Subpage under development, new version coming soon!
Topic closed!!!
Subject: »watek polityczny
poproszę o podpowiedź... bo mi się nie chce przekopywać przez cały początek listopada :p
dokładna data... bo i tak to znajdę...
a czy mi się dobrze zdaje, że to ten o którym myślę :>
jest swego rodzaju przeciwieństwem pewnego banity :>
(edited)
dokładna data... bo i tak to znajdę...
a czy mi się dobrze zdaje, że to ten o którym myślę :>
jest swego rodzaju przeciwieństwem pewnego banity :>
(edited)
HA!!
mam... i dobrze mi się zdawało :)
mam powiedzieć, że to był ...Jarosław Kurski
czy też jeszcze się wstrzymać :>
mam... i dobrze mi się zdawało :)
mam powiedzieć, że to był ...Jarosław Kurski
czy też jeszcze się wstrzymać :>
hehe... w pamięć mi dobrze wpadło bo akurat mieliśmy ciekawą duskusję w szkole na temat tego artykułu i jego autora ;]
"Anna (..) zdziwiła się, że Wałęsa zatrudnił Jarka: – Uprzedzałam go, że się rozczaruje. I tak się stało.
Jarosław: – Wałęsa do 1989 roku był wielkim Wałęsą. Gdy się u niego zatrudniałem, był u szczytu. Ale zaraz zaczęła się wojna na górze. Zrozumiałem, że polityka to brudna walka o władzę, kłębowisko żmij, pole chorych emocji i irracjonalnych ambicji.
W lipcu 1990 po niemal roku postanowił odejść od Wałęsy. Pierwszą osobą, z którą chciał o tym porozmawiać, był Jacek.
Jarek: – Jacek uważał, że powinienem zostać przy Wałęsie, bo za kilka miesięcy będę rzecznikiem prezydenta. Potem zaproponował mi szybką hokejową zmianę. On wskoczy na moje miejsce, tak że nie wpłynie to na płynność gry. To on chciał być rzecznikiem. Miałem go zarekomendować. Poczułem się zdradzony.
Jacek: – Tylko żartowałem. Kto o zdrowych zmysłach chciałby protekcji od poprzednika, który odchodzi w niezbyt miłej atmosferze? Ale wtedy nasze drogi się rozeszły. Ja analizowałem całą rzecz politycznie, Jarek przyjmował perspektywę osobisto-towarzyską. Dla mnie nie miało znaczenia, czy Wałęsa jest gburem i chamem, jeśli stoi po słusznej stronie w boju o Polskę.
Nie spotykali się ze sobą przez 12 lat. A jak musieli, wymieniali parę suchych zdań. Obserwowali się. Jarosław: – Z jak największego dystansu, z przerażeniem.
Jacek zmieniał partie: ROP, ZChN, PiS, LPR, znowu PiS. I robił sobie wrogów. Uwielbiał zbitki typu: „katolewica”, „udecja”, mawiał „Judische Zeitung”. Dla Jarka, wtedy już dziennikarza „Gazety Wyborczej”, nie było to przyjemne: – Jacek kręcił programy z Piotrkiem Semką, które przedstawiały Michnika jako moralnego szalbierza."
a dzisiaj uzywal namietnie "lumpenliberalow"... zeby takie scierwo znalazlo miejsce w lawach sejmowych...
Jarosław: – Wałęsa do 1989 roku był wielkim Wałęsą. Gdy się u niego zatrudniałem, był u szczytu. Ale zaraz zaczęła się wojna na górze. Zrozumiałem, że polityka to brudna walka o władzę, kłębowisko żmij, pole chorych emocji i irracjonalnych ambicji.
W lipcu 1990 po niemal roku postanowił odejść od Wałęsy. Pierwszą osobą, z którą chciał o tym porozmawiać, był Jacek.
Jarek: – Jacek uważał, że powinienem zostać przy Wałęsie, bo za kilka miesięcy będę rzecznikiem prezydenta. Potem zaproponował mi szybką hokejową zmianę. On wskoczy na moje miejsce, tak że nie wpłynie to na płynność gry. To on chciał być rzecznikiem. Miałem go zarekomendować. Poczułem się zdradzony.
Jacek: – Tylko żartowałem. Kto o zdrowych zmysłach chciałby protekcji od poprzednika, który odchodzi w niezbyt miłej atmosferze? Ale wtedy nasze drogi się rozeszły. Ja analizowałem całą rzecz politycznie, Jarek przyjmował perspektywę osobisto-towarzyską. Dla mnie nie miało znaczenia, czy Wałęsa jest gburem i chamem, jeśli stoi po słusznej stronie w boju o Polskę.
Nie spotykali się ze sobą przez 12 lat. A jak musieli, wymieniali parę suchych zdań. Obserwowali się. Jarosław: – Z jak największego dystansu, z przerażeniem.
