Subpage under development, new version coming soon!
Subject: boks
http://www.ringpolska.pl/boks-na-swiecie/waga-ciezka-boks/tyson-fury/48941-fury-jednak-wszystko-odwoluje-wyzdrowieje-i-wroce
"Haha, myśleliście, że pozbędziecie się Króla Cyganów tak łatwo? Nigdzie się nie wybieram"
(edited)
"Haha, myśleliście, że pozbędziecie się Króla Cyganów tak łatwo? Nigdzie się nie wybieram"
(edited)
nie wydaje mi sie zeby ja mial:)
po prostu lenia ma i nie chce trenowac:)
(edited)
po prostu lenia ma i nie chce trenowac:)
(edited)
te fure kasy co zarobil to i na kokaine bedzie ciezko wydac :P
aczkolwiek z netu wynika, ze adamek zarobil na walce z kliczka duzo wiecej :P
o furym pisza, ze mial dostac 5mln, a o goralu, ze 10
o furym pisza, ze mial dostac 5mln, a o goralu, ze 10
10 mln zlotych goral? wach dostal z kliczko 600tys euro. Pulev 1.3 mln euro.
Fury zarobil na czysto 5-7 mln € wiec co tu porownywac:)
(edited)
Fury zarobil na czysto 5-7 mln € wiec co tu porownywac:)
(edited)
popatrzylem na necie i pisza o 10 mln zl dla Adamka. Jak na pretendenta to niezla kasa....0_o. Z drugiej strony cos w tym sporcie Adamek osiagnal.
ale to i tak sporo mniej niz fury za walke z wolodia
ale to i tak sporo mniej niz fury za walke z wolodia
smutne w sumie
"- Kiedy zdobyłem trochę sławy, pieniędzy i tytuł mistrzowski, rozpoczęła się na mnie nagonka. To było jak polowanie na czarownice, a wszystko przez to, skąd pochodzę i kim jestem. Jest wiele nienawiści wobec "cyganów" i "travelersów" na całym świecie, a już szczególnie w Wielkiej Brytanii. Nikt mnie nie wspierał przed walką z Kliczką, a ja mimo wszystko pojechałem na jego teren i pokonałem go. A po wszystkim zostałem potraktowany jak gówno. W ciągu tygodnia organizacja IBF odebrała mi i ukradła mój pas, oddając go komu innemu. A przecież wiedzieli doskonale, że nie mogę bronić pasa IBF z oficjalnym pretendentem, bo miałem klauzulę nakazującą mi rewanż z Kliczką. Potem było już polowanie na czarownice. Od tej pory próbowali mnie wyrzucić z boksu, ponieważ nie byli w stanie mnie oswoić i udobruchać. Nie można mnie kupić ani kazać zachowywać się w określony sposób i nie mogli mnie powstrzymać. Dlatego teraz twierdzą, że zażywałem kokainę czy coś innego. Chcę to wszystko obnażyć. Bo skoro w lutym 2015 roku miałem niby zostać na czymś złapany, to dlaczego pozwolono mi walczyć z mistrzem świata i zabrać mu wszystkie pasy? Dlaczego nie zablokowano mnie już półtora roku temu? Wywodzę się z kultury "travelersów", a to właśnie my spotykamy się z największym rasizmem w tym kraju. Odmawiano mi wejścia do restauracji, ponieważ jestem "travelersem". Jestem mistrzem świata wagi ciężkiej i dowiaduję się, że nie mogę wejść do restauracji. Kliczko to drugi z najdłużej panujących w historii mistrzów wagi ciężkiej, a za pokonanie go nie otrzymałem w ogóle szacunku i respektu. Nienawidzą mnie nawet w moim własnym kraju, gdzie się urodziłem i wychowałem. Prasa chciała o mnie pisać tylko negatywnie. Nie przeczytałem w gazetach o wielkim sukcesie sportowym, tylko że zrobiłem to czy siamto. Wszystko byleby tylko odebrać mi trochę z mojego sukcesu i zdyskredytować mnie - mówi olbrzym z Wilmslow. Ale przyznaje przy tym, że miał ostatnio swoje własne problemy.
