Subpage under development, new version coming soon!
Subject: wedkarze
a metr to w domu przy klikaniu bo na rybki nie nosze a osobiscie bardziej podobają mi sie fotki robione na "polu" tuż po złowieniu jeszcze na łowisku emocje jeszcze nie opadły i czasem mozna fajną mine uchwycic:P
ja tam rzadko mam okazje zeby cokolwiek sfotografowac wiec sie nie wypowiem :p
no ja tez nie za czesto no ale juz predzej z przyzwyczajenia nosze aparat nad wode:D kiedys robiłem fotki sandaczowi który leżał na mieliżnie juz z trzy dni, waliło od niego na trzy metry ale jeszcze leżał w całości a taki piękny koło 70cm więc bydle jakich mało:D i popstyrkałem troche potem w domu sie chwale ze takiego wytarmosiłem:P ale ze wypósciłem bo był okres ochronny:d uwierzyli a ja maiłem z tego beke cały tydzień póki im nie powiedziałem:D
u mnie czasem w lipcu jak dunajec wyleje to troche zostanie adliny na brzegu, ale same male :p
no ten sandacz zahaczony był przez jakiegoś kłusola co na kotwice darł i o brzuch go zahaczył:/
a co do tego co po wodzie zostaje to ja właśnie w takich dołeczkach lubie ze spiningiem chodzić bo kazdy wędkarz mija takie sadzawki a tam nawet myźnąć blacha sie moze opłacać:D
u mnie kiedys byl fajny staw tuz nad woda, ale sie zmarnowal :/
a hardcore był jak była powódź u mnie no dokładnie pękł wał w zalesiu napewno słyszałeś:D fuks bo pękł po drugiej stronie rzeki. I jak reperowali ten wał to wszytskie dołki pozasypywali co były między wałem a rzeką:/
no dziwne bo to była druga co do wielkości powódź po 1997:P
przygotowujac sie do konkorsu geograficznego dowiedzialem sie, ze w '97 nie bylo w Polsce zadnej powodzi ;)
hehe :D to chyba mądrą książke czytałeś albo masz mądrą nauczycielke z geografi:P
tak :) w 1997 z geograficznego punktu widzenia nie było żadej powodzi, lecz wielkie wezbranie wód ;)