Subpage under development, new version coming soon!
Subject: Piłkarskie pogaduchy
http://www.tellerreport.com/sports/--new-football-leaks-revelations--the-game-is-out-.S14TQ-c2Q.html
gruba aferka szykuje sie.
"And the leaks don’t stop there. Der Spiegel is planning multiple videos and articles with 15 other news outlets. One story even has positive doping tests on a MULTIPLE champions league winner. This is about to be INSANE."
"Uefa found ManCity and PSG
in massive breach of Financial Fair Play. Both clubs had to fear being excluded from the Champions League. But Gianni Infantino stepped in and negotiated an agreement, behind the chamber's back."
(edited)
gruba aferka szykuje sie.
"And the leaks don’t stop there. Der Spiegel is planning multiple videos and articles with 15 other news outlets. One story even has positive doping tests on a MULTIPLE champions league winner. This is about to be INSANE."
"Uefa found ManCity and PSG
in massive breach of Financial Fair Play. Both clubs had to fear being excluded from the Champions League. But Gianni Infantino stepped in and negotiated an agreement, behind the chamber's back."
(edited)
Adam to
Marek1234itd
pewnie wiekszosc tych gwiazd bierze. Ktos mial pecha , ze go zlapali.
Jezeli chodzi o hormony wzrostu to do 14 roku zycia. O reszcie nie wiem.
Czyli nie byl nawet profesjonalnym sportowcem.
Idiotyczne jest nazywanie tego dopingiem. Idąc za tą 'logiką' kazdy kowalski stosuje doping chociazby lecząc katar i kaszel xD
Idiotyczne jest nazywanie tego dopingiem. Idąc za tą 'logiką' kazdy kowalski stosuje doping chociazby lecząc katar i kaszel xD
spoko artykul
Jeden przypadek na dwadzieścia tysięcy
Kiedy Messi do mnie trafił, miał 10 lat i zaledwie 125 centymetrów wzrostu. To było o wiele za mało, nie mieścił się w żadnej skali, mówię oczywiście o tych minimalnych wartościach/centylach. Był poniżej tego wszystkiego, widać było, że coś jest nie tak. Na leczenie do mnie przysłali go działacze mojego ulubionego klubu, Newells’ Old Boys. Powiedzieli mi: „mamy w klubie tysiąc chłopaków, ale ten jest zdecydowanie najlepszy. Tylko coś chyba nie tak z jego wzrostem, więc prosimy o konsultację”. Szukanie przyczyny tego, że Leo był tak niski trwało 4-5 miesięcy. Nie dlatego, że to było jakieś bardzo tajemnicze, niespotykane, trudne do wykrycia. Chodziło o to, że potrzebna była seria badań, niektóre z nich czasochłonne, niektóre drogie – a rodzina Messich do bogatych nie należała. Po kilku miesiącach byłem już pewien: organizm Messiego nie wytwarza dostatecznej ilości hormonu wzrostu. To nie jest aż tak rzadkie schorzenie, ale też nie zdarza się nazbyt często. Liczby wskazują na to, że z takim defektem rodzi się jedno dziecko na dwadzieścia tysięcy.
Lionel Messi przebył długą drogę na futbolowy szczyt (fot. EastNews)
Ponad 1400 zastrzyków
Leczyłem Messiego ponad trzy lata. Był dobrym pacjentem, nie sprawiał kłopotów. Widać było, że zrobi wszystko, aby tylko grać w piłkę. Można podzielić pacjentów na trzy kategorie: jedni chcą być wysocy dla samej estetyki, inni , bo chcą się podobać dziewczynom. I trzecia kategoria: Messi, on chciał urosnąć, żeby grać w piłkę na najwyższym światowym poziomie. Powiedziałem mu wtedy: o wzrost się nie martw, będziesz wyższy niż Diego Maradona. I to co powiedziałem, sprawdziło się: Maradona ma bodaj 165 centymetrów, a Messi o kilka więcej. Wtedy byłem pewien tylko tego, że będzie wyższy, ale teraz mogę powiedzieć, że okazał się również i lepszy.