- Zażywałem dużo kokainy, ale to przecież moje życie. Co to ma wspólnego z czymkolwiek? Przecież to nie jest żaden środek dopingujący i skoro chcę to robić, to przecież jest to moje życie i ja o nim decyduję. Teraz chcą mi odebrać nawet prawa do życia w sposób w jaki chcę. Od miesięcy nie byłem na sali treningowej i nie trenowałem. Przechodzę depresję i momentami nie chce mi się nawet żyć. Mam kompletnie dość. Tak więc fakt, że wziąłem trochę kokainy, to nic w porównaniu z moją depresją i faktem, że odeszła mi ochota do życia. Nie brałem żadnych innych narkotyków, tylko kokainę i to od zaledwie kilku miesięcy. Byłem dużo szczęśliwszym człowiekiem, gdy nie byłem mistrzem świata. Kiedy jeszcze nie miałem pasów, ludzie nie traktowali mnie jeszcze w tak gówniany sposób. Potem chcieli już, żebym robił wszystkie te złe rzeczy, zależało im na tym. Teraz przebywam w szpitalu i mam do czynienia z psychiatrami. Mówią o chorobie dwubiegunowej, czyli depresji maniakalnej. Całe to gówno przez boks i te tytuły, które zdobyłem. Pokonałem najlepszego na świecie, lecz nadal jestem gównem. Kiedy byłem dzieciakiem, kochałem boks. To było moje życie. Teraz nie cierpię boksu i nie przeszedłbym nawet na drugą stronę ulicy żeby obejrzeć walkę o mistrzostwo świata. Nie chcę się budzić i czekam na śmierć, ale przecież to byłoby coś złego, gdy ma się trójkę dzieci i kochającą żonę. Gdybym nie był chrześcijaninem, w sekundę odebrałbym sobie życie. Mam tylko nadzieję, że ktoś zabiję mnie zanim sam się zabiję, żebym nie spędził wieczności w piekle - kontynuował mistrz wszechwag.
- Otrzymuję pomoc, ale oni tak naprawdę nie mogą nic dla mnie zrobić. To nieuleczalne. Wszystkie te pieniądze, chwała i sława, nic nie znaczą, jeśli nie jesteś naprawdę szczęśliwym człowiekiem. A ja nie jestem. W boksie chcą tylko takich ludzi, którym będą mówić co można a co nie, chcą robotów. Boks to największa korupcja w całym sporcie. A ja wierzę w to co wierzę i mówię o tym głośno. Prawda jest taka, że byłem prześladowany za to, że mówię i myślę w zgodzie z naukami Chrystusa. To istna podróż przez piekło, lecz nie zmieniłbym niczego - kontynuował Fury, który dwukrotnie wycofał się z planowanego rewanżu z Władimirem Kliczką (64-4, 53 KO).
- Wycofałem się z tej walki z powodu depresji. Nie byłem przecież w sali od miesięcy i dużo piłem. Badania antydopingowe przeprowadzono na mnie sześć razy w ciągu kilku tygodni. Ostatnio przyszli do mnie o 1:30 w nocy, przebadali mnie, a potem wrócili o 9 rano, by znów mnie przebadać. Co to w ogóle jest? Widzisz co dostałem od tych ludzi? Oni doprowadzają mnie do szału. Ale to już mnie nie obchodzi, wygrali. Mają to czego chcieli. Stałem się grubą, 130-kilogramową świnią. I jestem emocjonalnym wrakiem. Nie widzę światełka na końcu tunelu. Żona przyznała, że nie może ze mną żyć w ten sposób, bo lunatykuję. Stracę swoją rodzinę, żonę, dzieci, a wszystko przez boks. Chciałbym nigdy nie zaczynać trenować tego sportu, żeby to nigdy się nie stało, a ja miałbym jedną robotę przez całe, zwykłe i przeciętne życie. Odczuwam większy rasizm niż jakikolwiek niewolnik czy emigrant w XIX wieku. Przecież Muhammad Ali wyrzucił swój złoty medal olimpijski do wody, bo czuł się urażony, w jaki sposób został potraktowany. To były lata sześćdziesiąte, a ja dziś robię dokładnie to samo. Wyrzucam swoje pasy mistrzowskie, ponieważ nie jestem akceptowany w społeczeństwie jako "travelers". Co znaczy tytuł mistrzowski, gdy nie możesz wejść do restauracji, usiąść i zjeść obiad? Wtedy tytuły nie znaczą nic. Poczytajcie sobie prasę. Nie przeczytacie o mnie nic dobrego. Nawet gdybym znokautował trzydziestu rywali, wciąż nie byłoby dobrze. Nie mogę zrobić nic, co byłoby dobrze odczytane, gdyż jestem nieakceptowany za to, kim naprawdę jestem. Idźcie i spytajcie sto przypadkowych osób o "travelersów". Nikt nie powie wam