
Jak do tej pory żaden z użytkowników strony LongBets.org nie odważył się postawić swoich pieniędzy na przeciwną tezę. W takiej sytuacji ja postawiłem 200 dolarów na prognozę, że „nasza cywilizacja przetrwa przynajmniej do 2100 roku”. Zdaję sobie sprawę, że obstawianie katastrof wydaje się makabryczną rozrywką, ale przecież żaden z nas nie skorzysta finansowo na zakładzie (jeżeli ja wygram, pieniądze z wygranej zostaną przeznaczone na Międzynarodowy Czerwony Krzyż).
Naukowi prorocy zwracają uwagę na rzeczywiste problemy świata, ale również zyskują rozgłos, bazujący na podkręcanych przez media przepowiedniach. W jednym z ostatnich numerów „The Bulletin of the Atomic Scientists” Rees z gorzką ironią opisuje wydarzenia z 2003 roku, kiedy złożył w wydawnictwie manuskrypt „Our Final Century?” (Nasze ostatnie stulecie?)
- Mój brytyjski wydawca usunął znak zapytania z tytułu książki – wspomina naukowiec. – Z kolei wydawca amerykański zmienił go na „Our Final Hour” (Nasza ostatnia godzina). Wygląda na to, że pesymizm posiada ogromny potencjał marketingowy.
Innym negatywnym skutkiem zakładu Reesa jest możliwość podchwycenia jego pomysłu przez autentycznych terrorystów. Milton Leitenberg zauważa w raporcie z 2005 roku, sporządzonym dla Instytutu Studiów Strategicznych przy U.S. Army War College, że przepowiadanie terroru biologicznego zwiększa rzeczywiste zagrożenie tego typu zamachami.
Long Bets jest fundacją non profit, która określa siebie jako „arenę prowokujących do dyskusji, poważnych prognoz”. Użytkownicy strony mogą prognozować różne wydarzenia i stawiać na nie konkretne pieniądze, z których wygrane zostaną przeznaczone na wskazany przez zwycięzcę cel charytatywny. Jak na razie stawki wahają się od 200 do 10 000 dolarów. Gracze obstawiają najróżniejsze prognozy - od roli samochodów w życiu Amerykanów w 2010 roku po pytanie, czy wszechświat przestanie się rozrastać. Guru software’u Mitchell Kapor założył się, że do 2029 roku żaden komputer nie zdoła wciąż zdać testu Turinga, który sprawdza zdolność komputerów do posługiwania się naturalnym językiem ludzkim na tyle dobrze, że rozmawiający z nim człowiek nie rozpozna, że ma do czynienia z maszyną. Z kolei fizyk Freeman Dyson postawił swoje pieniądze na tezę, że pierwsza pozaziemska forma życia zostanie odkryta w innym miejscu niż planeta lub jej satelita.
Przed pięcioma laty Rees postawił swoje pieniądze na następującą prognozę: „Do 2020 roku biologiczny terror lub biologiczne pomyłki spowodują katastrofę, która pochłonie milion ofiar”. Naukowiec dowodził, że „do 2020 roku tysiące, a nawet miliony ludzi będą miały możliwość spowodowania biologicznej katastrofy. Przedmiotem moich obaw nie są jedynie zorganizowane grupy terrorystyczne, ale także dziwacy o mentalności ludzi, którzy wymyślają wirusy komputerowe”.
Jak do tej pory żaden z użytkowników strony LongBets.org nie odważył się postawić swoich pieniędzy na przeciwną tezę. W takiej sytuacji ja postawiłem 200 dolarów na prognozę, że „nasza cywilizacja przetrwa przynajmniej do 2100 roku”. Zdaję sobie sprawę, że obstawianie katastrof wydaje się makabryczną rozrywką, ale przecież żaden z nas nie skorzysta finansowo na zakładzie (jeżeli ja wygram, pieniądze z wygranej zostaną przeznaczone na Międzynarodowy Czerwony Krzyż).
Naukowi prorocy zwracają uwagę na rzeczywiste problemy świata, ale również zyskują rozgłos, bazujący na podkręcanych przez media przepowiedniach. W jednym z ostatnich numerów „The Bulletin of the Atomic Scientists” Rees z gorzką ironią opisuje wydarzenia z 2003 roku, kiedy złożył w wydawnictwie manuskrypt „Our Final Century?” (Nasze ostatnie stulecie?)
- Mój brytyjski wydawca usunął znak zapytania z tytułu książki – wspomina naukowiec. – Z kolei wydawca amerykański zmienił go na „Our Final Hour” (Nasza ostatnia godzina). Wygląda na to, że pesymizm posiada ogromny potencjał marketingowy.