Dzisiaj Messi jest liderem reprezentacji Argentyny (fot. EastNews)
Po zdiagnozowaniu choroby, przeszliśmy od razu do leczenia. Messi musiał przyjmować hormon wzrostu, polega to na codziennym zastrzyku, w nogę lub w rękę. Czy to bolesne? Nieee, igła jest odpowiednio cienka, to nie sprawia zbyt wiele bólu, choć oczywiście nie jest wymarzoną czynnością dla 10-latka. Messi był jednak bardzo zdeterminowany, nigdy nie narzekał. Ile było tych zastrzyków? Skoro kuracja trwała około cztery lata, to ponad 1400.
Kryzys wygonił go z Argentyny
Tak naprawdę dość długo nie było problemów z finansowaniem leczenia. Choć koszty były wysokie, bo około 1300 dolarów miesięcznie, to pokrywało to ubezpieczenie zdrowotne jego ojca. Kuracji Messiego zagroził kryzys w Argentynie, który nadszedł w latach 2000-2001. Wtedy kraj się zapadł, wiele ubezpieczeń przestało działać, również jego ojca, Jorge Messiego. Przez kilka miesięcy jeszcze jakoś kombinowaliśmy , ale dalsza kuracja stanęła pod znakiem zapytania. To wtedy rodzina podjęła decyzję o wyjeździe do Barcelony, gdzie notabene wcześniej studiowałem. I faktem jest, że Barcelona pokrywała dalsze koszty leczenia, ale to już nie trwało zbyt długo. Leczenie Messiego w Argentynie to było około 70 procent całej kuracji, potem, w Hiszpanii, trwało to już chyba niecały rok.
Lionel Messi z Argentyny wyjechał jako młody chłopak (fot. EastNews)
To był doping? Ten kto tak twierdzi jest idiotą!
Wiem, że pojawiają się zarzuty, iż moja kuracja była formą dopingu. Powiem wprost: każdy kto tak twierdzi jest idiotą. Może to mocne słowo, ale prawdziwe. A czy próbuję rozmawiać z takimi ludźmi, przekonywać ich? Nie, mam w życiu zasadę, że od głupków trzymam się z daleka. Najłagodniejsze określenie dla ludzi mówiących, że pobieranie przez Messiego hormonu wzrostu to doping, to „ignorant”. Te zastrzyki nie miały nic wspólnego z niedozwolonym wspomaganiem, nie miały żadnego wpływu na to jakim jest piłkarzem. Ergo, nie miałem jako lekarz żadnego wpływu na to co potrafi. Ja sprawiłem tylko, że stał się wyższy, wyrównałem jego szanse.
Młodzi chłopcy marzą, by grać jak Messi (fot. AP)
Ile centymetrów mniej bez zastrzyków?
To pytanie zawsze pada w rozmowie ze mną. Ale rozumiem, ludzi to intryguje. Nie da się tego określić co do centymetra, ale można założyć, że bez zastrzyków Messi miałby co najmniej 10-15 centymetrów mniej. Czyli, nie zostałby pozbawiony możliwości gry w piłkę, ale nie miałby w mojej opinii szans, aby choć zbliżyć się do poziomu, który prezentuje. No bo nie znam drugiego piłkarza, który mając nieco ponad 150 cm wzrostu nie miałby na świecie konkurencji, tak jak nie ma jej teraz Leo.