niczego miłego, same negatywne rzeczy. Po co miałbym teraz walczyć? Nie będę za każdym razem ryzykował urazów głowy i walczył dla ludzi, którzy i tak nie okażą mi szacunku. Nie widzę wyjścia z tej sytuacji, to trwa już z pół roku. Wcześniej byłem czysty i nigdy nie brałem niczego, co by pomogło mi w karierze. Nie było mnie na sali treningowej od maja. Pojechałem wtedy do Holandii na obóz przygotowawczy i płakałem praktycznie co wieczór. Nie chciałem tam siedzieć. Powiedziałem więc mojemu wujkowi i trenerowi, "Peter, nie mogę robić już tego więcej. Coś jest nie tak i chcę wrócić do domu". Od tego dnia nie zrobiłem już żadnego treningu. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić i piłem każdego dnia. Tylko to mi pomagało. Potem również często zażywałem kokainę. To trwa gdzieś od pół roku. Dziś jednak już nawet alkohol i narkotyki nie potrafią sprawić, bym był szczęśliwym człowiekiem. Jestem skończony. Ani przez moment nie obawiałem się rewanżu z Kliczką. Mam przecież 28 lat i wierzę, że byłem najlepszym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek boksował. Przecież Kliczko nie wygrał ani jednej rundy za pierwszym razem, nie potrafił trafić czystym ciosem, dlaczego więc miałbym się obawiać rewanżu z 40-latkiem?
TYSON FURY: SERWIS SPECJALNY >>>
- Dzieciaki sprawiają, że czuję się trochę lepiej. One nie wiedzą co się dzieje, ale prawda jest taka, że gdybym nie miał trójki dzieci, to już bym nie żył. Odrzuciłem narkotyki i zostawiłem boks za sobą. Od początku miesiąca nie piję i nie używam narkotyków. Czuję się trochę lepiej i chcę wrócić do rodziny. Nieważne jak mocną mam depresję, bo przecież mam również trójkę wspaniałych dzieci, a co one zrobią bez ojca? Teraz więc odpuszczę sobie inne wywiady i postaram się spędzić czas z moją rodziną. Mam swoje demony i muszę sobie z nimi poradzić. Chcę prowadzić normalne życie - dodał Fury."
"- Kiedy zdobyłem trochę sławy, pieniędzy i tytuł mistrzowski, rozpoczęła się na mnie nagonka. To było jak polowanie na czarownice, a wszystko przez to, skąd pochodzę i kim jestem. Jest wiele nienawiści wobec "cyganów" i "travelersów" na całym świecie, a już szczególnie w Wielkiej Brytanii. Nikt mnie nie wspierał przed walką z Kliczką, a ja mimo wszystko pojechałem na jego teren i pokonałem go. A po wszystkim zostałem potraktowany jak gówno. W ciągu tygodnia organizacja IBF odebrała mi i ukradła mój pas, oddając go komu innemu. A przecież wiedzieli doskonale, że nie mogę bronić pasa IBF z oficjalnym pretendentem, bo miałem klauzulę nakazującą mi rewanż z Kliczką. Potem było już polowanie na czarownice. Od tej pory próbowali mnie wyrzucić z boksu, ponieważ nie byli w stanie mnie oswoić i udobruchać. Nie można mnie kupić ani kazać zachowywać się w określony sposób i nie mogli mnie powstrzymać. Dlatego teraz twierdzą, że zażywałem kokainę czy coś innego. Chcę to wszystko obnażyć. Bo skoro w lutym 2015 roku miałem niby zostać na czymś złapany, to dlaczego pozwolono mi walczyć z mistrzem świata i zabrać mu wszystkie pasy? Dlaczego nie zablokowano mnie już półtora roku temu? Wywodzę się z kultury "travelersów", a to właśnie my spotykamy się z największym rasizmem w tym kraju. Odmawiano mi wejścia do restauracji, ponieważ jestem "travelersem". Jestem mistrzem świata wagi ciężkiej i dowiaduję się, że nie mogę wejść do restauracji. Kliczko to drugi z najdłużej panujących w historii mistrzów wagi ciężkiej, a za pokonanie go nie otrzymałem w ogóle szacunku i respektu. Nienawidzą mnie nawet w moim własnym kraju, gdzie się urodziłem i wychowałem. Prasa chciała o mnie pisać tylko negatywnie. Nie przeczytałem w gazetach o wielkim sukcesie sportowym, tylko że zrobiłem to czy siamto. Wszystko byleby tylko odebrać mi trochę z mojego sukcesu i zdyskredytować mnie - mówi olbrzym z Wilmslow. Ale przyznaje przy tym, że miał ostatnio swoje własne problemy.
