Subpage under development, new version coming soon!
Subject: wedkarze
nie wiem nie widze innego rozwiązania kula wodna jest raczej jedynym rozwiązaniem:P
Ja wczoraj zrobiłem sobie małą rundkę po wisle 4km na łowisko 6km brzegu i do domu kolejne 4km:D nogi mi z d*py prawie wypadły, przełaziłem po takich haszczach że mnie nie było zza krzaków widać:/ przejście z jednej do drugiej tamy zajmowalo 20minut:/ wogóle ścieżek nie ma, ale są plusy takiej dziczy w pewnym momencie jak schodziłem z jednej tamy stanąłem "face to face" z sarną:D myślałem że mnie stratuje ale się odwróciła i uciekła a byłem od niej z 5metrów! potem siadłem na jednej tamie zrezygnowany i patrzyłem sobie w wode pierwszy raz w życiu coś takiego widziałem jaskółka leciała tuż tuż nad wodą a zaraz jej nie było to chyba szczupak był wyskoczył, bydle z 5kg, cos niesamowitego! A ryby jak nie było tak nie ma, jutro kolejne 20km do obrobienia może mi się poszczęści:D ale nie powiem jedno branie jakie miałem to aż mnie ryba wodą ochlapała stałem na "główce" tamy i już wyciągałem blache a w nią uderzył boleń z taką mocą że woda mnie ochlapała:d a ja mało do wisły nie wpadłem:P
dziś był ciąg dalszy wędrówek po brzegu wisły odnowiła mi się kontuzja śródstopia:/ napieprza zdrowo:( ryby znowu nie złapałem zerwałem kilka blach i WOBLERA którego kupiłem w tym tygodniu a od brata dostałem jakimś badylem po japie że teraz cała kichawa nawala wry napuchły i oko boli:/ ogólnie lipa!!
2 tyg temu pojechalem najedna z rzeczek wokol miasta gdzie mieszkam... fox river czyli rzeka lisia...od 5.30 do 9 nalapalem 6kg drumfish (cos na styl leszcza tylko zdecydowanie mniej osci!) kt wzialem do domu drugie tyle wypuscilem... w sumie chcialem nalapac catfish cos na styl suma.. ale wyszedl leszczyk.. na gruncik na czerwonego masakra jak bralo!! ale tutaj z tego co sie orientuje to takie prawidlo...dla mnie zabawa przednia...
no więc,, 10 godz nad stawem.. 2 kilowy sum.. ze 3 karaśki koło pól kilo każdy.. i sporo mini sumików.. oczywiście chwasty.. dziwna sprawa że karpie nie brały.. jeden kumplowi wziął, ale jakis spory.. myślę że ponad 3 kilo.. zerwał mu przypon
kurfa jak czytam to gdzie wy na te ryby jeździcie. w moim okręgu koło płocka to jedyna nadzieja w Wiśle koło mostwów. bo jeziora oprócz szczupaków to tylko katar ostatnio można złapać :D
no na 5km wisły miałem jednego wymiarowego szczupa:P
jutro na ryby znowu na spining tym razem uzbrojeni w noew blachy gumy i woblery:D
wreszcie jest!! szczupak 50cm!! równiutko!! złapany na wibraxa na samym szczycie główki bardzo się zdziwiłem jak go wyjołem bo srebrny wibrax jest blachą typowo boleniową a zarzuciłem w największy nurt i siciągałem blache tuż pod powierzchnią wody bardzo szybko licząc na bolenia a tu taki psikus:D złapałem też wczoraj jeszcze jednego szczupaka ale pistoleta i małego okonia:D
ja byłem w niedziele u siebie na wiśle pierwszy raz w tym roku. niestety wybrałem kijowe miejsce bo mi sie dalej nie chciało szukać :P skończyło sie na 4 rybkach na koszyczek. po 3 godzinach przyszedł taki wiatr że mi wedke z widełek przewracało więc się zmyłem na chatke :)
ja też lubie łowić ryby może super doświadczony nie jestem ale coś tam łowić umie :D rok temu w wakacje złowiłem lina ponad 1kg miał :) i szczupaczka 60cm :D już sie nie moge doczekać jak znowu pojade na ryby :)
to jak taki niedoświadczony jesteś to chyba masz szczęśliwą ręke:D
noo złowić może i umiałem ale za cholere wyciagnac nie moglem tak sie szarpał lin ze szczupakiem... dopiero wujek mi pomogl, a z linem to w ostatniej chwili dał rade po ledwo złapał i żyłka się zerwała :D