Messi od zawsze musiał walczyć (fot. EastNews)
Ronaldo urodził się 10 lat za późno
Dla mnie Leo Messi jest najlepszym piłkarzem wszech czasów. I nie muszę się zastanawiać zbyt długo nad tymi słowami. Maradona, Pele, Cruyff, Ronaldinho… Oni byli wybitni, ale to jednak nie to. A że są „kościoły” i wyznawcy Maradony i Pelego? Pewnie powstały po zakończeniu ich kariery, kiedy z większą perspektywą można ocenić czyjeś osiągnięcia. Tak samo będzie z Messim – dopiero po zakończeniu przez niego kariery zostanie w pełni doceniony. Maradona – OK, ma mistrzostwo świata, świetnie grał w Napoli, ale w Barcelonie nie zrobił czegoś takiego jak Messi. Uważam, że hegemonem hiszpańskiego futbolu, klubem numer jeden jest jednak Real Madryt. Barcelona tylko dwa razy mogła stwierdzić, że dorównała Realowi, tylko dwa razy mogła się poczuć nie gorsza, a nawet lepsza – w epoce Cruyffa i w epoce Guardioli/Messiego. To właśnie Leo dźwignął ten klub na poziom Realu, a on sam ponad 10 lat utrzymuje się na równym, światowym poziomie. Cristiano Ronaldo? Jest świetny, ale ma pecha, urodził się po prostu 10 lat za późno. Gdyby trafił w dziurę między Maradoną a Messim byłby w swoich czasach najlepszy. Ale nie trafił, więc nie jest. Tak to widzę.
Jeden przypadek na dwadzieścia tysięcy
Kiedy Messi do mnie trafił, miał 10 lat i zaledwie 125 centymetrów wzrostu. To było o wiele za mało, nie mieścił się w żadnej skali, mówię oczywiście o tych minimalnych wartościach/centylach. Był poniżej tego wszystkiego, widać było, że coś jest nie tak. Na leczenie do mnie przysłali go działacze mojego ulubionego klubu, Newells’ Old Boys. Powiedzieli mi: „mamy w klubie tysiąc chłopaków, ale ten jest zdecydowanie najlepszy. Tylko coś chyba nie tak z jego wzrostem, więc prosimy o konsultację”. Szukanie przyczyny tego, że Leo był tak niski trwało 4-5 miesięcy. Nie dlatego, że to było jakieś bardzo tajemnicze, niespotykane, trudne do wykrycia. Chodziło o to, że potrzebna była seria badań, niektóre z nich czasochłonne, niektóre drogie – a rodzina Messich do bogatych nie należała. Po kilku miesiącach byłem już pewien: organizm Messiego nie wytwarza dostatecznej ilości hormonu wzrostu. To nie jest aż tak rzadkie schorzenie, ale też nie zdarza się nazbyt często. Liczby wskazują na to, że z takim defektem rodzi się jedno dziecko na dwadzieścia tysięcy.
Lionel Messi przebył długą drogę na futbolowy szczyt (fot. EastNews)
Ponad 1400 zastrzyków
Leczyłem Messiego ponad trzy lata. Był dobrym pacjentem, nie sprawiał kłopotów. Widać było, że zrobi wszystko, aby tylko grać w piłkę. Można podzielić pacjentów na trzy kategorie: jedni chcą być wysocy dla samej estetyki, inni , bo chcą się podobać dziewczynom. I trzecia kategoria: Messi, on chciał urosnąć, żeby grać w piłkę na najwyższym światowym poziomie. Powiedziałem mu wtedy: o wzrost się nie martw, będziesz wyższy niż Diego Maradona. I to co powiedziałem, sprawdziło się: Maradona ma bodaj 165 centymetrów, a Messi o kilka więcej. Wtedy byłem pewien tylko tego, że będzie wyższy, ale teraz mogę powiedzieć, że okazał się również i lepszy.
Dzisiaj Messi jest liderem reprezentacji Argentyny (fot. EastNews)
Po zdiagnozowaniu choroby, przeszliśmy od razu do leczenia. Messi musiał przyjmować hormon wzrostu, polega to na codziennym zastrzyku, w nogę lub w rękę. Czy to bolesne? Nieee, igła jest odpowiednio cienka, to nie sprawia zbyt wiele bólu, choć oczywiście nie jest wymarzoną czynnością dla 10-latka. Messi był jednak bardzo zdeterminowany, nigdy nie narzekał. Ile było tych zastrzyków? Skoro kuracja trwała około cztery lata, to ponad 1400.
