Subpage under development, new version coming soon!
Subject: wedkarze
ja też slyszałem o wpływie ciśnienia na aktywność ryb ale... większą wagę przywiązuje do kierunku wiatru jak wieje ze wschodu to nic sie nie złapie:/
nom ja tez slyszalem ze jesli cisnienie jest stale przez jakis okres czasu to ryby biora lepiej ;) ale na jakim poziomie ma byc najlepiej to tego juz nie wiem ;P poszukaj gdzies na forum na necie ;) pewnie duzo takich watkow jest i sie dowiesz ;P
a co do wiatru to swieta racja... miecha tamu bylem na mazurach... bylo dosc chlodno i nieraz cos tam pokropilo no i oczywiscie wiatr ze wschodu ;/ i cisza byla... przez 4 dni... okon i pare ploci... ale 5 dnia wypogodzilo sie troche no i wiatr sie obrocil... poludniowy zachod gdzies tak i wtedy naprawde bylo eldorado ;))) za kazdym rzutem ploc i to takie sporawe byly ;P dlatego teoria wiatru jak najbardziej jest prawdziwa ;P
a co do wiatru to swieta racja... miecha tamu bylem na mazurach... bylo dosc chlodno i nieraz cos tam pokropilo no i oczywiscie wiatr ze wschodu ;/ i cisza byla... przez 4 dni... okon i pare ploci... ale 5 dnia wypogodzilo sie troche no i wiatr sie obrocil... poludniowy zachod gdzies tak i wtedy naprawde bylo eldorado ;))) za kazdym rzutem ploc i to takie sporawe byly ;P dlatego teoria wiatru jak najbardziej jest prawdziwa ;P
Wiatr ze wschodu ryby chodu :)
Najlepsze ciśnienie to w granicach 1013-1020 hPa :>
Najlepsze ciśnienie to w granicach 1013-1020 hPa :>
Pozdro dla wszystkich wędkarzy.
Dedykuję wam ten kawał:
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
;)
Dedykuję wam ten kawał:
Wielki, ogromny, wielopiętrowy supermarket, w którym kupicie wszystko. Szef przyjmuje do pracy nowego sprzedawcę, dając mu jeden dzień okresu próbnego żeby go przetestować.
Po zamknięciu wzywa szef nowego sprzedawcę do biura:
- No to ile dziś zrobił pan transakcji? - pyta sprzedawcę.
- Jedną, szefie.
- Co? Jedną?! Nasi sprzedawcy mają średnio od sześćdziesięciu do siedemdziesięciu transakcji w ciągu dnia! Co pan robił przez cały dzień? A właściwie to ile pan utargował?
- Trzysta osiemdziesiąt tysięcy dolarów.
Szefa zatkało.
- Trzy... sta osiem... dziesiąt tysięcy? Na Boga, co pan sprzedał?!
- No, na początku sprzedałem mały haczyk na ryby...
- Haczyk na ryby? Za trzysta osiemdziesiąt tysięcy?
- Potem przekonałem klienta żeby wziął jeszcze średni i duży haczyk. Następnie przekonałem go, że powinien wziąć jeszcze żyłkę. Sprzedałem mu trzy rodzaje: cienką, średnią i grubą. Wdaliśmy się w rozmowę. Spytałem gdzie będzie łowić. Powiedział, że na Missouri, dwadzieścia mil na północ. W związku z tym sprzedałem mu jeszcze porządną wiatrówkę, nieprzemakalne spodnie i rybackie gumowce, ponieważ tam mocno wieje. Przekonałem go, że na brzegu ryby nie biorą, no i tak poszliśmy wybrać łódź motorową. Spytałem go jakie ma auto i wydusiłem z niego, że dość małe aby odwieźć łódź, w związku z czym sprzedałem mu przyczepę.
- I wszystko to sprzedał pan człowiekowi, który przyszedł sobie kupić jeden, jedyny haczyk na ryby?!