- Zażywałem dużo kokainy, ale to przecież moje życie. Co to ma wspólnego z czymkolwiek? Przecież to nie jest żaden środek dopingujący i skoro chcę to robić, to przecież jest to moje życie i ja o nim decyduję. Teraz chcą mi odebrać nawet prawa do życia w sposób w jaki chcę. Od miesięcy nie byłem na sali treningowej i nie trenowałem. Przechodzę depresję i momentami nie chce mi się nawet żyć. Mam kompletnie dość. Tak więc fakt, że wziąłem trochę kokainy, to nic w porównaniu z moją depresją i faktem, że odeszła mi ochota do życia. Nie brałem żadnych innych narkotyków, tylko kokainę i to od zaledwie kilku miesięcy. Byłem dużo szczęśliwszym człowiekiem, gdy nie byłem mistrzem świata. Kiedy jeszcze nie miałem pasów, ludzie nie traktowali mnie jeszcze w tak gówniany sposób. Potem chcieli już, żebym robił wszystkie te złe rzeczy, zależało im na tym. Teraz przebywam w szpitalu i mam do czynienia z psychiatrami. Mówią o chorobie dwubiegunowej, czyli depresji maniakalnej. Całe to gówno przez boks i te tytuły, które zdobyłem. Pokonałem najlepszego na świecie, lecz nadal jestem gównem. Kiedy byłem dzieciakiem, kochałem boks. To było moje życie. Teraz nie cierpię boksu i nie przeszedłbym nawet na drugą stronę ulicy żeby obejrzeć walkę o mistrzostwo świata. Nie chcę się budzić i czekam na śmierć, ale przecież to byłoby coś złego, gdy ma się trójkę dzieci i kochającą żonę. Gdybym nie był chrześcijaninem, w sekundę odebrałbym sobie życie. Mam tylko nadzieję, że ktoś zabiję mnie zanim sam się zabiję, żebym nie spędził wieczności w piekle - kontynuował mistrz wszechwag.
- Otrzymuję pomoc, ale oni tak naprawdę nie mogą nic dla mnie zrobić. To nieuleczalne. Wszystkie te pieniądze, chwała i sława, nic nie znaczą, jeśli nie jesteś naprawdę szczęśliwym człowiekiem. A ja nie jestem. W boksie chcą tylko takich ludzi, którym będą mówić co można a co nie, chcą robotów. Boks to największa korupcja w całym sporcie. A ja wierzę w to co wierzę i mówię o tym głośno. Prawda jest taka, że byłem prześladowany za to, że mówię i myślę w zgodzie z naukami Chrystusa. To istna podróż przez piekło, lecz nie zmieniłbym niczego - kontynuował Fury, który dwukrotnie wycofał się z planowanego rewanżu z Władimirem Kliczką (64-4, 53 KO).