Kryzys wygonił go z Argentyny
Tak naprawdę dość długo nie było problemów z finansowaniem leczenia. Choć koszty były wysokie, bo około 1300 dolarów miesięcznie, to pokrywało to ubezpieczenie zdrowotne jego ojca. Kuracji Messiego zagroził kryzys w Argentynie, który nadszedł w latach 2000-2001. Wtedy kraj się zapadł, wiele ubezpieczeń przestało działać, również jego ojca, Jorge Messiego. Przez kilka miesięcy jeszcze jakoś kombinowaliśmy , ale dalsza kuracja stanęła pod znakiem zapytania. To wtedy rodzina podjęła decyzję o wyjeździe do Barcelony, gdzie notabene wcześniej studiowałem. I faktem jest, że Barcelona pokrywała dalsze koszty leczenia, ale to już nie trwało zbyt długo. Leczenie Messiego w Argentynie to było około 70 procent całej kuracji, potem, w Hiszpanii, trwało to już chyba niecały rok.
Lionel Messi z Argentyny wyjechał jako młody chłopak (fot. EastNews)
To był doping? Ten kto tak twierdzi jest idiotą!
Wiem, że pojawiają się zarzuty, iż moja kuracja była formą dopingu. Powiem wprost: każdy kto tak twierdzi jest idiotą. Może to mocne słowo, ale prawdziwe. A czy próbuję rozmawiać z takimi ludźmi, przekonywać ich? Nie, mam w życiu zasadę, że od głupków trzymam się z daleka. Najłagodniejsze określenie dla ludzi mówiących, że pobieranie przez Messiego hormonu wzrostu to doping, to „ignorant”. Te zastrzyki nie miały nic wspólnego z niedozwolonym wspomaganiem, nie miały żadnego wpływu na to jakim jest piłkarzem. Ergo, nie miałem jako lekarz żadnego wpływu na to co potrafi. Ja sprawiłem tylko, że stał się wyższy, wyrównałem jego szanse.
Młodzi chłopcy marzą, by grać jak Messi (fot. AP)
Ile centymetrów mniej bez zastrzyków?
To pytanie zawsze pada w rozmowie ze mną. Ale rozumiem, ludzi to intryguje. Nie da się tego określić co do centymetra, ale można założyć, że bez zastrzyków Messi miałby co najmniej 10-15 centymetrów mniej. Czyli, nie zostałby pozbawiony możliwości gry w piłkę, ale nie miałby w mojej opinii szans, aby choć zbliżyć się do poziomu, który prezentuje. No bo nie znam drugiego piłkarza, który mając nieco ponad 150 cm wzrostu nie miałby na świecie konkurencji, tak jak nie ma jej teraz Leo.
Messi od zawsze musiał walczyć (fot. EastNews)
Ronaldo urodził się 10 lat za późno
Dla mnie Leo Messi jest najlepszym piłkarzem wszech czasów. I nie muszę się zastanawiać zbyt długo nad tymi słowami. Maradona, Pele, Cruyff, Ronaldinho… Oni byli wybitni, ale to jednak nie to. A że są „kościoły” i wyznawcy Maradony i Pelego? Pewnie powstały po zakończeniu ich kariery, kiedy z większą perspektywą można ocenić czyjeś osiągnięcia. Tak samo będzie z Messim – dopiero po zakończeniu przez niego kariery zostanie w pełni doceniony. Maradona – OK, ma mistrzostwo świata, świetnie grał w Napoli, ale w Barcelonie nie zrobił czegoś takiego jak Messi. Uważam, że hegemonem hiszpańskiego futbolu, klubem numer jeden jest jednak Real Madryt. Barcelona tylko dwa razy mogła stwierdzić, że dorównała Realowi, tylko dwa razy mogła się poczuć nie gorsza, a nawet lepsza – w epoce Cruyffa i w epoce Guardioli/Messiego. To właśnie Leo dźwignął ten klub na poziom Realu, a on sam ponad 10 lat utrzymuje się na równym, światowym poziomie. Cristiano Ronaldo? Jest świetny, ale ma pecha, urodził się po prostu 10 lat za późno. Gdyby trafił w dziurę między Maradoną a Messim byłby w swoich czasach najlepszy. Ale nie trafił, więc nie jest. Tak to widzę.