- Nieee. On przyszedł z zamiarem kupienia podpasek dla swojej żony. Zaproponowałem mu, że skoro w weekend nici z seksu to może pojechałby przynajmniej na ryby...
;)
Tylko po co wędkarzowi wiatrówka...
Lepszy granat :)
Lepszy granat :)
byłem wczoraj na rybkach.. efekty całodziennego łowienia :
ilość brań 0
zrobionych kilometrów 90
zjedzonych 7daysów 4
generalnie dupa..
To było ostatnie wędkowanie w tym roku. Zacznę na wiosnę
ilość brań 0
zrobionych kilometrów 90
zjedzonych 7daysów 4
generalnie dupa..
To było ostatnie wędkowanie w tym roku. Zacznę na wiosnę
To fatycznie kiepsko :/
Ja też teraz już nigdzie nie jeżdże, bo to sie nie opłaca w taką pogode.
A do wiosny ryby chociaż troche podrosną :]
Ja też teraz już nigdzie nie jeżdże, bo to sie nie opłaca w taką pogode.
A do wiosny ryby chociaż troche podrosną :]
tzn to dobre miesiące na szczupaka np.. rzucałem na spining, kumpel też. No ale ryby no cóż, w ogóle nie aktywne. Siedziałem w jednym miejscu, to na wodzie zero ruchów. Znalazłem inne, płytsze - średno z 1,5 metra. Małe rybki do 5 cm rzucały się nad wodą. Wyglądało to jakby coś je ganiało. Zaczeliśmy spiningować tam, ale bezowocnie. Tzn raz coś czułem na szczytówce, ale mogłem wsumie o coś zahaczyć. Jeżeli jechać teraz na rybki to widzę to tak. Nałapać żywca i bombka albo na spining. Biała ryba nie żeruje.
Jak masz kilka wędek, to możesz jedną na grunt a drugą na spining mieć :)
Bo z gruntu to tak oszałamiającą szybko nie będą brały, a jak przy spiningu troche pomachasz kijem, to i sie cieplej od razu zrobi :)
Bo z gruntu to tak oszałamiającą szybko nie będą brały, a jak przy spiningu troche pomachasz kijem, to i sie cieplej od razu zrobi :)
3 wędki miałem :) Grunt, spławik i spining. Od spiningu to mnie tylko plecy rozbolały. Cieplej się zrobiło od wódeczki z herbatą.
Aaa ;]
I do tej herbaty z wkładką się pewno szamało 7 daysy ;]
To nie dziwota, że z pustymi rękoma wróciłeś ;]
Spining szybko niszczy człowieka i sprzęt :P
I do tej herbaty z wkładką się pewno szamało 7 daysy ;]
To nie dziwota, że z pustymi rękoma wróciłeś ;]
Spining szybko niszczy człowieka i sprzęt :P
Sprzęcik to akurat mam fajny. W ogóle jaką opcję miałem po przyjeździe na miejsce. Rozkładam wędki a na kołowrotkach miałęm plecionki. Jedna sponing, druga na grubnt. zarzucam hamulec ustawiony. Sprawdzamhamulec a tu plecianka na kołowrotku ślizga mi się. Sprawdzam jedną wędkę, potem drugą. Wydaje mi się , że plecionka po łowieniu był napęczniała teroche i jak to potem wyparowało to zmniejszyła się objętościowo. dopoiero jak wyrzuciłem zestawy na kilkadziesiąt metrówi i rozwinąłem jeszce parę metrów na brzegu to dotarłem do takiego punktu na kołowrotku gdzie przestało się ślizgać. A Ty jak łowisz tro na plecionkę czy żyłkę?
a ja moze jutro podjade nad jeziorko cos pospiningowac na jesien ;) moze jakis zebaty sie trafi ;) okonek albo bolen ;P bo ponoc wszystko tam jest ;D
i wiaterek ma byc git ;D poludniowo-zach wiec chyba gitarka ;) moze cos bedzie sie dziac ;)