- Wycofałem się z tej walki z powodu depresji. Nie byłem przecież w sali od miesięcy i dużo piłem. Badania antydopingowe przeprowadzono na mnie sześć razy w ciągu kilku tygodni. Ostatnio przyszli do mnie o 1:30 w nocy, przebadali mnie, a potem wrócili o 9 rano, by znów mnie przebadać. Co to w ogóle jest? Widzisz co dostałem od tych ludzi? Oni doprowadzają mnie do szału. Ale to już mnie nie obchodzi, wygrali. Mają to czego chcieli. Stałem się grubą, 130-kilogramową świnią. I jestem emocjonalnym wrakiem. Nie widzę światełka na końcu tunelu. Żona przyznała, że nie może ze mną żyć w ten sposób, bo lunatykuję. Stracę swoją rodzinę, żonę, dzieci, a wszystko przez boks. Chciałbym nigdy nie zaczynać trenować tego sportu, żeby to nigdy się nie stało, a ja miałbym jedną robotę przez całe, zwykłe i przeciętne życie. Odczuwam większy rasizm niż jakikolwiek niewolnik czy emigrant w XIX wieku. Przecież Muhammad Ali wyrzucił swój złoty medal olimpijski do wody, bo czuł się urażony, w jaki sposób został potraktowany. To były lata sześćdziesiąte, a ja dziś robię dokładnie to samo. Wyrzucam swoje pasy mistrzowskie, ponieważ nie jestem akceptowany w społeczeństwie jako "travelers". Co znaczy tytuł mistrzowski, gdy nie możesz wejść do restauracji, usiąść i zjeść obiad? Wtedy tytuły nie znaczą nic. Poczytajcie sobie prasę. Nie przeczytacie o mnie nic dobrego. Nawet gdybym znokautował trzydziestu rywali, wciąż nie byłoby dobrze. Nie mogę zrobić nic, co byłoby dobrze odczytane, gdyż jestem nieakceptowany za to, kim naprawdę jestem. Idźcie i spytajcie sto przypadkowych osób o "travelersów". Nikt nie powie wam niczego miłego, same negatywne rzeczy. Po co miałbym teraz walczyć? Nie będę za każdym razem ryzykował urazów głowy i walczył dla ludzi, którzy i tak nie okażą mi szacunku. Nie widzę wyjścia z tej sytuacji, to trwa już z pół roku. Wcześniej byłem czysty i nigdy nie brałem niczego, co by pomogło mi w karierze. Nie było mnie na sali treningowej od maja. Pojechałem wtedy do Holandii na obóz przygotowawczy i płakałem praktycznie co wieczór. Nie chciałem tam siedzieć. Powiedziałem więc mojemu wujkowi i trenerowi, "Peter, nie mogę robić już tego więcej. Coś jest nie tak i chcę wrócić do domu". Od tego dnia nie zrobiłem już żadnego treningu. Nie potrafiłem sobie z tym poradzić i piłem każdego dnia. Tylko to mi pomagało. Potem również często zażywałem kokainę. To trwa gdzieś od pół roku. Dziś jednak już nawet alkohol i narkotyki nie potrafią sprawić, bym był szczęśliwym człowiekiem. Jestem skończony. Ani przez moment nie obawiałem się rewanżu z Kliczką. Mam przecież 28 lat i wierzę, że byłem najlepszym zawodnikiem, jaki kiedykolwiek boksował. Przecież Kliczko nie wygrał ani jednej rundy za pierwszym razem, nie potrafił trafić czystym ciosem, dlaczego więc miałbym się obawiać rewanżu z 40-latkiem?
TYSON FURY: SERWIS SPECJALNY >>>
- Dzieciaki sprawiają, że czuję się trochę lepiej. One nie wiedzą co się dzieje, ale prawda jest taka, że gdybym nie miał trójki dzieci, to już bym nie żył. Odrzuciłem narkotyki i zostawiłem boks za sobą. Od początku miesiąca nie piję i nie używam narkotyków. Czuję się trochę lepiej i chcę wrócić do rodziny. Nieważne jak mocną mam depresję, bo przecież mam również trójkę wspaniałych dzieci, a co one zrobią bez ojca? Teraz więc odpuszczę sobie inne wywiady i postaram się spędzić czas z moją rodziną. Mam swoje demony i muszę sobie z nimi poradzić. Chcę prowadzić normalne życie - dodał Fury."
pomylilo mi sie, adamek 10mln zlotych, myslalem, ze dolarow
5 milionów dolarów według nieoficjalnych źródeł ma zarobić Tyson Fury (24-0, 18 KO) za sobotni pojedynek z Władimirem Kliczką
5 milionów dolarów według nieoficjalnych źródeł ma zarobić Tyson Fury (24-0, 18 KO) za sobotni pojedynek z Władimirem Kliczką