Ja jestem jak najbardziej ZA
w latach 90 czy jeszcze na początku lat 00 mieliśmy sporo fajnych wejść do piłkarskiej elity (w której zawsze z krótszymi okresami przerw były Real, Bayern, Juve, Milan etc.) w postaci OMarsylia, Deportivo czy Valencii. Jednak +/- od sezonu 2005/2006 krąg klubów, które mają sensowne szanse na jakikolwiek sukces w LM jest mocno zawężony (od tego czasu właściwie tylko Real i Barsa wymieniają się trofeum z wrzutkami typu MU, Chelsea, Bayern, ktore de facto też do tej mega elity należą), a ligowe rozgrywki są zabetonowane TYM BARDZIEJ (to co Juve robi od 7 czy od 8 lat z przecież wcale nie tak słabym Napoli czy Romą to masakra, w La Liga- rządzi trio Barsa, Real, Atletico), w Niemczech właściwie tylko Bayern.
Gdzieś się te ligowe formuły wyczerpały. Kiedyś tytuł przechodził z klubu do klubu. Wystarczy spojrzeć na zwycięzców serie A w latach 1970-1990, w porównaniu do 1991-2018 (czyli do ery "nowoczesnego futbolu- LM etc.), czas od tego 2021 zrobić kolejny krok do przodu.
Ja to kupuję.
Jeszcze inną sprawą jest to, że Juve ma "kosę" z zarządem Serie A i olanie tej ligi (tym samym spowodowanie stoczenia się tej organizacji finansowo) byłoby dla mnie na plus. Taśmowe zdobywanie kolejnych mistrzostw (teraz będzie 8, pewnie seria będzie się ciągnąć do 2021) też już tak nie jara.
w latach 90 czy jeszcze na początku lat 00 mieliśmy sporo fajnych wejść do piłkarskiej elity (w której zawsze z krótszymi okresami przerw były Real, Bayern, Juve, Milan etc.) w postaci OMarsylia, Deportivo czy Valencii. Jednak +/- od sezonu 2005/2006 krąg klubów, które mają sensowne szanse na jakikolwiek sukces w LM jest mocno zawężony (od tego czasu właściwie tylko Real i Barsa wymieniają się trofeum z wrzutkami typu MU, Chelsea, Bayern, ktore de facto też do tej mega elity należą), a ligowe rozgrywki są zabetonowane TYM BARDZIEJ (to co Juve robi od 7 czy od 8 lat z przecież wcale nie tak słabym Napoli czy Romą to masakra, w La Liga- rządzi trio Barsa, Real, Atletico), w Niemczech właściwie tylko Bayern.
Gdzieś się te ligowe formuły wyczerpały. Kiedyś tytuł przechodził z klubu do klubu. Wystarczy spojrzeć na zwycięzców serie A w latach 1970-1990, w porównaniu do 1991-2018 (czyli do ery "nowoczesnego futbolu- LM etc.), czas od tego 2021 zrobić kolejny krok do przodu.
Ja to kupuję.
Jeszcze inną sprawą jest to, że Juve ma "kosę" z zarządem Serie A i olanie tej ligi (tym samym spowodowanie stoczenia się tej organizacji finansowo) byłoby dla mnie na plus. Taśmowe zdobywanie kolejnych mistrzostw (teraz będzie 8, pewnie seria będzie się ciągnąć do 2021) też już tak nie jara.
Ale śmieszne, ale heheszki hehehe. Ty to jesteś śmieszek ohoho xD
Hormon wzrostu jest zabroniony przez wszystkie organizacje sportowe na świecie.
Hormon wzrostu jest zabroniony przez wszystkie organizacje sportowe na świecie.
Tylko, że:
- Doprowadziłoby to do śmierci klubów, które w tej lidze nie występują (no może oprócz premierlidż)
- Spowszedniałoby Ci oglądanie cały czas Realu z Juve, Bayernu z Baceloną itd.
- Zauważ, że kluby, które miałyby tam występować regularnie walczą o trofea (oprócz Schalke xd) i często zdobywają. W takim czymś miałbyś kilka klubów walczących i tylko jednego wygranego.