Innym negatywnym skutkiem zakładu Reesa jest możliwość podchwycenia jego pomysłu przez autentycznych terrorystów. Milton Leitenberg zauważa w raporcie z 2005 roku, sporządzonym dla Instytutu Studiów Strategicznych przy U.S. Army War College, że przepowiadanie terroru biologicznego zwiększa rzeczywiste zagrożenie tego typu zamachami.
Leitenberg jest wykładowcą na Uniwersytecie Maryland, który od dziesięcioleci zajmuje się badaniem broni biologicznej oraz prostowaniem nieobliczalnych przepowiedni. Nie tylko Rees lubuje się w straszeniu biologiczną katastrofą. Amerykański senator Bill Frist nazywa terroryzm biologiczny „największym zagrożeniem dla ludzkiego życia w dzisiejszym świecie” i nawołuje do podjęcia militarnych wysiłków, które swą skalą „przyćmią nawet Projekt Manhattan” (projekt budowy bomby atomowej realizowany przez Amerykanów od 1942 roku – przyp. Onet).
Leitenberg twierdzi, że tego rodzaju retoryka może odnieść przewrotny skutek w postaci podchwycenia pomysłu uderzenia biologicznego przez terrorystów. Jednak oprócz szeroko opisywanych prób Al-Kaidy, a nawet użycia broni biologicznej przez jedno z japońskich ugrupowań, terroryści nie odnieśli do tej pory znaczących sukcesów w tej sferze. Zakup, produkcja lub użycie biologicznej broni masowego rażenia przez osoby indywidualne lub pozarządowe organizacje wciąż nie są łatwe.
Według Leitenberga największe zagrożenie dla świata stanowi użycie broni biologicznej przez któreś z państw, choć z optymizmem zauważa on spadek liczby krajów zaangażowanych w jej wytworzenie. Jednak widmo ataku biologicznego wciąż jest dla Amerykanów na tyle realne, że nie przestają pompować grubych milionów dolarów w prace nad bronieniem się przed taką bronią. Leitenberg sądzi, że te pieniądze można by zainwestować w przeciwdziałanie poważniejszym zagrożeniom, jak katastrofy naturalne czy epidemie. Poza tym takie inwestycje mogą prowokować inne kraje do zrozumiałego założenia, że Amerykanie mogą pracować nad czymś więcej niż tylko obroną, i tym samym spowodować nowy wyścig zbrojeń – tym razem biologiczny.
W epoce coraz tańszych i powszechniejszych technologii wszystko jest możliwe. Cokolwiek się stanie, nie sądzę jednak, aby użycie broni biologicznej zagroziło przetrwaniu naszego gatunku. Ludzie przeżyli już gorsze katastrofy, jak epidemia grypy z 1918 roku, która zabiła dziesiątki milionów ludzi. Mimo szeroko omawianych zagrożeń w postaci mikroorganizmów czy nanorobotów, wierzę, że skutecznie powstrzymujemy Zegar Końca Świata przed wybiciem północy.
Leitenberg twierdzi, że tego rodzaju retoryka może odnieść przewrotny skutek w postaci podchwycenia pomysłu uderzenia biologicznego przez terrorystów. Jednak oprócz szeroko opisywanych prób Al-Kaidy, a nawet użycia broni biologicznej przez jedno z japońskich ugrupowań, terroryści nie odnieśli do tej pory znaczących sukcesów w tej sferze. Zakup, produkcja lub użycie biologicznej broni masowego rażenia przez osoby indywidualne lub pozarządowe organizacje wciąż nie są łatwe.
Według Leitenberga największe zagrożenie dla świata stanowi użycie broni biologicznej przez któreś z państw, choć z optymizmem zauważa on spadek liczby krajów zaangażowanych w jej wytworzenie. Jednak widmo ataku biologicznego wciąż jest dla Amerykanów na tyle realne, że nie przestają pompować grubych milionów dolarów w prace nad bronieniem się przed taką bronią. Leitenberg sądzi, że te pieniądze można by zainwestować w przeciwdziałanie poważniejszym zagrożeniom, jak katastrofy naturalne czy epidemie. Poza tym takie inwestycje mogą prowokować inne kraje do zrozumiałego założenia, że Amerykanie mogą pracować nad czymś więcej niż tylko obroną, i tym samym spowodować nowy wyścig zbrojeń – tym razem biologiczny.
W epoce coraz tańszych i powszechniejszych technologii wszystko jest możliwe. Cokolwiek się stanie, nie sądzę jednak, aby użycie broni biologicznej zagroziło przetrwaniu naszego gatunku. Ludzie przeżyli już gorsze katastrofy, jak epidemia grypy z 1918 roku, która zabiła dziesiątki milionów ludzi. Mimo szeroko omawianych zagrożeń w postaci mikroorganizmów czy nanorobotów, wierzę, że skutecznie powstrzymujemy Zegar Końca Świata przed wybiciem północy.
ważne żeby sokker działał jak będzie koniec świata. no i żeby w niedziele nie przypadło bo jak ligówke zerkne :P