Jacek zmieniał partie: ROP, ZChN, PiS, LPR, znowu PiS. I robił sobie wrogów. Uwielbiał zbitki typu: „katolewica”, „udecja”, mawiał „Judische Zeitung”. Dla Jarka, wtedy już dziennikarza „Gazety Wyborczej”, nie było to przyjemne: – Jacek kręcił programy z Piotrkiem Semką, które przedstawiały Michnika jako moralnego szalbierza."
a dzisiaj uzywal namietnie "lumpenliberalow"... zeby takie scierwo znalazlo miejsce w lawach sejmowych...
ten artykul to jakis staroc jest :-). chwaleni przez autora ministrowie mikosz i lubinska juz dawno opuscili rzad (bo wcale nie byli ekspertami) a meller tez mial odchodzic...
edit: a no wlasnie jest i data 02-11-2005
(edited)
edit: a no wlasnie jest i data 02-11-2005
(edited)
właśnie o to chodzi ;)
były pewne jaśniejsze elementy w tym "rządzie", ale oczywiście natychmiast zostały wyeliminowane...
jak skończą się obiekty ataków z zewnątrz - pierwszy na ogień kaczyńskich pójdzie nie kto inny jak premier marcinkiewicz. w końcu jakiś wróg musi być dla tego typu rządów autorytarnych. a wewnętrzny jest jeszcze bardziej medialny i groźny. i tak aż do końca. żenującego końca...
były pewne jaśniejsze elementy w tym "rządzie", ale oczywiście natychmiast zostały wyeliminowane...
jak skończą się obiekty ataków z zewnątrz - pierwszy na ogień kaczyńskich pójdzie nie kto inny jak premier marcinkiewicz. w końcu jakiś wróg musi być dla tego typu rządów autorytarnych. a wewnętrzny jest jeszcze bardziej medialny i groźny. i tak aż do końca. żenującego końca...
skonczy sie na tym ze jarek leszka jako ostatniego zaliczy do ukladu... moze wtedy genialnego stratega wreszcie zamkna w szpitalu ;-)
Klub PiS złoży wniosek o samorozwiązanie Sejmu, tak by wybory mogły odbyć się przed wizytą papieża w Polsce - zapowiedział Jarosław Kaczyński.
czy kogokolwiek jeszcze to rusza?
czy kogokolwiek jeszcze to rusza?
złoza bo wiedza ze to nie przejdzie i potem beda gadali ze oni chcieli nowych wyborow ale liberałowie, komuniości itp, chca niszczyc dalej kraj...
blee :/
blee :/
Watykan ma zasade, ze papiez nie odwiedza krajow w roku wyborczym.
"czy kogokolwiek jeszcze to rusza"
"Tusk zacytował słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego: "Polsce potrzebna jest koncepcja kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie pozostawiając sfer niczyich"." - to cytat z wstepu do projektu konstytucji PiS.
taka Polska bylaby dla mnie obca Polska. dlatego mnie to rusza.
w ostatniego sylwestra, na domowce, gdzie byli praktycznie sami moi przyjaciele, w sumie 14 osob, jednym z pierwszych toastow bylo zdanie: "za nowe wybory w nowym roku". mamy 24-25 lat, znam sie z niektorymi 21 lat (zlobek) i nigdy nie poruszalismy tematow politycznych. ogolnie kazdy z nas mniej wiecej wie kto komu kibicuje. w kazdym badz razie nikt nie jest za radykalami w rodzaju LPR, So czy PPS.
i po tym toascie nastala cisza. trwala moze minute, moze dwie. w nowym roku, z tej 14tki, trzech kumpli kupilo juz bilet do Manchesteru, odlot w drugie swieto wielkanocne.
jednego kumpla na sylwestrze nie bylo. byl odwiedzic swoja dziewczyne w hrabstwie Kent.
nie dotknelo nas bezrobocie. o zgrozo wszyscy pracujemy... ja w ostatnich 2 tygodniach odrzucilem 3 oferty, ktore jeszcze 1,5 roku temu wydawalyby mi sie wygrana w totka. czy Polska musi przechodzic przez to co Irlandia 30 lat temu? czekali az do 1987 roku zeby sie dogadac. teraz sa jednym z najbogatszych krajow UE. nie mozna u nas tak od razu? przeciez Polska to tez niby kraj katolicki.
"czy kogokolwiek jeszcze to rusza"
"Tusk zacytował słowa prezesa Prawa i Sprawiedliwości Jarosława Kaczyńskiego: "Polsce potrzebna jest koncepcja kontroli państwowej, która obejmuje wszystkie dziedziny życia publicznego, nie pozostawiając sfer niczyich"." - to cytat z wstepu do projektu konstytucji PiS.
taka Polska bylaby dla mnie obca Polska. dlatego mnie to rusza.
w ostatniego sylwestra, na domowce, gdzie byli praktycznie sami moi przyjaciele, w sumie 14 osob, jednym z pierwszych toastow bylo zdanie: "za nowe wybory w nowym roku". mamy 24-25 lat, znam sie z niektorymi 21 lat (zlobek) i nigdy nie poruszalismy tematow politycznych. ogolnie kazdy z nas mniej wiecej wie kto komu kibicuje. w kazdym badz razie nikt nie jest za radykalami w rodzaju LPR, So czy PPS.
i po tym toascie nastala cisza. trwala moze minute, moze dwie. w nowym roku, z tej 14tki, trzech kumpli kupilo juz bilet do Manchesteru, odlot w drugie swieto wielkanocne.
jednego kumpla na sylwestrze nie bylo. byl odwiedzic swoja dziewczyne w hrabstwie Kent.
nie dotknelo nas bezrobocie. o zgrozo wszyscy pracujemy... ja w ostatnich 2 tygodniach odrzucilem 3 oferty, ktore jeszcze 1,5 roku temu wydawalyby mi sie wygrana w totka. czy Polska musi przechodzic przez to co Irlandia 30 lat temu? czekali az do 1987 roku zeby sie dogadac. teraz sa jednym z najbogatszych krajow UE. nie mozna u nas tak od razu? przeciez Polska to tez niby kraj katolicki.