Wyobraź sobie sytuację, gdzie zamiast 1/2 LM Chelsea-Atletico masz na trzy kolejki przed końcem taki mecz w tej lidze gdzie jeden zespół jest 8 a drugi 12. Czyli obie drużyny grają o nic. No super ciekawe.
Poza tym oni mówią, że kasa z transmisji zaczyna się od 500 mln na klub xd Czyli sprzedajemy do Azji. Jednocześnie mecze mają się odbywać w czasie LM. No coś tu nie halo bo prime w Azji to jest ~14 w Europie.
(edited)
- Doprowadziłoby to do śmierci klubów, które w tej lidze nie występują (no może oprócz premierlidż)
- Spowszedniałoby Ci oglądanie cały czas Realu z Juve, Bayernu z Baceloną itd.
- Zauważ, że kluby, które miałyby tam występować regularnie walczą o trofea (oprócz Schalke xd) i często zdobywają. W takim czymś miałbyś kilka klubów walczących i tylko jednego wygranego.
Wyobraź sobie sytuację, gdzie zamiast 1/2 LM Chelsea-Atletico masz na trzy kolejki przed końcem taki mecz w tej lidze gdzie jeden zespół jest 8 a drugi 12. Czyli obie drużyny grają o nic. No super ciekawe.
Poza tym oni mówią, że kasa z transmisji zaczyna się od 500 mln na klub xd Czyli sprzedajemy do Azji. Jednocześnie mecze mają się odbywać w czasie LM. No coś tu nie halo bo prime w Azji to jest ~14 w Europie.
(edited)
Tam byłoby jak w NBA- sezon zasadniczy i plej-offy.
Dobre, średnie i słabe kluby premierlidż, la liga, serie a czy bundeskopanki i tak nie mają szans na sukcesy (poza ew. pucharem włoch czy tarczą króla xD) ze względów sportowych, które wynikają ze względów finansowych. Te ligi by nie umarły, nadal rozgrywane byłyby rozgrywki o mistrzostwo serie A czy bundesligi, jednak już z o wiele mniejszą kasą, prestiżem etc. także sekciarze oglądający mecze typy Koeln v Entracht czy Spal (tak, jest taki klub) v Siena dalej by sobie mogli to oglądać.
Otwarcie takiej super ligi właśnie wzmogłoby różnorodność w dochodzeniu do trofeów. Dzisiaj nawet w LM (tak, wiadomo że kibicuję frajerskiemu Juve :P) wyrgywają tylko 3 kluby (Real, Barsa, Bayern) w rozgrywkach superligi jeżeli byłoby to fajnie pomyslane (jak np. NBA) to spore szanse na wskoczenie na tak wysoki level miałaby też zaproszona Roma (od zawsze bez sukcesów) czy BVB (brak sukcesów od 1998) czy nawet te Juve (od 1996 bez PE mimo mega mocnych składów w połowie 00 czy obecnego).
Dobre, średnie i słabe kluby premierlidż, la liga, serie a czy bundeskopanki i tak nie mają szans na sukcesy (poza ew. pucharem włoch czy tarczą króla xD) ze względów sportowych, które wynikają ze względów finansowych. Te ligi by nie umarły, nadal rozgrywane byłyby rozgrywki o mistrzostwo serie A czy bundesligi, jednak już z o wiele mniejszą kasą, prestiżem etc. także sekciarze oglądający mecze typy Koeln v Entracht czy Spal (tak, jest taki klub) v Siena dalej by sobie mogli to oglądać.
Otwarcie takiej super ligi właśnie wzmogłoby różnorodność w dochodzeniu do trofeów. Dzisiaj nawet w LM (tak, wiadomo że kibicuję frajerskiemu Juve :P) wyrgywają tylko 3 kluby (Real, Barsa, Bayern) w rozgrywkach superligi jeżeli byłoby to fajnie pomyslane (jak np. NBA) to spore szanse na wskoczenie na tak wysoki level miałaby też zaproszona Roma (od zawsze bez sukcesów) czy BVB (brak sukcesów od 1998) czy nawet te Juve (od 1996 bez PE mimo mega mocnych składów w połowie 00 czy obecnego).